Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Nie mieli zezwolenia, więc im je odbiorą

24.08.2006

Spór o koncesję na alkohol w ogródkach gastronomicznych trwa. Właściciele sieci klubów skonsultowali się z prawnikami i chcą podać miasto do sądu.
O kontrowersyjnych ogródkowych przepisach pisaliśmy dwa miesiące temu. Pracownice Miejskiej Komisji ds. Rozwiązywania Problemów Alkoholowych stwierdziły wówczas, że w trzech ogródkach przy Pietrynie piwo sprzedawane jest bez zezwolenia. Wezwały policję, a sprawa trafiła do prokuratury. - Toczy się już postępowanie w sprawie cofnięcia właścicielom tych ogródków zezwoleń na sprzedaż alkoholu - mówi Czesław Telatycki z Oddziału ds. Wychowania w Trzeźwości Wydziału Edukacji UMŁ.

Właściciele ogródków twierdzą, że alkohol sprzedawali zgodnie z prawem. Bo ich puby maja koncesję. Telatycki: - Ale jeśli pub ma ogródek z pod innym adresem, właściciel powinien mieć dwie koncesje: jedną dla lokalu, drugą dla ogródka. Jeśli bezprawnie prowadzi sprzedaż piwa w ogródku, odbierzemy koncesję na handlowanie alkoholem także w lokalu. Jedyne wyjście to otrzymanie dwóch zezwoleń. Wtedy problemów nie będzie.

Jeden ze spornych ogródków należy do klubu muzycznego Lizard King. Od lokalu dzieli go około dziesięciu metrów, trzeba też przejść na drugą stronę ulicy. - My sobie takiego miejsca nie wybieraliśmy. Urzędnicy nie chcieli nam przydzielić lokalizacji tuż przy klubie. A teraz okazuje się, że to problem. Co za różnica, czy ogródek stoi cztery centymetry przy lokalu, czy kilka metrów? Przecież to nie jest odrębny biznes - denerwuje się Tytus Godula, szef Lizard King.

Warunki sprzedaży alkoholu w ogródkach gastronomicznych określa ustawa Rady Miejskiej sprzed czterech lat. Można w niej przeczytać, że aby zezwolenie na sprzedaż alkoholu w pubie obowiązywało też w ogródku, musi on być traktowany jako część restauracji. Aby tak się stało, powinien być "usytuowany bezpośrednio przed lokalem, na jego tarasie, werandzie lub w innym miejscu z nim związanym". - Strasznie nieprecyzyjne. Czy Piotrkowska nie jest związana z moim lokalem, który przy niej stoi? I co to znaczy "bezpośrednio przed lokalem"? - pyta Godula.

Lizard King poprosił o ekspertyzę swoich prawników. Okazało się, że podobna sprawa toczyła się w Łodzi kilka lat temu. Sąd opowiedział się wówczas po stronie restauratora. To wszystko Godula napisał w piśmie do prezydenta Łodzi, prokuratury i urzędników. I zarządał ponownego rozpatrzenia sprawy. - Jeśli nic się nie zmieni, pójdę do sądu - zapowiada.

Zezwolenie na sprzedaż alkoholu kosztuje 560 zł. Czy jest o co kruszyć kopię? - Ogródki generują olbrzymie zyski, a jednak wszyscy kombinują, jak tu nie zapłacić. Koncesję wykupuje się minimum na cztery lata, a nagminne już stało się niespłacanie rat i powtórne składanie wniosków w następnym sezonie ogródkowym. Przymykamy na to oczy, ale na oszukiwanie nie możemy pozwolić - dodaje Telatycki.

Godula: - Chodzi o zasadę. Za trzy miesiące prowadzenia ogródka zapłaciłem już miastu 10 tysięcy złotych. Teraz nie mogę sprzedawać tam piwa. I nie zarabiam w ogóle. Urzędnicy uniemożliwiają normalne prowadzenie interesu, a mnie traktują jak przestępcę.

Gazeta Wyborcza

Izabella Adamczewska, Agnieszka Urazińska