Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Nie kupicie wódki nocą

05.10.2006

Minister zdrowia chce zakazać sprzedaży wódki i piwa w nocnych sklepach. - No to wracamy do melin - mówią w izbach wytrzeźwień.
Minister zdrowia Zbigniew Religa chce zakazać sprzedaży alkoholu w nocy. Mają zniknąć nocne okienka w sklepach i półki z alkoholem na stacjach benzynowych. Nie będzie można kupić nawet piwa.

- Jestem zwolennikiem nocnej prohibicji - mówi Zbigniew Religa. - Polacy mają dostęp do alkoholu 24 godziny na dobę. Każdy, kto trafi na zamknięty w nocy sklep monopolowy, zawsze może pójść na stację benzynową i kupić dowolny trunek. Moje ministerstwo będzie popierało wszelkie utrudnienia dotyczące dostępu do alkoholu. Gdy ludzie będą musieli zrobić wysiłek, żeby alkohol zdobyć, wielu z nich w ogóle zrezygnuje z picia.


Jedna trzecia narodu pijana

W ciągu ostatniego tygodnia tylko bydgoscy strażnicy miejscy odwieźli do izby wytrzeźwień 77 pijanych osób. W nocy - połowę z nich.

Statystyki w izbach wytrzeźwień są porażające. - Izby istnieją od 46 lat - mówi Grażyna Piątkowska z bydgoskiej Izby Wytrzeźwień. - Przez ten czas w całym kraju trafiło do nich 12 milionów osób. To przecież jedna trzecia narodu! Pierwsza ustawa o wychowaniu w trzeźwości weszła w życie w 1931 roku. Przepisami pijaństwa się nie zmieni.

Pijanych nie ubywa. W ubiegłym roku policjanci w województwie odwieźli do izb prawie 23 tysiące ludzi - niektórych po kilkanaście razy. W pierwszym półroczu br. odwieziono do izb ponad 11 tysięcy pijanych.

- Wieczorami najwięcej klientów jest takich, którzy dostali wypłaty - mówi anonimowy pracownik izby. - W zimowe noce zdarzają się też tacy, którzy specjalnie się upijają, bo nie mają gdzie spać.


Paliwo od "babuni” z targowiska

- Jestem zwolennikiem ograniczenia sprzedaży alkoholu nocą. Na pewno zmniejszy się liczba pijanych kierowców i bójek na ulicach - twierdzi Janusz Brodziński, komendant miejski policji w Toruniu.

Proszący o zachowanie anonimowości strażnik miejski mówi: - Nie można powiedzieć, że w nocy jest więcej pijanych. Burdy zaczynają się po południu, około godziny 17-18.
- Wrócimy do tego, co kiedyś: melin i sprzedawania paliwa lotniczego albo "nalewki babuni” na targowiskach - mówi Grażyna Piątkowska.

- Tak zwane "mety” nie zniknęły, zwalczamy je także dzisiaj - mówi Brodziński.
Gazeta Pomorska

Wojciech Mąka