Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Na piwnym szlaku

22.09.2006

Piątkowy wieczór w pubie. Choć lokal zajmuje cały parter budynku, a nawet kawałek ogrodu na jego tyłach, trudno znaleźć wolne miejsce. Powietrze jest mętne od dymu papierosów, a hałas rozmów i śmiechów nie pozwala prowadzić zwykłej rozmowy. Piwo leje się strumieniami, dziewczyny wieszają się na ramionach chłopaków, chłopcy obejmują dziewczyny.
Pub zajmuje szczególne miejsce w życiu londyńczyka. Za dnia wpada się tu na prosty lunch, kufel piwa lub - coraz częściej - kieliszek wina. To tam szef zabierze pracowników, by im pokazać, jaki z niego równy chłop. A wieczorem grupa przyjaciół spotka się, by porozmawiać, lub np. w weekend po prostu się upić. Kiedy odbywają się mecze piłki nożnej, puby zapełnione są kibicami śledzącymi grę w telewizji.

W pubie zamawia się głównie jasne piwo (lager). Wśród rodowitych Wyspiarzy popularne jest lekko gazowane ciemniejsze angielskie ale oraz gorzkie bittery. Popularny jest również irlandzki guiness. Do obiadu chętnie zamawiana jest butelka lub lampka taniego wina, tzw. house wine.

W pubie można całkiem nieźle i niedrogo zjeść (za 3,50 - 5 funtów podawane przez cały dzień angielskie śniadanie, za 4 - 7 funtów obiad).

Można też się rozerwać, na przykład rzucać lotkami do tarczy (organizowane są zawody w tej dyscyplinie). Niektóre lokale wyposażone są w stoły bilardowe, sprzęt karaoke lub niewielkie sceny do koncertów na żywo. Popularną zabawą są quizy, które sprawdzają wiedzę głównie z zakresu sportu i geografii. Nagrody to gotówka lub talony na piwo. Są lokale, które organizują wieczory kabaretowe (stand-up comedy).

Jak w domu na sfatygowanej kanapie
Wiktoriański public house (stąd skrót "pub") miał w czasach wiktoriańskich stanowić alternatywę dla spelunek, w których zacni obywatele tracili pieniądze na często wątpliwej jakości napitki. W dostępnym dla wszystkich pubie robotnik mógł wypić po pracy piwo ze znajomymi, ale także przyjść z całą rodziną na niedzielny obiad.

Pub miał być - i często był - namiastką domu. Tego prawdziwego i tego, do którego aspirowali bywalcy. Stąd w najlepszych knajpach plusze na kanapach i fotelach, szyby i lustra z piaskowanymi wzorami.

Pub stał zwykle na rogu, wchodziło się albo centralnie, albo z obu ulic - był bliski, gościnny. Nic dziwnego, że tradycyjnie o najbliższym mówiło się "the local". Wystarczało powiedzieć: "Spotkamy się w lokalnym", by mieć pewność, że nikt nie zbłądzi. Dzisiaj nie wszystko zostało z tej atmosfery. Nadal jednak wiele pubów to sfatygowane knajpy z niejedną pintą piwa wsiąkniętą w tapicerkę, stare wykładziny, boazerie. Na ścianach obowiązkowo gęsto zawieszone obrazki i zdjęcia. Stoły drewniane lub na żeliwnych nogach.

Na żywca lub okocim
Zdarza się, że przy wejściu wita gości ochroniarz - nie wpuszcza podpitych i niepełnoletnich. Trzeba być więc przygotowanym na okazanie dowodu tożsamości. Dzieciom nie wolno zbliżać się do baru.

Chociaż w zeszłym roku zniesiono wymóg zamykania pubów o 23.00 (w niedziele o 22.30), tylko część ich właścicieli zdecydowała się przedłużyć godziny urzędowania do 1 w nocy.

W poszczególnych dzielnicach wydawane są ulotki z tzw. pubs walks (spacer po pubach) z krótkimi opisami najciekawszych miejsc. Zamiast więc siedzieć przez cały wieczór w jednym pubie, można udać się na wędrówkę po najsłynniejszych lub najstarszych pubach w okolicy.

Puby różnią się od siebie, i to znacznie. Sieć JD Wetherspoona (pod różnymi nazwami), która ma lokale rozsiane po całym mieście, wyróżnia się tym, że alkohol jest tu tańszy niż gdzie indziej. Pinta piwa kosztuje tu niecałe dwa funty, podczas gdy w przeciętnym pubie trzeba wydać co najmniej 2,60. W City piwo kosztuje nawet cztery funty.

Zdarza się, że dostaniemy w pubie żywiec, okocim, żubr lub tyskie. Ceniona jest polska wódka, chociaż do drinków standardowo dolewany jest smirnoff.

WARTO WIEDZIEĆ

> Pinta to angielska jednostka objętości równa 0,568 litra. Piwo i inne napoje alkoholowe nalewa się po brzegi szklanki

> Mocniejsze alkohole w kieliszkach podaje się w mikroskopijnych ilościach 25 gramów (single - pojedyncza miarka) lub maksymalnie 50 gramów (double - podwójna)

> W pubie płaci się przy barze, od razu przy zamawianiu. Jeśli posiedzenie ma być dłuższe, można otworzyć rachunek na stolik lub nazwisko, zostawiając kartę płatniczą

> Aby wejść do pubu i samodzielnie kupić piwo, trzeba mieć 18 lat, a w niektórych pubach londyńskiego City - 21. Decyzja należy do menedżera. 16 - 17-latki pod okiem dorosłego mogą jednak wypić piwo do posiłku.

> Nadal praktykowane jest ogłaszanie ostatnich zamówień (last orders) sygnalizowane dzwonkiem dziesięć minut przed zamknięciem. Potem barman zabiera szklankę sprzed nosa.

Rzeczpospolita

KATARZYNA BANY, współpraca sow