Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Nawarzyli sobie piwa

23.09.2006

W 1601 r., za czasów świetnego burmistrza Henryka Strobanda starszego, kapłan Błażej z kościoła św. Jana w Toruniu poskarżył się na pewnego kotlarza, który odgrażał mu się za to, że duchowny pił piwo z jego żoną w szynku.
Burmistrz sprawę potraktował bardzo serio i zajęła się nią rada miasta. Ta zarządziła, aby kotlarz przeprosił księdza, a ten z kolei powinien się mieć na baczności i przestrzegać zasad kapłańskich. Krótko mówiąc duchowny powinien się modlić, a nie wysiadywać i popijać w szynkach z żonami innych torunian, czy też włóczyć się bez potrzeby po zakamarkach naszego miasta. Gdyby w przyszłości spotkało go jakieś nieszczęście i oberwał co nieco od zazdrosnych mężów, "niechajby sobie samemu za to przypisywał winę". Kotlarz natomiast miał trzymać żonę w domu, tak by nie latała za duchownymi, ani nie oglądała się za konwiami piwa. Gdyby zaś małżonka nadal nie była posłuszna, mąż powinien wziąć dobrą rózgę i wydzielić latawicy odpowiednią rację. Skoro i to by nie pomogło naprawić stosunków małżeńskich, prześwietna rada wyraziła gotowość przyjścia z pomocą dla utemperowania złośnicy.

Szynkarzowi natomiast polecili rajcy, aby w przyszłości w podobnej sytuacji nie sprzedawał piwa ani duchownym, ani kobietom przychodzącym do knajpy bez swoich mężów. W przeciwnym razie czeka go surowa kara z pręgierzem włącznie.

Jak się okazało, to zalecenie rady było skrupulatnie przestrzegane, bo podobna sytuacja się nie powtórzyła w Toruniu - przynajmniej w całym XVII i XVIII w.
Gazeta Wyborcza

Benon Frąckowski