Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Lanie piwa

17.02.2002

Rozpoczęła się kolejna odsłona lobbystycznej wojny o piwo. Wkrótce jego reklama znowu będzie legalna.
Pole walki rozpoznane - armia przeciwników oszacowana, sejmowi sojusznicy policzeni. Polscy lobbyści ruszyli do ataku. W ubiegłym tygodniu otworzył się przed nimi kolejny front - walka o piwo. "Newsweek" dotarł do projektu zmian ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Nowelizacja dotyczy zgody na reklamę piwa. I staną za nią murem działacze sportowi, browary oraz zainteresowane reklamą stacje telewizyjne. Po drugiej stronie są szafujący argumentami natury moralnej posłowie prawicy i działacze organizacji antyalkoholowych. W tym zderzeniu i w tym parlamencie wynik wydaje się przesądzony.
Nie tak oczywiste są rozstrzygnięcia innych rozpoczynających się właśnie lobbystycznych batalii. W styczniu posłowie PSL zgłosili nowelizację ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych. Cel: zgoda na wystawianie automatów do gier poza kasynami. Rządowa nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji jest blokowana jeszcze przed wysłaniem do Sejmu przez prywatnych nadawców. Cel: powstrzymanie telewizji publicznej przed wzmacnianiem monopolu. Decyzje ministerstw finansów i zdrowia, dotyczące firm farmaceutycznych, są polem lobbystycznej walki dwóch przemysłów: polskiego i zagranicznego. Cel - wywalczenie decyzji rządu pozwalających rozwinąć sprzedaż własnych leków i zmarginalizować konkurencję. Walka trwa i widać ją gołym okiem. Niejasne pozostają tylko zasady gry.
Lobbyści na rzecz reklamy piwa przegrywali walkę już kilkakrotnie. Teraz w zwycięstwie pomoże im nie lada sojusznik - działacze sportowi. Bez udziału dziennikarzy, w atmosferze dyskrecji właściwej działaniom grup nacisku, w ubiegłą środę podkomisja sportu rozpoczęła pracę nad projektem nowelizacji Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Gdy pytamy Zbigniewa Bońka, czy Polski Związek Piłki Nożnej chce przywrócić szeroką reklamę piwa, wiceprezes wpada w złość. - O co mnie pani w ogóle pyta? Czy ktoś z PZPN w ogóle decyduje o prawie?! - podnosi głos, a potem kończy rozmowę.
Tymczasem projekt zmian, zakładający zgodę na reklamę piwa, przygotował Andrzej Wach, przewodniczący komisji prawa sportowego PKOl i dyrektor departamentu prawnego PZPN. Czy Boniek nie słyszał, że projekt napisał jego prawnik? Czy też woli, by nie kojarzono go z walką o legalizację reklamy piwa, które sam reklamował? Nie wiemy. Wiemy za to, że kameralne spotkanie podkomisji z pomysłodawcą, czyli prawnikiem związków sportowych, rozpoczęło kolejną w historii wojnę lobbystyczną wokół piwa.
Już w ubiegłej kadencji największe polskie browary zjednoczyły się w walce z posłami prawicy, żądającymi całkowitego zakazu reklamy piwa. Rzecznikiem branży został Andrzej Długosz, były polityk KLD, potem Unii Wolności, przewodniczący rady nadzorczej Polskiego Radia. Doświadczenia lobbysty zdobywał w polskim oddziale renomowanej agencji Burson-Marsteller, zajmującej się kształtowaniem wizerunku firm. Organizował grupy nacisku na rzecz piwa oraz firm tytoniowych.
