Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Nie pozostajemy bezczynni

08.08.2005

Rozmowa z Radosławem Majchrzakiem, prezesem Lecha.
Coraz mniej ludzi przychodzi na Bułgarską. Atmosfera na trybunach jest coraz smutniejsza...
- Zgadzam się, tak rzeczywiście się dzieje.

Co jest tego przyczyną?
- Główny powód to brak zwycięstw w dwóch pierwszych
meczach. Do tego mamy wakacje, wiele osób wyjechało z miasta, albo wyjeżdża na cały dzień wracając wieczorem. Ale największy wpływ ma postawa drużyny.

Przed sezonem, tworząc budżet klubu założyliście, że dochód ze sprzedanych biletów wyniesie 4 mln zł. Wierzy pan w to jeszcze?
- Nie łudzimy się już, że uda się to osiągnąć. W tej sytuacji trzeba rozglądać się za pieniędzmi z zewnątrz. Robimy to przez cały czas. Rozmowy w sprawie utworzenia spółki akcyjnej są na ukończeniu, a nie są łatwe, bo to
poważna sprawa. W tym roku spółka musi powstać. Zapewniam,
że nie jesteśmy bezczynni. Bezczynność byłaby porażką.

Przyznaje pan, że wpływ na frekwencję ma postawa drużyny.
Czy nie warto zainwestować w dobrego, choć drogiego trenera,
który zagwarantuje dobrą, widowiskową grę drużyny, a to
przełoży się na wzrost dochodów klubu?
- Przede wszystkim chciałbym zapewnić, że stwierdzenie,
iż trener Michniewicz pracuje u nas, bo jest tani - to mit. Jego zarobki, według podpisanego kontraktu, utrzymują się na poziomie średniej krajowej.

Gdyby jednak wydać dużo więcej...
- ...można byłoby zatrudnić trenera z tak zwanej górnej
półki. Takich mamy w Polsce kilku - Kasperczak,
Engel... Ale oni przedstawiliby listę zawodników, którzy
są im potrzebni do odnoszenia sukcesów. Gdyby nas było
stać na kupno czołowych zawodników, to i trener Michniewicz zagwarantowałby zwycięstwa i widowiskową grę. Problem w tym, by stworzyć dobrą drużynę z graczy, na których nas stać.

Atmosfera wokół polskiej piłki nie jest dobra. Czy i to ma wpływ na frekwencję na stadionie?
- Z pewnością, choć trudno byłoby przedstawić, jaki procent
kibiców poczuł zniechęcenie.

Nie macie żalu do osób odpowiedzialnych za rozbudowę stadionu? Dach nad trybunami miał powstać już dawno, a sobotnia pogoda nie zachęcała do przyjścia na stadion.
- Dziwimy się i niecierpliwmy, że to wszystko trwa tak
długo. Ostatnio trwają dyskusje i uzgodnienia w sprawie
kształtu membrany, która ma stanowić dach. Myślę, że najważniejsze jest, by kibicom nie padało na głowę, a nie, jaka jest architektura dachu. Mieliśmy mieć najnowocześniejszy stadion w Polsce. Inni próbowali brać
z nas przykład. Teraz okazuje się, że chyba wszyscy nas
wyprzedzą. Inwestycje w innych miastach trwają lub zaraz
się zaczną. A u nas? Wszyscy widzimy, co się dzieje.

Zdziwiła pana reakcja kibiców na decyzję Kompanii Piwowarskiej o wejściu do Wisły Kraków?
- Przede wszystkim dziwię się decyzji Kompanii. Przez kilka lat zapewniała nas, że nigdy nie zaangażuje się w jeden klub z produktem sprzedawanym w całej Polsce. Reklamując Tyskie za pośrednictwem Wisły zaprzeczyła temu. Nie tracę
jednak nadziei, że nasza współpraca ułoży się dobrze.
Gazeta Poznańska

Rozmawiał Józef DJACZENKO