Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Nawarz sobie piwa

12.11.2004

(Wrocław)Domowe sposoby na kiwanie głowy.Zainwestuj 40 złotych w surowce, naucz się zasad warzenia i czekaj cierpliwie trzy tygodnie. W nagrodę masz 20 litrów złocistego piwa własnej roboty.
Doktor Marta Borek organizująca kursy warzenia piwa w Browarze Mieszczańskim, wie o nim prawie wszystko. Cały czas eksperymentuje, zawsze jest tuż przed, w trakcie lub właśnie po kolejnej partii przygotowania piwa. Nie wygląda na piwowara z krwi i kości.
- Jak byłam w Niemczech, to śmiano się ze mnie, że mam istotne braki - żadnego brzuszka - śmieje się.
Pani doktor specjalizuje się w piwach górnej fermentacji, czyli takich, które przy odrobinie zaangażowania można własnoręcznie przygotować w domu przez cały rok.
- Potrzebny będzie jedynie garnek, pielucha bawełniania, cedzak do makaronu, cylinder i areometr, przyrząd do pomiaru zawartości cukru - wylicza Marta Borek. Oczywiście muszą też być składniki: woda, chmiel, drożdże i słód jęczmienny (lub jego prostsza wersja: ekstrakt słodowy). To wszystko plus wiedza z kursu pozwoli każdemu na stworzenie własnego minibrowaru. Wszystko w granicach prawa. Piwo na własne potrzeby to możliwość wyprodukowania nawet 100 litrów napoju z pianką.
Kursy, jak się okazuje, są częścią szerszego projektu.
- Chcę w ten sposób zebrać pieniądze na stworzenie własnego minibrowaru, w którym zatrudniałabym studentów Akademii Rolniczej. Oni mogliby w ten sposób zdobyć wiedzę i doświadczenie, a ja materiały do dalszej pracy naukowej.
Praca naukowa to wielka namiętność pani doktor. Jej CV jest imponujące: ukończyła wydział technologii żywności wrocławskiej AR ze specjalnością piwowarstwo, była na stażu w Technische Universitat w Monachium oraz w Dreźnie, gdzie prowadziła także badania do pracy doktorskiej w słynnym browarze Feldschloessen Brauerei. Temat pracy doktorskiej?
- Też o piwie: "Sedymentacja i flokulacja drożdży piwowarskich" - śmieje się widząc, że niewiele mi to mówi. Po powrocie do Polski przez dwa lata była głównym technologiem w browarze w Lwówku Śląskim. Jej praca, dla wielu spełnienie marzeń, ma swoje zdecydowanie przyjemne strony.
- Kiedy w środku sezonu piwnego produkcja szła pełną parą, trzeba było degustować w jeden wieczór na przykład 40 litrów piwa. I choć było nas do tego kilkoro i próbowaliśmy dosłownie po kilka łyków, wychodziliśmy nieco chwiejnym krokiem.
Rodzina, po początkowej fascynacji piwowarskimi zdolnościami pani Marty, teraz przyjmuje jej kolejne produkcje za stan oczywisty.
- Trochę się już tym znudzili - przyznaje piwowarka. Sama wypija tygodniowo kilka butelek złocistego napoju, głównie ze względu na zawód, ale nie ukrywa, że lubi piwny smak.
- Najbardziej odpowiadają mi piwa określane jako kobiece, z odrobiną słodyczy w tle.

Gazeta Wyborcza

Katarzyna Kroczak