Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

O sprzedaży piwa decyduje pogoda

21.01.2005

Rynek piwa w Polsce, jako jeden z nielicznych w Unii Europejskiej, będzie rósł przez kilka najbliższych lat. W ubiegłym roku browary wyprodukowały 26,8 miliona hektolitrów piwa. W 2005 r. może być o 3,5 procent więcej.
— Na nie najlepsze ubiegłoroczne wyniki branży wpływ miała zła pogoda latem — powiedziała podczas wczorajszej konferencji prasowej Danuta Gut, szefowa biura Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce.
Piotr Zychowicz, niezależny analityk, wskazuje, że po l maja nie zwiększył się znacząco import piwa, czego się obawiano. Zwłaszcza że w sąsiadujących z nami Niemczech i Czechach akcyza ciągle jest niemal dwukrotnie niższa, a tamtejsze rynki notują spadek sprzedaży. Sukcesem branży jest ponaddwukrotny w porównaniu z 2003 r. wzrost eksportu — do ponad 400 tyś. hl. Rekord w zagranicznych wysyłkach pobił Carlsberg-Okocim, notując niemal 500-procentowy przyrost.
W ocenie Nico Nusmeiera, prezesa Żywca, za granicą liczą się silne, polskie marki. Nasze browary są jednymi z najnowocześniejszych w Unii i mają duże moce. W odnowienie technologii i poprawę jakości w ostatnich dziesięciu
latach browary zainwestowały ok. 1,5 miliarda euro.

Rynek podzielony

W 2004 r. najwięcej, ponad 10 mln hl, sprzedała Grupa Żywiec należąca do Heinekena. Próg 10 mln h przekroczyła też Kompania Piwowarska, której właścicielem jest
SABMiller, nie udało się wyprzedzić Żywca. Trzeci, ze sprzedażą o 8 proc. większą niż rok wcześniej, na poziomie
niemal 4,2 mln hl, był Carlsberg-Okocim. Czwarta jest Belgia z 1,09 mln hl piwa, czyli tyle, ile wynoszą
jej moce produkcyjne.
Wymienione browary mają ponad 80 proc. polskiego rynku piwa.
Niecałe 20 proc. należy do ok. 30 małych i średnich browarów. Ich kondycję Andrzej Olkowski, prezes
Stowarzyszenia Małych i Średnich Browarów Polskich, określa jako trudną. W 2004 r. ich sprzedaż była — w jego ocenie — o kilkanaście procent mniejsza niż w 2003 r.
Przeszkodami okazały się coraz niższe ceny piwa w Polsce (w ciągu minionych 10 lat spadły o ponad 20 proc.) i coraz agresywniej działające sieci dystrybucyjne wielkich producentów.
Według Bogny Sikorskiej, niezależnego analityka, nie należy spodziewać się wejścia do naszego kraju kolejnego dużego producenta piwa. W najbliższym roku powinno dojść do konsolidacji małych i średnich browarów. Będą wspólnie kupowali surowiec oraz organizowali sieć
sprzedaży.

Dobra przyszłość

Branża piwna jest jedną z najbardziej rentownych w przemyśle spożywczym. Eksperci Instytutu Ekonomiki
Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej przewidują utrzymanie
się koniunktury przez najbliższe 2-3 lata. Prezesi największych browarów przewidują w 2005 r. dalszy, co najmniej 3,5-proc. przyrost sprzedaży dla całej branży. To znacznie mniej niż w poprzednich dziesięciu latach, kiedy
sprzedaż wzrastała 9—11 proc. rocznie. Jednakże Polska należy do największych i perspektywicznych rynków w Europie. Pijemy dwukrotnie mniej piwa niż np. w Czechach i Niemczech, gdzie na jedną osobę przypada ponad 140 l rocznie. Ale przychody ze sprzedaży piwa stanowią już 52 proc. w całej branży alkoholi.

Polska pod względem wielkości produkcji piwa zajmuje 10 miejsce na świecie i 4. w Unii Europejskiej. Największy, 18-procentowy udział w światowej produkcji piwa mają Chiny. Na Polskę przypada 2 proc. W Unii wyprzedzają nas: Niemcy,
Wielka Brytania i Hiszpania.

Nico Nusmeier, prezes Grupy Żywiec, na 2005 r. prognozuje 3,5- procentowa dynamikę przyrostu sprzedaży piwa.
— Będzie więcej, jeśli lato dopisze — jest przekonany. Nawet przy 3,5-procentowym wzroście Polska utrzyma swoją czwartą pozycję producenta piwa w Unii Europejskiej.
Możemy aspirować do trzeciej lokaty. Od Hiszpanii dzieli nas tylko 7 mln hl. Mamy szansę na dogonienie konkurenta,
gdyż polski rynek na tle unijnego należy do najdynamiczniej przyrastających.
Rzeczpospolita

Lidia Oktaba