Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Manufaktura w deszczu

10.08.2006

Pod koniec zeszłego tygodnia, w dniach 04-06 sierpnia b.r., w centrum handlowo-rozrywkowym Manufaktura w Łodzi odbyła się impreza pod hasłem „Weekend Piwny”. Zaplanowane atrakcje miały miejsce na Rynku Manufaktury, zaś ich współorganizatorem było Bractwo Piwne.
Niżej podpisany miał możność uczestniczyć w Weekendzie wyłącznie w sobotę, jednak z relacji innych Braci Piwnych wie, iż piątkowe atrakcje zakłócone zostały przez kaprysy meteorologiczne. Siąpiący deszcz przeszkodził w realizacji niektórych punktów programu, jednak mimo to Bractwo stawiło się w sporej sile, co dokumentuje zamieszczone w sobotnim „Dzienniku Łódzkim” zdjęcie.
Sobotnie niebo niestety również źle wróżyło. Mimo to już od południa wokół namiotu przeznaczonego na najważniejsze piwne atrakcje kręciło się kilka osób w charakterystycznych żółtych koszulkach. Niedługo później pojawili się też najważniejsi bohaterowie, którzy na oczach widzów mieli przeprowadzić pokaz warzenia piwa – znany dobrze Bractwu laureat nagrody Złoty Chmiel, animator piwowarstwa domowego, Andrzej Sadownik, a obok niego również znany, Ziemowit Fałat ze sklepu z akcesoriami i surowcami piwowarskimi, browamator.pl. Od tego czasu impreza biegła w sposób trójtorowy. Po pierwsze, piwowarzy przygotowywali piwo, odpowiadając na pytania konferansjera oraz niezbyt niestety licznych widzów. Po drugie, na głównej scenie na plaży odbywały się co jakiś czas rozmaite konkursy piwne: celowanie zawieszonymi na sznurkach długopisami do butelek, trzymanie na czas pustych beczek typu KEG czy picie piwa na czas. Później przy stanowisku piwowarów miał także miejsce konkurs wiedzy o piwie. Wreszcie po trzecie, odbywały się po kolei prezentacje dostępnych na stoisku styli piwnych. O angielskich ale bądź o bawarskich piwach pszenicznych opowiadali Bracia Piwni Borys Banasiak oraz piszący te słowa. Ciekawym elementem programu był również wykład pana Ryszarda Bonisławskiego na temat piwnej historii Łodzi, nagrodzony gromkimi brawami.
Niestety, z powodu panującej pogody impreza nie cieszyła się szczególnym zainteresowaniem klientów Manufaktury. Ciężkie deszczowe chmury, a nawet trwające jakiś czas opady odstraszały potencjalnych widzów. Frekwencji nie powiększała także kiepska promocja „Weekendu Piwnego” przez Manufakturę. Impreza mogła zwrócić uwagę wyłącznie osób spacerujących po Rynku, a przecież niewiele wysiłku wymagałoby od strony organizatora, aby w głównym budynku kompleksu nadać co jakiś czas przez radiowęzeł garść informacji o tym, co dzieje się na zewnątrz. Z pewnością przyciągnęłoby to wielu widzów. Kiepską notę należy także wystawić konferansjerowi, który nie potrafił utrzymać uwagi przechodniów. Nie grzeszył też profesjonalizmem – mylił nazwiska piwowarów, choć odczytywał je z kartki, a także, pomimo zapewnień, że dysponuje szeroką wiedzą z zakresu piwa, prezentował dość poważne braki, możliwe do uniknięcia przy choćby szczątkowym zapoznaniu się z tematem przed prowadzoną przez siebie imprezą. I wreszcie zupełna pomyłka, jaką była „promocja” dostępnych w barze gatunków piw. Owszem, to świetnie, że przeciętnemu konsumentowi próbuje się uświadomić istnienie innych styli piwnych niż sztandarowy pils, że zadało się trud wystawienia na stoisku reprezentantów takich gatunków, jak ale, piwo pszeniczne czy stout, ale proponowano je w cenach zdecydowanie niepromocyjnych. Wiadomo, że nie można ich wystawiać za darmo, ale w każdej godzinie promującej dany gatunek, ów gatunek powinien być tańszy. A tak, siadający w ogródku ludzie brali raczej dostępne taniej polskie piwa koncernowe.
Niżej podpisany nie przebywał w Manufakturze w niedzielę, ale jako że przez większą część dnia padał deszcz, zainteresowanie na pewno było jeszcze mniejsze niż w sobotę.
Aby krótko podsumować, pomysł imprezy był ciekawy i jak najbardziej godny pochwały. Natomiast organizacja i pomysły na przeprowadzenie „Weekendu Piwnego” w Manufakturze pozostawiają sporo do życzenia i jeśli ta inicjatywa ma stać się cykliczna, na przykład coroczna, trzeba w nią jeszcze włożyć sporo pracy koncepcyjnej, aby ustrzec się popełnionych błędów.
Piotr Kucharski