Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Mój Koszalin z każdej strony

24.01.2010
Mój Koszalin z każdej strony Mój Koszalin z każdej strony

Kilkaset butelek po dawnych browarach, przedwojenne dzwonki do rowerów, kilkaset pocztówek, średniowieczny denar – to tylko część niezwykłych zbiorów Stanisława Kułagi. Co je wszystkie łączy? Stary Koszalin.

– W Koszalinie jestem zakochany po uszy, zwłaszcza w jego historii – mówi z uśmiechem pan Stanisław. Od wielu lat zbiera wszystko, co jest związane z koszalińską przeszłością. Ale jego największa kolekcja związana jest z działającymi przed wojną w Koszalinie browarami. Wśród ponad tysiąca butelek tych koszalińskich jest kilkaset (reszta została wyprodukowana w browarach w Białogardzie, Połczynie, Świdwinie). – Jest już ich tyle, że nie mam gdzie ich gromadzić. Zajmują prawie wszystkie półki w mieszkaniu i wypełniły pół garażu – dodaje.

Jego kolekcja należy do jednej z największych na Pomorzu. Skąd ta wielka pasja do zbierania? – Kolekcjonerstwo mam we krwi. Urodziłem się w 1947 roku na Dolnym Śląsku, a więc pochodzę z regionu, gdzie niemal każdy coś zbiera. Zanim trafiłem do Koszalina zbierałem już znaczki i inne rzeczy – opowiada. Na Pomorze przyjechał w 1965 roku za bratem, który do Koszalina przeprowadził się kilka lat wcześniej. Tu skończył szkołę budowlaną i założył rodzinę.

W koszalińskiej "Przemysłówce” przepracował ponad 20 lat. Stary Koszalin pojawił się w jego życiu zaraz po skończeniu szkoły. – Jak to zazwyczaj bywa o wszystkim zdecydował przypadek. Któryś z kolegów wiedział o mojej kolekcjonerskiej duszy i dał mi starą butelkę, na którą gdzieś natrafił. No i tak się zaczęło. Zorientowałem się, że pochodzi ona z dawnych koszalińskich browarów i temat mnie wciągnął. Rozgłosiłem w całym przedsiębiorstwie, że zbieram takie butelki i moja kolekcja szybko zaczęła się powiększać – wspomina.

Okazało się, że na podobne butelki natrafić można kopiąc fundamenty, remontując stare domy, zaglądając do piwnic. Wraz z ich rosnącą liczbą pojawiła się też chęć, aby poznać historię koszalińskiego browarnictwa. W krótkim czasie pan Stanisław stał się w tej dziedzinie prawdziwym ekspertem. Zaczął też ze swoją kolekcją jeździć na targi i wymieniać się z innymi kolekcjonerami. Dziś w swoim zbiorze ma prawdziwe unikaty, jak butelki z pierwszych koszalińskich browarów powstałych w połowie XIX wieku. – Przed wojną w Koszalinie w różnym czasie działało osiem browarów. W tej chwili mam butelki z połowy z nich. Cały czas szukam pozostałych – dodaje.

Ale nie tylko butelki tworzą koszalińską kolekcję pana Stanisława. Rzadkie pocztówki z dawnym Koszalinem, pamiątkowe medale, porcelanowe zatyczki do butelek, dawne mosiężne rączki, za które się pociągało spłukując muszle klozetowe – na to wszystko można natrafić w jego zbiorach. Szczególne wrażenie robią mosiężne dzwonki do rowerów z wygrawerowaną nazwą miasta i z nazwiskiem właściciela sklepu, w który dany rower został kupiony, oraz średniowieczny denar. Ten ostatni pochodzi z połowy XVI wieku i na jednej jego stronie widnieje zarys głowy Jana Chrzciciela na misie – dawnego herbu Koszalina (pan Stanisław natrafił na niego w Niemczech).

– Otoczyłem się tym miastem z każdej możliwej strony. Dawny i obecny Koszalin towarzyszy mi w każdej chwili mojego życia. Ktoś kiedyś mi powiedział, że chyba nim nawet oddycham – uśmiecha się koszalinianin.

(Fot. Radek Koleśnik)

Piotr Polechońsk, Głos Koszaliński, gk25.pl