Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

LIKWIDACJA NA DZIKO

11.04.2001

Pełną parą ruszyła wczoraj likwidacja gdańskiego browaru. Stało się tak mimo braku pozwolenia na wykonywanie prac i postępowania konserwatora ochrony zabytków, który chce wpisania obiektów na listę zabytków. Wczoraj rano interweniował powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. Firmę, która na zlecenie Grupy Żywiec S.A., obecnego właściciela przedsiębiorstwa, wymontowała urządzenia wentylacyjne, ukarano maksymalną grzywną w wysokości 500 złotych.
Oburzenia nie krył również Marcin Gawlicki, wojewódzki konserwator zabytków w Gdańsku.
- Poinformowaliśmy Grupę Żywiec o tym, że wszczynamy postępowanie konserwatorskie. Do czasu, kiedy firma nie uzyska naszej zgody, na terenie browaru nie można prowadzić żadnych prac, nawet w nowych halach i przy demontażu nowoczesnych maszyn - powiedział „Dziennikowi” Gawlicki.
Wczoraj po południu konserwator wydał nakaz natychmiastowego wstrzymania robót.
- Spodziewaliśmy się, że będziemy działać w warunkach wojennych - powiedział „Dziennikowi” Krzysztof Rut, rzecznik prasowy Grupy Żywiec S.A. - Jesteśmy przygotowani na nękania, kontrole i protesty. Nie ugniemy się.

Gdańsk. Żywiec przygotowany na warunki wojenne.
Rozbiórka browaru.
Według inspektorów nadzoru budowlanego i wojewódzkiego konserwatora zabytków to, co wczoraj działo się w gdańskim browarze było naruszeniem prawa. Demontaż maszyn i instalacji wentylacyjnej wstrzymano nakazem konserwatora zabytków.
Wczoraj rozdzwoniły się telefony w naszej redakcji.

W pośpiechu

- Demontują linie produkcyjne, wyburzają ściany - brzmiały alarmujące sygnały byłych pracowników. Pojechaliśmy na miejsce. W rozlewni pracowało kilku robotników, którzy rozmontowywali linię produkcyjną.
- Ile to może potrwać? Około trzech tygodni. Zleceniodawcy zależało na czasie - stwierdził jeden z pracowników firmy z południa Polski, której Grupa Żywiec SA, obecny właściciel browaru, zleciła rozbiórkę.
Obok rozlewni piętrzyły się metalowe rury - pozostałość po systemie wentylacyjnym. Aby wyciągnąć maszyny z sąsiedniej hali inna firma, tym razem z Elbląga, wykuła wielki kawał przedproża na pierwszym piętrze. Zaalarmowani przez władze miejskie inspektorzy nadzoru budowlanego stwierdzili, że dziura w ścianie grozi zawaleniem budynku i naraża życie robotników. Po interwencji zabezpieczono ją.
500 zł kary
- Ukaraliśmy szefa robót maksymalną karą w wysokości 500 zł - mówi Władysław Wróbel, dyrektor Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. - Prace w browarze polegające na usuwaniu fragmentów ścian, przebudowie itd. są nielegalne, bo nie ma na nie naszej zgody.
Ok. godziny 15 wojewódzki konserwator zabytków wydał nakaz wstrzymania prac. Z jego informacji wynika, że ekipy budowlane zastosowały się do niego.
- Będą dalsze kontrole. Wczoraj wielokrotnie złamano prawo - powiedział nam Ryszard Gruda, wiceprezydent Gdańska.
- Wszystkie prace prowadzono zgodnie z prawem. Sądzę, że konserwator zabytków nie ma tych wszystkich uprawnień, o których mówi - ripostował Krzysztof Rut, rzecznik prasowy Grupy Żywiec SA.
Dodał też, że jego firma jest przygotowana na „pracę w warunkach wojennych”.
Ze łzami w oczach na pośpieszny demontaż maszyn i rozbiórkę elementów budynków patrzyli pracownicy browaru.
- Trudno to znieść. Tyle naszej pracy idzie na marne - mówi jeden z nich, prosząc aby nie podawać jego nazwiska.

Browar w sądzie i prokuraturze

Gdański browar sprywatyzowano w 1995 roku. Udziały za 7,5 miliona złotych kupiła spółka Brewpole, którą przejęła w 1998 Grupa Żywiec, wchodząca dzisiaj w skład holenderskiego koncernu Heineken. Brewpole miało zainwestować w browar 15 milionów dolarów. Według władz Gdańska nie uczyniło tego, więc miasto podało do sądu Grupę Żywiec, która przejęła zobowiązania Brewpola. Odbyło się już kilka rozpraw. Sprawę prywatyzacji i likwidacji browaru (ostatnie partie piwa wyprodukowano na początku roku) bada obecnie Prokuratura Apelacyjna, która ma zadecydować o tym, czy wszcząć śledztwo w tej sprawie.

Prace bez zezwolenia

Rozmowa z Marcinem Gawlickim, wojewódzkim konserwatorem zabytków w Gdańsku
- Jak zareagował pan na to, co działo się dzisiaj w gdańskim browarze?
- W momencie, kiedy wszczęte jest postępowanie konserwatora, wszelkie prace na danym terenie muszą być konsultowane z nami. Żywiec otrzymał informację o postępowaniu już wczoraj (w poniedziałek - przyp.red.) Nie wystąpili z wnioskiem o wydanie zezwolenia na demontaż ani żadne inne prace. Dlatego też po południu wydałem nakaz natychmiastowego wstrzymania wszelkich prac, pod wszystkimi rygorami.
- Czy obecny właściciel browaru może demontować nowoczesne maszyny, które na pewno nie są zabytkami?
- Tak, ale tylko wtedy, gdy wydamy na to zgodę. Chciałbym zaznaczyć, że jeżeli wpłynie do nas prośba, a my stwierdzimy, że dane urządzenie nie ma wartości historycznej - wydamy zezwolenie. Nikt jednak nie wystąpił do nas z takim wnioskiem.
- Do czego zmierzają działania urzędu konserwatorskiego?
- Chodzi nam o ocalenie przed likwidacją zabytkowych budynków i maszyn, które znajdują się na terenie browaru. Sporządzimy wszystkie stosowne badania i dokonamy inwentaryzacji browarnianych zabytków.
Dziennik Bałtycki

(wrób)