Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Maria Krystyna boi się polityki

04.05.2002

Jesienią ubiegłego roku z wielkimi honorami żywieckie władze witały Marię Krystynę Habsburg, córkę Karola Olbrachta Habsburga, ostatniego właściciela browaru i 28 tysięcy hektarów ziemi. W uroczystości ponownego powitania na ziemi polskiej księżnej towarzyszyło rodzeństwo: siostra Lorena de Zulueta i brat Karol Stefan.
Wzruszona Maria Krystyna odebrała klucze i obiecała, że na święta Bożego Narodzenia wprowadzi się do 86,5-metrowego apartamentu. Do tej pory, a mamy już maj, nie pojawiła się jednak w Żywcu. Miasto obiegły natomiast plotki, że księżna w ogóle nie ma zamiaru wracać do Polski, ponieważ wokół jej osoby... zrobiło się zbyt wiele hałasu.
Maria Jura, goszcząca księżnę podczas jej pobytów w ojczyźnie, przyznała, że arystokratkę męczy to, że nie ma w Żywcu ani chwili spokoju. Boi się także, że zostanie wykorzystana do politycznych przepychanek. Habsburgowie są niezwykle szanowani w Żywcu i księżna nie chce, by jakakolwiek partia zawłaszczyła ją i jej nazwisko rodowe. Sama zamierzała poświęcić się w Polsce opiece nad chorymi i działalności charytatywnej, ale w tym względzie też ma sporo obaw.
— Maria Krystyna wróci do Polski na pewno, ale nie określiła kiedy. Dlatego na przykład, że do tej pory nie otrzymała aktu notarialnego poświadczającego, że jest właścicielką mieszkania — stwierdziła Jura.
W rozmowie z „DZ” księżna powiedziała stanowczo, że na powrót do Żywca czekała kilkadziesiąt lat i nie ma zamiaru z niego rezygnować. — Nie mogłabym tego zrobić tym wszystkim, którzy tak serdecznie mnie witali. Nie wiem jednak, kiedy przyjadę. Nie chodzi tylko o tę niezdrową atmosferę, jaka się wokół mojej osoby wytworzyła, ale także o moje zdrowie. Przeszłam w Szwajcarii kilka skomplikowanych operacji oczu. Dzięki nim normalnie widzę. Czeka mnie jeszcze operacja ortopedyczna, bym mogła lepiej chodzić, a nawet skakać po pięknych Beskidach. Ja nie mam 10 lat, lecz prawie 80 i przed tak daleką podróżą muszę być zdrowa — podkreśliła księżna.
Wyraziła przekonanie, że po przyjeździe do Żywca podpisze z miastem odpowiednie dokumenty, poświadczające, że istotnie jest właścicielką lokalu w Nowym Zamku przy ul. Zamkowej 4.
Antoni Szlagor, przewodniczący Rady Miejskiej Żywca, zapewnił nas, że wszelkie formalności zostaną załatwione jak tylko Maria Krystyna przyjedzie. Jego zdaniem, księżna nie powinna obawiać się utraty prawa do mieszkania, gdyż prawo to gwarantuje uchwała podjęta przez radnych 22 lutego 2001 roku.
— We wrześniu ubiegłego roku umówiliśmy się z Marią Krystyną, że gdy tylko wróci do Żywca, natychmiast spiszemy z nią akt notarialny, w którym oprócz mieszkania zagwarantujemy jej także opiekę. Regularnie kontaktuję się z księżną i wiem, że powrót do kraju uniemożliwiają jej problemy zdrowotne. Zapewniam jednak, że gdy wróci do nas, nikt nie będzie jej niepokoił i wykorzystywał do celów politycznych.

Dziadek Marii Krystyny, Karol Stefan Habsburg, wprowadził się do Nowego Zamku z żoną Marią Teresą w 1895 roku. Unowocześnił wtedy parkową rezydencję. Wybudował m.in. sale jadalną i balową oraz kręgielnię. Okna apartamentu, który otrzymała Maria Krystyna, wychodzą na park, zaprojektowany przez jej matkę Alicję Habsburg. Maria Krystyna miała 16 lat, gdy wybuchła II wojna światowa. Na polecenie Heinricha Himmlera rodzinny majątek żywieckich Habsburgów zarekwirowali hitlerowcy, ponieważ Karol Olbracht i jego rodzina nie wyrzekli się polskości. W 1945 roku władza ludowa na podstawie dekretu PKWN o reformie rolnej odebrała im wszystkie dobra jako poniemieckie, w tym między innymi browar. W tej sprawie nadal toczy się postępowanie przed sądem.
Dziennik Zachodni

ANNA CHAŁUPSKA