Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Niepewny los Broka

29.08.2002

Wciąż nie wiadomo, jaka przyszłość czeka koszalińskie browary Brok. Wśród pracowników panuje przekonanie, że trzeba się liczyć z każdą ewentualnością.
Browary Brok S.A. w Koszalinie to do niedawna chluba miasta i regionu: były pierwszą firmą państwową w Koszalińskiem przekształconą w spółkę akcyjną, stały się też pierwszą w regionie firmą sprywatyzowaną i pierwszą (jak dotąd jedyną) notowaną na Giełdzie Papierów Wartościowych. Słowem - przez ostatnie lata Brok był niekwestionowanym liderem gospodarczym na Pomorzu Środkowym i symbolem sukcesu.

Roszada na fotelu prezesa

Pierwszym sygnałem, że w firmie jest coś nie tak, było nieoczekiwane odwołanie Toma Greska z funkcji prezesa. Jego następca Malte Schwien ujawnił nam co prawda, że to i owo w firmie trzeba "uzdrowić” i "wzmocnić”, ale generalnie - co szczególnie podkreślał - nie jest źle. Ot, Brok przeżywa te same kłopoty, co inne zmagające się z recesją przedsiębiorstwa w kraju, i tyle.

Tajemnicza transakcja

Prawdziwa bomba wybuchła 1 grudnia ub. roku, kiedy doszło do sprzedaży Broka bliżej nieokreślonym inwestorom. Do tego czasu wszystko było jasne: Brok jest własnością spółki AHK GmbH. Spółka ta zaś w całości należy do niemieckiego koncernu piwnego Holsten Brauerei AG z Hamburga. Dopiero dwa i pół miesiąca później (w połowie lutego br.) dowiedzieliśmy się, że owi tajemniczy inwestorzy to odwołany dwa lata temu prezes Tom Gresk (kupił 85 proc. akcji AHK GmbH) i Jan Toya, właściciel browaru Belgia w Kielcach (ma 15 proc. akcji AHK GmbH).

Układ na długi

Nowi właściciele Broka już nie ukrywali katastrofalnego stanu finansów browaru. Natychmiast ogłosili, że spółka ma spore długi. Szacowali je na 100 mln zł, w tym ok. 90 mln - w Banku Pekao S.A. - Postanowiliśmy dogadywać się z wierzycielami dwutorowo. 50-60 wierzycieli, którym jesteśmy winni około 10 milionów, zaprosimy do zawarcia układu sądowego. Bankowi już złożyliśmy odrębną ofertę restrukturyzacji zadłużenia - mówił w połowie marca prezes-współwłaściciel Broka Tom Gresk.
I faktycznie w połowie kwietnie Sąd Gospodarczy w Koszalinie zgodził się na otwarcie postępowania układowego. Dziś wiadomo (bo została już zamknięta lista wierzycieli), że jest nim objętych 205 firm i Brok jest im dłużny nie 10, a ponad 15 mln zł. Termin pierwszego zgromadzenia wierzycieli sędzia Ryszard Wełniak planuje na przełom września i października. Jeśli wszystko pójdzie po myśli sędziego, już na tym spotkaniu może dojść do podpisania układu sądowego.

Co ma Strzelec do Broka?

Nic oficjalnie nie wiemy natomiast o losach układu Broka z bankiem. Według naszej wiedzy, zadłużenie to 19 lipca wykupiły od Pekao S.A. Browary Strzelec S.A. z Krakowa, których głównym akcjonariuszem jest Adam Brodowski, przewodniczący Rady Nadzorczej Browarów Brok S.A. Z myślą o tej transakcji Strzelec wyemitował w tym roku dodatkowe akcje, które mu miały przynieść wpływy rzędu 45 mln zł. Ponoć za tyle właśnie bank sprzedał Strzelcowi dług Broka.
Czy szykują się nowe zwolnienia w Browarach Brok S.A. w Koszalinie? Jaka jest sytuacja finansowa spółki? Czy browar w Połczynie przestawi się na produkcję mineralnej? Jak firma poradzi sobie ze spłatą zaległości wobec ponad 200 wierzycieli, którym jest winna ok. 115 mln? Jakie są powiązania Broka z Browarami Strzelec S.A.? O to wszystko zamierzamy dziś zapytać szefów browaru na pierwszej od pół roku konferencji prasowej.

Jest trochę lepiej

Nieoficjalnie wiadomo, że dzięki słonecznym wakacjom sprzedaż piwa Broka jest o 30 proc. wyższa niż rok temu. Firma wypłaciła wszystkie należności pracownikom (w sierpniu ludzie dostali wreszcie wynagrodzenie na czas), ale nadal nie odprowadziła odpisu na fundusz socjalny.
Mówi się też, że w browarze w Połczynie Zdroju będzie niedługo produkowana woda mineralna. W każdym razie - badania wody już trwają. Za to nikt nie mówi o kolejnych zwolnieniach. Obecnie w Broku pracuje ok. 350 osób.

Przyczyny kłopotów Broka (według pracowników firmy):

- niemiecki inwestor był pasywny, nie przeszkadzał, ale i nie pomagał. Kiedy Brok znalazł się w tarapatach, natychmiast firmę sprzedał - zerwanie więzi z wyspecjalizowanymi hurtowniami napojów i tworzenie własnej sieci sprzedaży, która dużo kosztowały, a w rezultacie przyniosła więcej strat niż zysku - sny o potędze: lekceważenie rynku regionalnego; nastawienie się na rynek krajowy - inwestowanie tylko w technologię; brak dbałości o reklamę marki - kiepska sprzedaż latem 2000 i nienajlepsza - latem 2001 roku - Brok nie oparł się konkurencji browarów silniejszych z południa kraju.

Głos Pomorza

Jolanta Stempowska