Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Miasto chce pieniędzy

29.10.2007
Miasto chce pieniędzy Miasto chce pieniędzy

Zabytkowy browar w Częstochowie może niebawem przestać istnieć. Miejski II Urząd Skarbowy wystawił teren zakładu na licytację. Cena wywoławcza to ponad 2,5 mln zł, zaś w grę wchodzą ponad 2 hektary niezwykle atrakcyjnego terenu w ścisłym centrum.

Obecny właściciel - korporacja LCC z Łodzi - przestał regulować zobowiązania podatkowe na rzecz miasta. Magistrat w końcu stracił cierpliwość i wystąpił do skarbówki o wyegzekwowanie należności.

W browarze, którego historia liczy ponad 150 lat, nie odbywa się w tej chwili już żadna produkcja. Lwią część urządzeń już dawno wysprzedano, na innych znajdują się plomby skarbowe i nie wolno ich ruszyć. Wchodzące w skład browaru zabudowania słodowni zostały jednak wpisane do rejestru zabytków i z wielu stron słychać głosy, że byłaby to idealna siedziba muzeum. Niestety budynki popadają w coraz większą ruinę i na niektóre kondygnacje nie wolno wchodzić w trosce o własne bezpieczeństwo.


Naczelnik II US Jan Wróblewski nie chce ujawnić, o jaką sumę dla budżetu chodzi. Potwierdza, że o wyznaczoną na 20 listopada licytację wnioskował Urząd Miasta. Może do niej nie dojść, jeżeli zaległości zostaną spłacone bądź swój wniosek wycofają wierzyciele. Zabytkowy status niektórych obiektów niczego nie zmienia. - Nabywca browaru przejmie wszystko "z dobrodziejstwem inwentarza", czyli będą na nim ciążyły takie same obowiązki z racji ochrony zabytków, jak na obecnym - wyjaśnia Wróblewski. Częstochowski Krąg Bractwa Piwnego (ogólnopolskiej organizacji konsumenckiej) z niepokojem obserwuje rozwój wydarzeń. Korporacja LCC zamierzała w tym miejscu postawić centrum handlowo-usługowe z częścią mieszkalną. W cennej słodowni miało się znaleźć miejsce dla gastronomii, być może nawet z minimalną produkcją piwa, no i muzeum tutejszego piwowarstwa.

- Nasze możliwości są ograniczone, lecz zabiegamy, by choć najstarsza część browaru ocalała - mówi Arkadiusz Michalski z Bractwa Piwnego.

Prezes korporacji LCC Jan Lus zapowiada, że licytacji uniknie. Chce spłacić zadłużenie, bo znalazł już inwestora, gotowego wyłożyć pieniądze na centrum. Prezesowi pozostały trzy tygodnie na to, czego nie osiągnął przez siedem lat.

Dwuhektarową działkę razem z budynkami wyceniono na 3,4 miliona złotych.

A jednak się da


Zabytkowa zapałczarnia może być przyładem dla browaru.

Zakład pracujący na maszynach z początku XIX wieku, jest jednocześnie muzeum.

Częstochowska fabryka zapałek to jedyne na świecie muzeum z zachowaną w całości i pracującą linią produkcyjną.

Zakład znalazł się na śląskim szlaku zabytków techniki. Dyrekcja zapałczarni czeka teraz na przyjęcie koncepcji o komercjalizacji przez władze miejskie i wojewódzkie. Będzie mogła wtedy wystąpić o fundusze europejskie.

Piotr Piesik - POLSKA Dziennik Zachodni