Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Oazy zapomnienia

21.07.2002

Puby przestają być tylko pubami, a dyskoteki tylko dyskotekami. Jak dobra strona internetowa młodzieżowe knajpy będą musiały mieć wszystko w jednym: od piwa przez muzykę po teatr i muzeum.
Łódź
Szlakiem ulicy Piotrkowskiej
Klubowe życie przemysłowej metropolii skupia się wzdłuż jednego deptaku, zwanego przez żądnych zabawy Pietryną. Trasę najlepiej zacząć "na murku", mniej więcej 50 metrów od Piotrkowskiej, przy placu Komuny Paryskiej. Co wieczór zbiera się tu śmietanka imprezowiczów. To właśnie tutaj "się mówi" o miejscach, do których "się chodzi". I tak - Łódź Kaliska przy Piotrkowskiej 102 to muzeum, pub i klub w jednym. Dwa poziomy ze stolikami i barami.
Ze ścian spoglądają portrety członków sławnej już od lat 70. grupy artystycznej Łódź Kaliska. Obok wiszą ich prace - awangarda sztuki współczesnej.
- Moja knajpa to przede wszystkim muzeum Łodzi Kaliskiej - mówi właściciel Zbigniew Szczurtek. Jedyne zresztą w Polsce muzeum, w którym można naprawdę dobrze zjeść. Polecamy słynne wśród bywalców podpiekane pierożki za 8 złotych, piwo - 7,5 zł i oczywiście tańce. Normalnie nie robilibyśmy tego, ale tu wyjątkowo zapraszamy wszystkich do toalety na antresoli, która zamiast ścian i podłogi ma lustra weneckie.
Po północy warto się wybrać do pobliskiego Forum Fabricum. Tu najczęściej zbierają się zwolennicy tańca do upadłego. W klubie grają najlepsi didżeje, a ich najgłośniejsze koncerty uzupełniane są wystawami i "performensami", czyli akcjami artystycznymi. Dużą popularnością cieszy się "Kino tańca" - połączenie warsztatów operatorskich i tańca współczesnego.
Za wejście do Forum Fabricum trzeba zapłacić od 10 do 20 złotych. Trochę ciszej, ale nie mniej artystycznie jest w Funaberii. Uwaga - to klub nie dla wszystkich. Bez karty klubowej wejdziemy tylko pod warunkiem, że nasz wygląd nie wzbudzi podejrzeń "selekcjonera" na bramce. Dwie sale: większa - koncertowa i mniejsza - stolikowo-wystawowa.
Można tu wypić kawę, potańczyć i obejrzeć kolejną wystawę współczesnego malarstwa. A potem znów ruszamy na tańce do urządzonego w pobliskiej fabrycznej hali Port West (wstęp 10-20 zł) bądź do mieszczącej się w obszernych kamienicznych piwnicach nastrojowej dyskoteki La Strada (wstęp 10-20 zł). Głośną, transową muzykę house serwują tu miejscowi didżeje, ale nie brakuje też repertuaru muzycznego ze złotej dekady disco - Boney M i ABBA. Zabawa kończy się o 7-8 rano - znów w Łodzi Kaliskiej. A po parogodzinnym odpoczynku - giełda "na murku". I tak kółko się zamyka.
Adresy
"Na murku", plac Komuny Paryskiej
Łódź Kaliska, ul. Piotrkowska 102
Forum Fabricum, ul. Wólczańska 81/83
Funaberia, ul. Moniuszki 4 A
Port West, ul. Piotrkowska 102
La Strada, ul. Żeromskiego 52

