Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Najpewniej zasypią

12.03.2004

(Gorzów Wielkopolski)- Browar może w każdej chwili runąć - mówili wczoraj fachowcy na miejscu katastrofy budowlanej przy ul. Wyszyńskiego. Urzędnicy głowią się, jak zabezpieczyć potężne poniemieckie piwnice, żeby nie doszło do tragedii.
Teren poniedziałkowej katastrofy budowlanej jest ogrodzony szczelnym parkanem. Wczoraj przed południem odbyła się tam wizja lokalna. Urzędnicy zastanawiali się, co było przyczyną wypadku i jak zabezpieczyć rumowisko. - Pewnikiem starym murom zaszkodziła wilgoć - wyrokował jeden z gapiów. - Kilka lat temu w tym samym miejscu zapadła się śmieciarka. Całe szczęście, że znów runęło akurat tu. Gdyby stało się to kawałek dalej, mogłaby być tragedia, bo biegną tamtędy potężne rury gazowe - dodawał z grozą ktoś inny.

Dziura po rozbiórce

Jako pierwsza do ogromnego dołu weszła naczelniczka miejskiego wydziału urbanistyki i administracji budowlanej Jolanta Herma. - Niech tam pani nie idzie! Proszę uważać, bo wszystko może runąć! - ostrzegał rzeczoznawca budowlany Marek Puchalski. Po chwili jednak w dziurze byli już wszyscy fachowcy. - Zbrojenie w stanie śladowym. Dziś czy za miesiąc, ale wszystko runie. Nie mam żadnych wątpliwości - oceniał powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Krzysztof Borek. Po chwili zniknął w ciemnościach. Towarzyszył mu m.in. rzeczoznawca Roman Buszkiewicz. Nie było ich dobrych parę minut. - Istnieją co najmniej trzy kondygnacje - relacjonował po wyjściu inspektor Borek. Nie wykluczał jednak, że może być ich jeszcze więcej. Pomocna w ustaleniu tego faktu ma być dokumentacja archiwalna. Poza tym do dokładnej inwentaryzacji piwnic i naszkicowania ich układu została zobowiązana Administracja Domów Mieszkalnych nr 1, której podlega ten teren. Dopiero wtedy będzie wiadomo, jaką metodę zabezpieczenia wybrać. Rozważa się albo zasypanie, albo rozbiórkę.
- Wadą rozbiórki byłoby jednak to, że powstałaby gigantyczna dziura. A wokół stoją przecież budynki mieszkalne - mówił inspektor. Z tych względów urzędnicy najpewniej wybiorą zasypanie poniemieckiego browaru. To także nie będzie łatwe. Gdyby ziemią wypełniono tylko najwyższe kondygnacje, ciągle istniałoby ryzyko, że prędzej czy później i tak wszystko runie. Z tego powodu będzie trzeba opracować dokumentację techniczną całej operacji. - Ułatwi ona precyzyjne nawiercenie otworów w stropach, przez które budynek zostanie równomiernie zasypany - tłumaczył inspektor Borek. Więcej szczegółów będzie mógł podać dopiero za kilku dni.

Muszą je znaleźć

Dziś pewne jest tylko, że bez względu na to, którą metodę zabezpieczania browaru przed dalszym zawaleniem wybiorą urzędnicy, będzie trzeba bardzo dużo pieniędzy. - W tej chwili za wcześnie mówić, skąd je weźmiemy, bo nie znamy jeszcze nawet przybliżonej kwoty. Nie ma jednak wątpliwości, że fundusze będą musiały się znaleźć - powiedziała rzeczniczka prasowa magistratu Jolanta Cieśla.

Co się stało.
W poniedziałek nad ranem osunęła się ziemia na podwórku pomiędzy starymi blokami przy ul. Wyszyńskiego, odkrywając jedną z kondygnacji poniemieckiego browaru. Gigantyczny dół powstał tuż przy pomieszczeniach gospodarskich i garażach. Fachowcy zapewnili, że wyrwa nie zagraża pobliskim budynkom mieszkalnym.

Gazeta Lubuska

TOMASZ NIECIECKI