Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Nadal będę pomagał Lechowi

08.08.2005

Rozmowa z Sebastianem Kulczykiem.
Był pan w sobotę na meczu Lecha?
- Niestety, nie byłem. Przebywam poza Polską. Kiedy
tylko jestem w Poznaniu, chodzę na każdy mecz drużyny,
której kibicuję.

Mimo nieobecności, był pan jednym i bohaterów tego meczu.
- Dotarły do mnie informacje na temat wywieszenia transparentu z moim nazwiskiem.

I co pan na to?
- Jest mi bardzo smutno, bo nie zasłużyłem na taką opinię. Na jakiej podstawie kibice twierdzą, że „ściemniam"? Nigdy im niczego nie obiecywałem, nigdy zresztą nie miałem z nimi żadnego kontaktu. Wystarczy dowiedzieć się od zarządu Lecha,
ile klub mi zawdzięcza. Pomagałem nie tylko materialnie,
ale także organizacyjnie, na przykład w rozmowach ze
sponsorami, pomagałem do nich dotrzeć, ułatwiałem relacje
z podmiotami, z którymi klub układa się w sprawie zadłużenia. Kompania Piwowarska inwestuje w Lecha i swoje zaangażowanie zwiększa z roku na rok. Ten proces będzie trwać.

Jak pan myśli, dlaczego właśnie pan został negatywnym bohaterem dla kibiców?
- Mogę się tylko domyślać, że kibice wiedzą od dawna, iż angażuję się w pomoc dla klubu, a teraz dotarła do nich
informacja, że Kompania Piwowarska, kojarzona z moją
rodziną, podpisała w ostatnim czasie umowę z Wisłą Kraków. Połączyli te dwa fakty.

Przyzna pan jednak, że kibice słyszeli publiczne deklaracje o poważnym zaangażowaniu się pańskiej rodziny w Lecha. Cała Polska mówiła o tym, że najbogatszy człowiek w Polsce wchodzi finansowo do klubu z miasta, którego jest mieszkańcem. Informacja o zainwestowaniu Kompanii w Wiśle
musiała być dużym rozczarowaniem i dla kibiców, i dla zarządu. Kibicom trudno teraz uwierzyć, że nie miał pan niczego wspólnego z tą decyzją.
- Nawet nie miałem pojęcia, że rozmowy w tej sprawie są prowadzone. O decyzji dowiedziałem się w przeddzień jej ogłoszenia.

Jest pan szefem rady nadzorczej spółki Euro Agro Centrum. Ma pan zatem wpływ na najważniejsze decyzje spółki.
- Kompania Piwowarska zatrudnia sztab ludzi zajmujących
się marketingiem, specjalistów od reklamy. Wpływ na strategię mają wszyscy współudziałowcy. Ani ja, ani moja rodzina nie decydujemy o wszelkich działaniach spółki.

W sobotę kibice głośno deklarowali, że nie będą kupować produktów Kompanii Piwowarskiej. Kibiców Lecha w Wielkopolsce nie brakuje. Nie obawia się pan, że jeżeli nawet dzięki umowie z Wisłą zwiększy się sprzedaż piwa Tyskiego, to w naszym regionie firma poniesie straty?
- To pytanie skieruję do władz Kompanii i specjalistów
od marketingu. Oni muszą wiedzieć, jakie konsekwencje
rodzą poszczególne decyzje. Powinni więc zdać sobie sprawę, że Wielkopolsce kibice mogą odwrócić się od naszej marki.

Czy ostatnie wydarzenia będą miały wpływ na pana stosunki
z zarządem Lecha?
- Jest mi bardzo przykro, bo nie zasłużyłem na taką reakcję
kibiców. Nie zamierzam jednak odwrócić się od klubu, któremu kibicuję. Nadal będę mu pomagać. Nie poczułem się zniechęcony.
Gazeta Poznańska

Rozmawiał Józef DJACZENKO