Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Nawarzą nam piwa

09.03.2004

Frankfurcki browar chce wejść ze swoim piwem na rynek polski. Jest do tego już świetnie przygotowany. – Dla nas może się to źle skończyć – uważa wielu Lubuszan.
Zagrożone będą szczególnie małe browary. – Niemcy będą dla nas dużą konkurencją, szczególnie jeśli polska akcyza, która jest dwa i pół razy wyższa niż u nich, pozostanie bez zmian – uważa prezes zarządu Browaru Boss SA w Witnicy Edward Szuszakiewicz. – Problemem będzie prywatny import, gdyż od maja jednorazowo przewieźć będzie można przez granicę 110 litrów piwa – dodaje.

Czysta konkurencja

Do ekspansji na Wschód, Niemcy są bardzo dobrze przygotowani. Gdy kilka dni temu w browarze we Frankfurcie gościli słubiccy restauratorzy i hurtownicy, obdarowano ich piwem w puszkach... z polskimi napisami. Prezes Frankfurter Brauhaus Karsten Uhlmann przyznaje, że jego firma wiąże duże nadzieje z rozszerzeniem rynku zbytu na tereny zachodniej Polski, choć wie, że nie będzie to łatwe. – Z pewnością nie wygramy z dużymi koncernami, dlatego chcemy na razie promować się na pograniczu – mówi. – Nasza zaletą jest to, że produkujemy piwo według tzw. zasady czystości, czyli nie stosujemy żadnych konserwantów, w przeciwieństwie do polskich browarów. Myślę, że jesteśmy też w stanie konkurować z polskimi cenami.
Niemcy twierdzą, że na współpracy mogą skorzystać obie strony. Chcą sponsorować polskie drużyny sportowe w regionie przygranicznym, kupować od nas puszki i butelki, chętnie zatrudniliby Polaków np. do załadunku piwa czy sortowania butelek.
Burmistrz Słubic Ryszard Bodziacki jest zdania, że współpraca z browarem może się miastu opłacać. Namawiał już m.in. właścicieli Brauhausu do zainwestowania na terenie słubickiej strefy ekonomicznej.

Promocyjne precelki

R. Bodziacki podsunął też pomysł, żeby z frankfurckiego piwa uczynić produkt regionalny, ale dodatkiem do niego miałyby być na przykład polskie precelki. Pomysł spodobał się Niemcom, którzy zachęcają słubickich przedsiębiorców do podjęcia inicjatywy. Namawiają też restauratorów i hurtowników do nawiązania współpracy. Właściciel hurtowni piwa Ireneusz Woźniak widzi taką możliwość, bo uważa, że mógłby to być dobry interes. Ma też jednak wątpliwości: – Jestem Europejczykiem, ale na razie jeszcze przez małe ,, e’’. Bardziej czuję się Polakiem, a nasze browary to żywa gotówka dla budżetu państwa. Podchodzę więc do tego tematu z dystansem, chyba że my też będziemy mogli wejść na rynek niemiecki – dodaje.
– Niemcy mogą być zainteresowani polskim towarem, bo smakuje im nasz produkt, mimo, że ich rynek jest nasycony piwem – uważa E. Szuszakiewicz.
– Możemy jednak zaistnieć jedynie w skali mikro, bo na dużą promocję nie mamy pieniędzy – przyznaje.

Gazeta Lubuska

BEATA BIELECKA