Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Ocalić skarby dawnego przemysłu w Olsztynie

17.08.2007
Ocalić skarby dawnego przemysłu w Olsztynie Ocalić skarby dawnego przemysłu w Olsztynie

Stowarzyszenie Sadyba wystąpiło do wojewódzkiego konserwatora zabytków o wpisanie do rejestru tartaku w zakolu Łyny oraz budynków po browarze Jurand. Miłośnicy zabytkowej zabudowy chcą je w ten sposób uchronić przed wyburzeniem.

Ostródzkiego Przedsiębiorstwa Budowlane, które kupiło w tym roku browar przy al. Wojska Polskiego, zwróciło się kilka tygodni temu do ratusza z wnioskiem o wyburzenie obiektów. W przyszłym roku mają być gotowe plany budowy. - Będzie to zabudowa mieszkaniowo-usługowa - mówi Ireneusz Słowik, prezes OPB. 

Co na to miasto? - Na rozbiórkę budynków zaplecza na pewno się zgodzimy. Obiekt administracyjny powinien zostać zachowany - uważa Tomasz Głażewski, wiceprezydent Olsztyna.

Inaczej ma się stać z XIX-wiecznym tartakiem zbudowanym z drewna i czerwonej cegły, który stoi w zakolu Łyny. Według planów ratusza w ciągu najbliższych lat ma powstać druga starówka. - Będzie tu sieć uliczek i stylowych budynków. Dodatkowym atutem będzie bliskość parku centralnego i śródmieścia - zachwala Tomasz Głażewski. - Budynek tartaku jest w bardzo złym stanie technicznym. O jego dalszym losie zdecyduje ekspertyza budowlana - mówi Głażewski.

I choć tartak jest ujęty w gminnym rejestrze zabytków i przyszły inwestor będzie musiał uzgadniać swoje posunięcia z miejskim konserwatorem, to obrońcom zabytków nie wystarcza. Niepewny los budynków zaniepokoił m.in. szefa stowarzyszenia Sadyba. - Zwróciliśmy się z wnioskiem o wpisanie tych budynków do wojewódzkiego rejestru zabytków - mówi Krzysztof Worobiec, prezes Sadyby. - Przykłady wielu miast pokazują, iż architektura postindustrialna może zostać w atrakcyjny sposób wykorzystana na tworzenie siedzib firm, hoteli, placówek kulturalnych. Nie powinniśmy się natomiast godzić na burzenie zabytkowych obiektów i budowanie w ich miejscu kolejnych supermarketów czy bezstylowych pseudonowoczesnych domów mieszkalnych.

- Historyczny budynek administracyjny, być może wart jest zachowania, ale warzelnia jest w opłakanym stanie i nie ma większej wartości. Nie są to niestety poznańskie browary ani łódzka manufaktura - uważa prezes Ireneusz Słowik.

Konserwator wniosek Sadyby już otrzymała. - Prześlemy do urzędu miasta informację o tym, że wszczęliśmy postępowanie o wpisaniu tych obiektów do rejestru zabytków. To podstawa, by do czasu jego zakończenia odłożyć decyzje dotyczące wydawania zezwoleń na rozbiórkę - mówi Barbara Zalewska, wojewódzki konserwator zabytków.

- Dzięki takim obiektom z historią miasto zachowuje niepowtarzalny klimat. Powinniśmy robić wszystko, żeby je ocalić - apeluje Rafał Bętkowski, autor książki "Olsztyn, jakiego nie znacie".

- Zabytki to nie tylko kościoły i kamienice. Ten browar to unikat w skali województwa. Nie mamy w Olsztynie zbyt wiele zabytków przemysłowych. Warto je twórczo wykorzystać, a nie burzyć - mówi Adam Płoski z Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków.

Browar przy al. Wojska Polskiego

Otwarty w marcu 1878 r. przez Warmiaków, braci Matern. Przetrwał najstarszy budynek, pochodząca jeszcze z czasów założenia zakładu warzelnia, od której dekoracji i browar wywodził swą nazwę: Waldschlösschen Brauerei (Browar Leśnego Zameczku). Wygląd budynku od schyłku XIX w. nie uległ poważniejszym zmianom. Warzelnia stanowi dzięki temu wyjątkowy w skali Olsztyna zabytek architektury przemysłowej. Z zabudowań pięciu browarów działających w Olsztynie w roku 1900 zachował się tylko ten jedyny obiekt oraz leżący również na terenie browaru Jurand - zabytkowy budynek administracyjny z 1896 r.

Tartak Raphaelsohnów

Firma założona została w roku 1878 przez braci Rudolfa i Louisa Raphaelshonów. Ostatni właściciel z lat 20., Hugo Raphaelsohn, zginął w Auschwitz. Po wojnie tartak stał schowany w podwórzu MZK. Unikalna jest nie tylko konstrukcja budynku. Jest to ostatni taki obiekt fabryczny zachowany w Olsztynie i ostatni zarazem ślad po XIX- wiecznej dzielnicy przemysłowej nad Łyną. Stanowić może również pamiątkę po aktywnej niegdyś w Olsztynie społeczności żydowskiej. Jego przetrwanie graniczy z cudem - sąsiedni tartak Orłowskiego pożar trawił kilka razy, budynki gazowni rozebrano pod koniec lat 70. XX w.

Informacje na podstawie książki Rafała Bętkowskiego „Olsztyn, jakiego nie znacie”, i czekającej na druk: „Olsztyn, którego już nie ma”

Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG
Tomasz Kurs, Gazeta Wyborcza Olsztyn