Sopot
Mekka klubowiczów
Na weekendy zjeżdżają do nadmorskiego kurortu spragnieni zabawy goście z całej Polski.
W knajpach i klubach położonych przy ul. Bohaterów Monte Cassino - zwanej Monciakiem - i na pobliskiej plaży bawi się "warszawka". Od czasu do czasu błyśnie twarz prezentera MTV, a nawet sław sceny - Kayah czy Reni Jusis.
Imprezowy pobyt w Sopocie wypada zacząć od skonsumowania ryby w jednym z barów. Potem piwo w pubie Błękitny Pudel... I wreszcie Sfinks - to klub uznany w internetowych rankingach (np. www.clubbing.pl) za najlepszy w Polsce. Przy gramofonach stają światowej sławy didżeje, m.in. Jon Carter, Roger Sanchez i polska czołówka - Bert i Romero. Grają też najlepsze zespoły, m.in. Myslovitz.
I zaczyna się szaleństwo. Przez trzy sale przeciskają się kelnerki w pióropuszach na głowach. Najciaśniej jest na parkiecie obok ogródka - za sprawą fontanny, w której każdy chce choć raz zatańczyć.
Po odsapnięciu na pobliskiej plaży kolej na godzinkę (no, dwie) w Spatifie - legendarnym miejscu spotkań society artystycznej. Grają tu m.in. Lech Janerka, Leszek Możdżer i zespół Miłość. Marek Okrassa przygotował oryginalny wystrój wnętrza - kartonowe sylwetki bywalców klubu, m.in. Rolanda Topora czy Josipa Brodskiego
Nad ranem powrót do Sfinksa, bo tu zabawa trwa do 9.00 rano. A stąd wypada już tylko wyjść na Monciak, zjeść rybne śniadanie i przespać się przed kolejną całonocną trasą.

Adresy
Błękitny Pudel, ul. Boh. Monte Cassino 44
SPATiF, ul. Boh. Monte Cassino 52/54
Sfinks, ul. Powstańców Warszawy 18

Warszawa
Wszystko dla wszystkich
Ten, kto twierdzi, że w stolicy nie ma gdzie się bawić, nie zna jej - przynajmniej tej, po której oprowadzają reporterzy "Newsweeka".
Niezły punkt startu to lokal Między Nami przy Brackiej. Przed intensywną nocą warto się pokrzepić spaghetti ze szpinakiem (15 zł) i piwem ze spritem (8 zł). W weekendy odbywają się tu kameralne koncerty. Między Nami jest zamykane o 23.00. Dłużej przy piwie i w nietypowej dekoracji (gigantyczne akwarium na całej ścianie) posiedzimy w Leżakach na Starówce.
A potem ruszamy nad Wisłę, między mosty Śląsko-Dąbrowski i Gdański, na brzeg rzeki zwany morzem, gdzie czeka ponad 70 ogródków z piwem (5-6 zł) i smakołykami z grilla. Konsumpcję umilają występy zespołów grających m. in. szanty, rocka i bluesa. Lokalną gwiazdą jest Roman Roczeń, grający ballady i szanty. Roczeń dorobił się co najmniej tysięcznego grona nadwiślańskich wielbicieli.
Około północy obowiązkowo wracamy do centrum, by odwiedzić klub Soma. Główne atrakcje to pokazy slajdów, tzw. pojedynki vidżejów - to taki didżej, co puszcza muzykę z winylowych płyt, uzupełniając występ migotliwymi obrazami z rzutników. Napitki? Gości częstuje się piwem warzonym na miejscu w niewielkim browarze (9 zł). Z Somy warto przejść - choćby na czworakach - do pobliskiej Muzy. Do tańca przygrywają jazzowi i funkowi saksofoniści, trębacze i pianiści. Tu weekend nigdy się nie kończy: goście traktują Muzę jako obowiązkowy "port przesiadkowy" w drodze do domów - Muza jest czynna nawet do 9.00 rano.
Ale nie warto czekać tak długo, bo trzeba zdążyć do CDQ - od dwóch lat to najmodniejsze miejsce zabawy, gdzie odbywają się imprezy filmowe, koncerty, wystawy - tu swoją słynną "Łaźnię" prezentowała Katarzyna Kozyra. Występują wzięci artyści awangardowej sceny muzycznej - Novika, Smolik i popularni didżeje (m.in. Kropp i Zeen). Stąd już tylko parę metrów do Piekarni - najstarszego w Warszawie przyczółka clubbingu.
Głodni, wracamy do centrum na gyros w tureckim barze na Krakowskim Przedmieściu (6 zł) albo jedziemy do Szpilki na placu Trzech Krzyży, która już od 8.00 czeka ze śniadaniem - pieczone na miejscu bułeczki z pastami. Szpilka dorobiła się siostry - Szpulki i sąsiadki Szparki.
Adresy
Między Nami, ul. Bracka 20
Leżaki, ul. Piwna 48
Soma, ul. Foksal 19
Muza, ul. Chmielna 9
CDQ, ul. Burakowska 12
Piekarnia, ul. Burakowska 8
Szpilka, plac Trzech Krzyży 18

