Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

OKTOBERFEST 2010.

23.09.2010

Tegoroczny Oktoberfest ma już 200 lat. To właśnie w 1810 roku książę bawarski Ludwig von Bayern poślubił Teresę von Hildburghausen, księżniczkę pruską. Ślub odbył się w pierwszą niedzielę października. Stąd właśnie, choć święto rozpoczyna się we wrześniu a kończy w pierwszą niedzielę października, nosi nazwę OKTOBERFEST.

Jak co roku, w siedzibie lokalnego kręgu łódzkiego Bractwa Piwnego, rozpoczęto świętowanie tego największego na świecie święta piwa.
Tegoroczna dekoracja nawiązuję swoją barwą i stylistyką do tego co dzieje się na Theresienwise. W lewej części sali klubowej dominują barwy bawarskie, niebiesko białe. Środek ozdabiają girlandy, balony i elementy w kolorach żółtym i czarnym co nawiązuje do barw monachijskich. Prawa strona jest dowolnym połączeniem wymienionych wcześniej czterech barw. Taki układ ma nawiązywać do różnorako udekorowanych, równolegle stojących na Theresienwise Zeltów (namiotów).
W tym jubileuszowym roku udało się zgromadzić wszystkie piwa jakimi można się raczyć w tych dniach w Monachium.
Przypominam, że w tych dniach spożywa się tylko jeden typ piwa, jakim jest OKTOBERFEST, i tylko z sześciu najstarszych browarów monachijskich: Paulaner, Hacker-Pschorr, Löwenbräu, Spaten, Hofbräuhaus i Augustiner. Tak naprawdę piwo to jest nazywane piwem marcowym (Märzenbier). Nazwę swą zawdzięcza faktowi, że ongiś piwa warzono tylko w okresie gdy niskie temperatury pozwalały na warzenie piwa. Zbyt wysokie temperatury sprzyjały rozwojowi obcych szczepów drożdży i bakterii, co z kolei powodowało psucie się piwa.
Zatem tzw. rok piwowarski zaczynał się wczesną jesienią a kończył wiosną.
I tak zgodnie z edyktem z Strasburga, w dniu 23 kwietnia (dzień Św. Jerzego), należało zakończyć warzenie piwa. Dzień 29 września (dzień Św. Michała) był dniem początkującym rok piwowarski.
Ostatnia warka roku piwowarskiego nosiła właśnie nazwę piwa marcowego. Piwo to przetrzymane do października nosi nazwę OKTOBERFEST.
Piwo podają kelnerki ubrane w bawarskie stroje choć nie zawsze w litrowych kuflach. Przy dźwiękach muzyki członkowie Bractwa Piwnego delektowali się monachijskim piwem i pieczonymi golonkami.