Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Nasi na Wyspach już drugi raz

05.09.2008

19-23.08.2008 - 31 Festiwal Piwa w Peterborough,UK. Tym razem było nas troje: siostra Monika Harasiuk, brat Sławek Dana i ja, niżej podpisany Marek Płuciennik.

Nie wykluczam, że nasze wizyty u angielskich braci piwnych, na ich corocznym Święcie: PETERBOROUGH BEER FESTIVAL wejdą na stałe do naszego kalendarza imprez. Zwłaszcza, że jak się już po czasie okazało, my jako Bractwo Piwne, członek EBCU, mamy pewne przywileje. Np. wstęp na imprezy festiwalowe bezpłatny, lub płatny symbolicznego funciaka (bilet normalny to 5 funtów).
Lokalizacja i formuła rokrocznie są niemal identyczne. Zmienne to: wygląd szkieł na piwo, ilość zaprezentowanych piw, repertuar dla ucha i Wspaniali Goście (pozdrowienie dla Piwnych Przyjaciół z Włoch).
Ten rok dał nam możliwość (teoretyczną) skosztowania jednego z 373 piw beczkowych Real Ale zaprezentowanych przez 83 browary regionalne z terenu
Zjednoczonego Królestwa.

Oprócz piw gospodarze raczyli się swymi ulubionymi ciderami (jabłecznikami - winami musującymi). Z kurtuazji, acz z pewną dozą wstrętu zażyliśmy i my tegoż trunku - bez komentarza.
Piwni koneserzy, mimo specyficznego ukierunkowania Festiwalu na piwa typu ale, mogli się czuć usatysfakcjonowani - zapewniam.
Obsługę zapewniali wolontariusze z całego świata (życzliwi, przemili, zawsze uśmiechnięci, choć nie wszystko rozumieli, co chcieliśmy im przekazać).

Festiwal w Peterborough to na pewno wspaniałe doświadczenie dla nas, propagatorów kultury piwa.
Aby nie zanudzać Miłych Czytelników suchymi opisami zapraszam do galerii, gdzie umieściłem najistotniejsze obrazy z terenów festiwalowych.
Rozkosz dla smakoszy to: różnorodność smaków (373 piwa), gadżety piwne dla birofilów i wspaniała rodzinna atmosfera, to chciałbym polecić wszystkim smakoszom, sympatykom, globtroterom i innym „oszołomom” piwnym.
Jednego elementu zabrakło na festiwalu - choćby małej giełdy birofilistycznej (może w przyszłości sami ją zorganizujemy w porozumieniu z organizatorami).

Na zakończenie kilka uwag i przemyśleń:
1. CAMRA (Kampania dla Prawdziwego Ale`a), to potężna organizacja konsumencka, masowa (ok.85.000 członków), niezależna, wpływowa i opiniotwórcza. Liczą się z nią władze, browar y(nawet koncerny), restauratorzy i konsumenci piwa.

2. 83 regionalne browary, które wystawiły swoje produkty świadczą o tym, że ale mają się dobrze, a konsumenci mogą spać spokojnie nie martwiąc się o następną pintę ukochanego trunku.
3. Pkt. 2 to zasługa CAMRY.
4. Pinta piwa sprzedawanego w kuflach (0,568 litra), to dla Brytyjczyków
ŚWIĘTOŚĆ. Głównym punktem oceny przez CAMRĘ i konsumentów, pubów, jest jakość pinty. Pub gdzie trafiono by „małą” pintę, to gorzej niż trąd. Odchodzi w niebyt.
5. Festiwal w Peterborough jest jak angielska kolej, pewna i punktualna (mówią, że to już nieprawda z tą koleją).
6. O paleniu nie wspomnę - nie wolno, nie wypada, nie trendy.
7. Zakąskę tubylczą - fish &chips spożyliśmy z mieszanymi odczuciami.
8. Na Festiwalu bywa się całymi rodzinami, przyjaciele i znajomi. Znajomym jest każdy, kto odpowie uśmiechem na twój uśmiech. To jest wspaniałe. Jeśli znasz język „obcy”, zagadasz i możesz mieć przyjaciela! UCZMY SIĘ JĘZYKÓW OBCYCH. Klnę się, warto!!! Włoskiego też!
9. Każdy następny Festiwal to nowe doświadczenia. Liczę, że za rok będzie nas więcej. Samolot z Łodzi leci 2 godziny + pociąg jedzie kolejne 1,5. Kamieniem dorzucisz!
10. Piwu Cześć!!!


Serdeczne podziękowania dla naszej siostry piwnej Moniki i jej męża
Krzysztofa (mojego zięcia kochanego), Heli, Tereski i wszystkich Przyjaciół
z Klubu Polskiego w Peterborough.

Z poważaniem
Marek Płuciennik