Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Minister ostrzega: picie szkodzi

23.08.2006

Takie napisy mogą się pojawić już wkrótce na butelkach piwa i wódki. Ministerstwo Zdrowia stworzyło przepisy ograniczające sprzedaż i reklamę alkoholu.
Zgodnie z projektem resortu zdrowia piwa, wina czy wódki nie będzie można sprzedawać i spożywać na terenie stadionów (podczas trwania imprez sportowych) oraz na kąpieliskach i basenach. Oznacza to koniec picia piwa np. na plaży.

Alkohol będzie też trudniej kupić. Ekspedientowi, który sprzeda piwo nieletniemu, ma grozić grzywna od 2,5 tys. zł do 5 tys. zł. Gdy ktoś "uczynny" kupi alkohol osobie poniżej 18. roku życia, dostanie grzywnę od 1 do 5 tys. zł. Resort zdrowia przychyla się też do rozwiązania, aby w sklepach nie można było robić żadnych promocji alkoholu. To jednak nie koniec.

Każda butelka (o pojemności powyżej 150 ml) podobnie jak teraz paczka papierosów musiałaby mieć informację o skutkach picia alkoholu, tekst ma przestrzegać kobiety w ciąży i w okresie karmienia piersią oraz kierowców.

- Ustawa poprzez edukację ma pomóc walczyć z alkoholizmem - tłumaczy resort.

- Co trzecia kobieta w wieku od 18 do 40 lat piła w trakcie ciąży alkohol - dodaje Katarzyna Łukowska, zastępca dyrektora Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, powołując się na badania z ubiegłego roku (PARPA popiera pomysł resortu zdrowia).

Browary boją się mniejszych zysków

Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że regulacje zaproponowane w projekcie będą miały tylko "niewielki" wpływ na gospodarkę i przedsiębiorczość. Już teraz jednak wiadomo, że stracą browary (ich sprzedaż wyniosła w ubiegłym roku 30 mld zł). Nic więc dziwnego, że przeciw zmianom ostro protestują.

Obowiązek pokazywania dowodu osobistego w sklepie? - To ogranicza wolność konsumenta - twierdzi Paweł Kwiatkowski, rzecznik Kompanii Piwowarskiej, największego producenta piwa (m.in. Lech, Tyskie czy Pilsner Urquell).

Etykiety z ostrzeżeniem na butelkach? Tak, ale nie od razu. - Mamy długofalowe zamówienia na druk etykiet, więc musi minąć trochę czasu, liczymy na zrozumienie problemu - mówi Melania Popiel z Carlsberg Polska.

O ile branża piwowarska z nowymi etykietami jest w stanie się pogodzić, to jej prawdziwy niepokój budzi pomysł ograniczenia reklamy piwa. Dziś reklamy tego trunku mogą być emitowane w telewizji, radiu czy kinie między godz. 20 a 6 rano (wódki w ogóle nie wolno reklamować). Resort zdrowia chce jeszcze skrócić ten czas. Browary mogły się promować tylko między 23 a 6 rano. To powrót do zapisu, który obowiązywał w polskim prawie jeszcze cztery lata temu.

"Po roku 2002, kiedy zwiększono liczbę godzin, w jakich dopuszczalna jest emisja reklamówek piwa, liczba emisji tych filmów wzrosła z ponad 10 tys. do ponad 30 tys. rocznie" - argumentuje ministerstwo. Resort powołuje się przy tym na badania University of Connecticut wskazujące na istnienie jednoznacznego związku pomiędzy liczbą reklam a spożyciem alkoholu przez młodzież.

- Reklama piwa może zachęcać młodych ludzi do sięgania po alkohol. Ostatnio w telewizji można obserwować kampanię piwa Freeq. Występują w niej młodzi ludzie, którzy pod wpływem alkoholu dobrze się bawią. Czy godzina 20 jest odpowiednia na emisję takich reklam? Wątpię - twierdzi Łukowska.

- W Danii jest zakaz reklamy alkoholu, ale to właśnie w tym kraju najwięcej młodzieży w Europie sięga po alkohol. W USA takiego zakazu nie ma, a odsetek pijącej młodzieży jest niższy - odpowiada na to Kwiatkowski.

Stracą stacje telewizyjne

- Przesunięcie granicy reklam na godz. 23 to drastyczna zmiana. Najbardziej ucierpi na tym TVP, bo telewizja publiczna nie może przerywać programów reklamami. Nasze wpływy z reklam i sponsoringu piwa spadną trzykrotnie - zapowiada Kazimierz Piekarz z Biura Reklamy TVP.

Specjaliści z domów mediowych szacują, że projekt może zmusić browary do zmniejszenia swoich wydatków reklamowych na telewizję aż o 57 proc. Obecnie według szacunków MediaComu browary wydają na reklamę w telewizji co roku 110-130 mln zł netto.

Ale czy telewizje rzeczywiście aż tyle stracą? - Popyt na reklamę telewizyjną jest bardzo duży, więc stacje bez problemu uzupełnią luki powstałe po reklamach piwa w porze najwyższej oglądalności - uważa Maciej Król, szef działu telewizyjnego w domu mediowym MediaCom obsługującym m.in. Browar Belgia (Palm, Ginger i Frater). Część reklam piwa stacje będą mogły swobodnie przesunąć na późniejszą porę. Na dodatek telewizyjne biura reklamy już dziś szykują się do podwyżek cen czasu antenowego, co również po części zrekompensuje im ograniczenia w reklamie piwa.

Budżet państwa na akcyzie na alkohol zarobił w ubiegłym roku 2,6 mld zł.

Gazeta Wyborcza

Piotr Miączyński Vadim Makarenko