Długosz, polityk centrum, przez lata wypracował sobie dobre kontakty z posłami lewicy, ludowcami, środowiskami sportowymi i mediami. Ale nawet jemu nie udało się powstrzymać parlamentarzystów prawicy przed wprowadzeniem zakazu reklamy alkoholu. Posłowie gotowi poprzeć piwo wycofali się, bo wystraszyli się krążących w parlamentarnych kuluarach zarzutów o łapownictwo. Restrykcyjna ustawa, zakazująca reklamy i promocji piwa alkoholowego, weszła w życie w roku 2001.
- I browary potraktowały ją poważnie. Efekt: ani złotówki na sport - twierdzi Długosz. Zapewnia, że aby ratować kluby przed zapaścią finansową, proponowane teraz zmiany wymyślili sami działacze sportowi.
- Browary nie mają z tym nic wspólnego - przekonuje. Zmiany przewidują możliwość reklamy piwa na billboardach i słupach reklamowych (dziś zakazane), sponsorowanie sportu przez piwo alkoholowe (zakazane) i pokazywanie reklam piwa w TV po godz. 17 (dziś jest to możliwe po godz. 23).
- Jeśli parlament te pomysły zaakceptuje, spoty reklamowe piwa będą się pojawiać w czasie, w którym dzieci siadają przed telewizorami. Po jednej stronie są więc pieniądze, po drugiej dramaty rodzin alkoholików - alarmuje Tadeusz Cymański, poseł PiS, członek sejmowej komisji zdrowia, od lat zażarty przeciwnik reklamy alkoholu. Wie, że zwolennicy reklamy znów okrzykną go oszołomem, ale zapowiada, że nie ustąpi.
O storpedowaniu niektórych zapowiadanych zmian myśli też Robert Kaczyński, który odkupił od Zbigniewa Bońka wszystkie udziały w firmie Go and Goal, sprzedającej powierzchnie reklamowe na stadionach, i dziś jest jej jedynym właścicielem. Kaczyński w liście do Andrzeja Wacha, autora projektu nowelizacji, pisze: "W żywotnym interesie polskiego sportu leży zakaz umieszczenia reklam piwa w telewizji". Twierdzi, że taka reklama przyniesie korzyść nie sportowi, lecz tylko browarom i stacjom telewizyjnym. Pomogą mu natomiast reklamy na billboardach i stadionach - na których sam zarabia.
Poglądy Kaczyńskiego na pewno nie spodobają się nadawcom telewizyjnym. Ci zaś, obok browarów, są najbardziej zainteresowaną i najbardziej wpływową grupą lobbystyczną, szykującą się do walki o poprawki. Należy się spodziewać zwłaszcza dużej aktywności Polsatu, który kupił prawa do transmisji mistrzostw świata w piłce nożnej. Bez piwa Polsatowi trudno będzie zarobić na mundialu. Nasi informatorzy twierdzą, że Zygmunt Solorz będzie się starał, by ustawa weszła w życie przed mistrzostwami, czyli przed czerwcem 2002 roku.
Szanse na to są nikłe. Co prawda podkomisja zbierze się po raz drugi prawdopodobnie już podczas najbliższego posiedzenia Sejmu. Być może zrezygnuje z niektórych zapisów, by nowelizacja była łatwiejsza do przełknięcia przez przeciwników. Potem projekt pójdzie do komisji sportu i dokument jako jej inicjatywa będzie poddawany sejmowym czytaniom. Tam spór może potrwać dłużej niż do wiosny.
Na pewno nowelizacja wejdzie w życie szybciej niż ustawa lobbystyczna. O ile w nowym parlamencie i rządzie klarują się pola walk lobbystów, o tyle niejasne pozostają zasady tej walki. Polska nie ma ustawy o lobbingu i szybko się jej nie doczeka. Pierwszy i jedyny projekt, jaki powstał w Sejmie, z końcem ubiegłej kadencji wylądował w koszu - posłom zabrakło czasu. Teraz Henryk Wujec, były poseł UW, sprawozdawca niefortunnej ustawy, chce namówić grupę posłów do ponownego zgłoszenia jej projektu. Nie wie jednak, kiedy uda mu się przebić do gmachu na Wiejskiej. Pewnie nieprędko, chyba że zatrudni dobrych lobbystów.

Newsweek numer 08/02
Newsweek

Zofia Wojtkowska