Kraków
Knajpy, artyści i uduchowienie
Tak jak Śląsk jest zagłębiem węgla kamiennego, tak Kraków to największe w Polsce zagłębie knajpiane.
Kraków słynie z miejsc, gdzie się nie tańczy, tylko rozmawia o sztuce i pije wino we wnętrzach obwieszonych obrazami. Dobrze widziane jest pisanie wierszy na serwetkach i prowadzenie długich dysput o sensie życia... - Ale Kraków od niedawna przybiera też inną, żwawszą twarz. Zanim ruszymy do klubów, idźmy na Kazimierz - do starej, ongiś żydowskiej dzielnicy, oddalonej od Rynku Głównego o 15 minut spacerkiem. To zagłębie stylowych lokali urządzonych na parterach prawie każdej kamienicy. W Alchemii, której ściany co kilka tygodni ozdabiają coraz to nowe prace znanych artystów krakowskich (np. Andrzeja Biskupa czy Zbyszka Olesia), w każdy czwartek organizowane są projekcje filmów dokumentalnych i krótkometrażowych. Na rozpoczęcie wieczoru bywalec zamawia 200 gramów węgierskiego wina (6 złotych) - a potem, w zależności od temperamentu, oddaje się zagorzałym dyskusjom bądź frywolnym tańcom.
Gdyby jednak namiętny balangowicz nie zechciał oddalać się zanadto od krakowskiego Rynku Głównego, może zacząć wieczór w Bunkrze Sztuki przy placu Szczepańskim. Bunkier łączy najlepsze cechy knajpy i galerii. Właśnie trwa wystawa obrazów Grzegorza Sztwiertni "Farbenlehre", która jest częścią cyklu prezentacji dokonań młodych polskich artystów plastyków. Tańczyć przy obrazach? Czemu nie.
Jeżeli komuś jeszcze mało artystycznych wrażeń, może się przenieść do pobliskiego klubu Strefa 22 - przejął on wierną publiczność po działającym do niedawna klubie Miasto Krakoff. Strefa 22 to dwukondygnacyjny przybytek, w którym można zjeść, zorientować się, co nowego w kulturze, no i potańczyć. Nieustannie odbywają się tu wystawy sztuki i koncerty. To tutaj miała premierę głośna inscenizacja "Czekając na Godota" Samuela Becketta w reżyserii Przemysława Śmigła.
A kiedy już wyszalałeś się maksymalnie, możesz wrócić na cichy i spokojny Kazimierz. Po drodze wstąp na ulicę Grodzką do czynnej całą dobę ukraińskiej knajpki U Natalii na soljankę (5,5 zł) i pierogi ruskie (7 zł), by później przetrawić te pyszności w zaciszu knajpy Singer. Wschód słońca umili ci żydowska muzyka oraz leniwe rozmowy. Pozostaje tylko czekać, aż w tak zwanym okrąglaku - małej hali targowej, zbudowanej pośrodku kazimierzowskiego rynku - o dziewiątej rano otworzy się okienko U Endziora. Lokalna legenda głosi, że Endzior szefował kiedyś kuchni Wierzynka, ale jeżeli nawet tak nie było, i tak kupisz tu najlepsze w Krakowie schabowe z kapustą - 6,5 zł za porcję.

