Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

"Nein" dla niemieckiego piwa

22.09.2004

Podczas MŚ 2006 roku Niemcy nie będą mogli napić się swojego piwa! Można będzie pić tylko amerykańskie.
Do inauguracyjnego meczu najbliższych finałów mistrzostw świata, które odbędą się w Niemczech, zostało ponad półtora roku. Niemieckich kibiców nie interesuje jednak, jak posuwają się prace przy modernizacji stadionów, ani czy w meczu otwarcia zagra ich reprezentacja, a może broniąca mistrzowskiego tytułu Brazylia. - Wszyscy nie możemy się pogodzić z tym, że jednym z oficjalnych sponsorów będzie amerykańskie piwo Budweiser - mówi Thomas, młody kibic z Kolonii. I choć amerykański koncern Anheuser Busch, największy producent piwa na świecie, sponsoruje mistrzostwa świata od 1986 roku, Niemcy dopiero od niedawna zdają sobie sprawę, co to będzie oznaczać w 2006 roku. Amerykanie przedłużyli niedawno wart 40 mln euro kontrakt z FIFA i dzięki temu we wszystkich przystadionowych knajpkach, barach i na samych stadionach w Niemczech jedynym dostępnym piwem będzie Budweiser. - W Kolonii i na północy kraju oburzenie jest mniejsze niż w Bawarii, gdzie lokalne piwo to świętość - dodaje Thomas. Rzeczywiście, to jakby na Krupówkach w Zakopanem zakazać sprzedaży oscypka, a w jego miejsce wprowadzić serki francuskie. Bawarskie lokalne browary wykazują nadzwyczajną solidarność, aby stawić czoła amerykańskiemu potentatowi. Mają też poparcie władz landu. - Piwo z Bawarii jest znane na całym świecie. Jesteśmy dumni z naszej tradycji. Bawaria i piwo to jedność - deklarowała rzeczniczka bawarskiego ministerstwa kultury. Kolejną okazją do ustalenia taktyki, jak obronić mistrzostwa świata przed Budweiserem, stał się rozpoczęty w ostatnią sobotę słynny, mający prawie 200-letnią tradycję, Oktoberfest w Monachium. Na razie popularnością cieszą się słowa Ottmara Riesinga z Bawarskiego Klubu Piwa, który o Budweiserze powiedział, że "tym piwem nie umyłbym nawet samochodu". Wiele jednak wskazuje na to, że w trakcie mistrzostw świata będzie musiał się pogodzić z amerykańskim piwem albo nie pić w ogóle.
Gazeta Wyborcza

Grzegorz Rudynek