Adresy
Alchemia, ul. Estery 5
Bunkier Sztuki, ul. Zapolskiej 10
Strefa 22, Rynek Główny 22
Singer, ul. Estery 20
U Natalii, ul. Grodzka 22
U Endziora, Rynek Kazimierzowski 21

Białystok
Perła B
Miasto, które kojarzy się z disco polo, od 6 lat słynie z Metra. To klub z jazzem, jassem i muzyką house.
Znaleźliśmy niszę. Okazało się, że ludzie chcą się bawić przy dobrej muzyce, a nie tylko tandecie - mówi Maciek Majewski, właściciel klubu. Efekt? Do Metra ciągną tłumy z całej Polski. - Czuję się tu jak u siebie. To jeden z najlepszych klubów w kraju - mówi Kuba Borecki, 30-latek z Warszawy.
Imprezy taneczne trwają do białego rana, a każda noc to inna muzyka: reggae, house, jazz, disco lat 70. Zmęczeni tancerze mogą wypocząć na wygodnych kanapach w sali "czilautowej", gdzie gra muzyka relaksacyjna. Oprawa? 40 gatunków piwa i żarcie typu fast food: zapiekanki, frytki i hamburgery.

Adres
Metro, ul. Ireny Białówny 9 A

Olsztyn
Z typowej tancbudy do przybytku kultury
Tańce w pianie, balet świateł i koncerty na żywo - to tylko niektóre atrakcje olsztyńskiego klubu Come In Music.
Sześć lat temu powstała największa na Warmii dyskoteka Come In Music, zwana przez bywalców Kominem. Jeszcze dwa lata temu był to zwykły klub, co prawda na dwa i pół tysiąca osób, ale oferował jedynie zabawę przy muzyce. Teraz "Komin" trafił na prestiżową europejską listę najlepszych klubów na Starym Kontynencie, prowadzoną przez pismo "Clubbing".
Piotr Czurczyłło, właściciel klubu, postanowił rozwinąć ofertę i zapewnić balangowiczom strawę duchową. - Jeśli bawimy się przy muzyce południowoamerykańskiej, to towarzyszą temu wystawy zdjęć z podróży po tym kontynencie, spotkania z podróżnikami, filmy - tłumaczy Czurczyłło.
To jedno z niewielu miejsc, gdzie balangowicze mogą tańczyć do białego rana w sięgającej do brody ciepłej, pachnącej pianie.

Adres
Come In Music, Olsztyn, ul. Knosały 7 C

Zakopane
Ponad tandetą
Honoru stolicy Tatr, pełnej dyskotek i góralskich knajp dla podtatusiałych turystów, broni klub Armpstrąg.
Legendarny Pstrąg po generalnym remoncie został otwarty ponad miesiąc temu. Zmienił nazwę - na Armpstrąg, a także profil działalności. Kiedyś oferta tego nocnego klubu o artystycznych aspiracjach skierowana była do starszej klienteli i kojarzyła się z repertuarem krakowskiej Piwnicy pod Baranami. Dziś Armpstrąg jest podhalańskim centrum clubbingu i w niczym nie ustępuje najlepszym klubom tanecznym Warszawy czy Sopotu. Nic dziwnego - gra tu śmietanka polskich didżejów, m.in. Trevor i MK Fever. Są i dodatkowe atrakcje: wystawy, m.in. grafiki Ryszarda Winiarskiego, a ostatnio zmysły gości skutecznie koiła ekspozycja zdjęć wykonanych przez fotografików współpracujących z firmą Endo.
Klubowicze obcują z kulturą cały czas, ponieważ nawet oferowane tu drinki mają filmowe nazwy. Największą "oglądalnością" cieszą się "Wniebowzięci" i "Hydrozgadka" (12 zł). Bazowym składnikiem tego ostatniego jest woda sodowa - reszta to zagadka...

Adres
Armpstrąg, ul. Jagiellońska 18

Newsweek numer 30/02
Newsweek

Magdalena Łukaszewicz