Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Kurorty walczą ze sobą o przyjezdnych. Nie możesz w Ustce - pij w Darłowie.

22.01.2009

To, czym Ustka wzgardziła, Darłowo wykorzysta do przyciągnięcia wczasowiczów. Usteccy radni zakazali sprzedaży alkoholu na kąpielisku, a w Darłowie będą kusić wizją spokojnego wypicia piwa na plaży.

"Nie możesz wypić piwa na plaży w Ustce, to wypij nad morzem w Darłowie” - takim hasłem promocyjnym zamierza promować się wiosną tego roku Darłowo. To efekt tego, że w ubiegłym tygodniu usteccy radni zdecydowali, że na kąpielisku na plaży wschodniej nie będzie można sprzedawać i pić alkoholu. W ubiegłe wakacje na plaży wschodniej były dwa duże namioty, w których serwowano alkohol. W tym roku ich nie będzie. 

Potknięcie Ustki chce wykorzystać Darłowo. Jego burmistrz przyznaje, że śledził przygotowania Ustki do sezonu. Dyskusję o alkoholu na plaży czytał na miejskim forum internetowym. Uchwałę radnych Ustki wydrukował sobie, żeby wiedzieć, czego nie robić.

- My pójdziemy w przeciwnym kierunku i na naszej plaży zachodniej wyznaczymy dwa miejsca do całosezonowej sprzedaży alkoholu - zapewnia Arkadiusz Klimowicz, burmistrz Darłowa. - Na tej decyzji Darłowo może tylko skorzystać. Pokażemy turystom, że u nas można się lepiej bawić niż w Ustce.

Pomysł wykorzystania prohibicji na kąpielisku w Ustce popierają także darłowscy radni.

- Decyzja usteckich radnych jest głupia - śmieje się Zbigniew Grosz, przewodniczący Rady Miejskiej w Darłowie. - Jeśli człowiek przyjeżdża nad morze to chce się pobawić, a nie żyć w prohibicji. Przecież ogródki piwne na plażach powstają na całym świecie i nikomu to nie przeszkadza.

Władze Ustki nie przejmują się jednak atakiem Darłowa. 

- Darłowo nam nie zaszkodzi, Ustka to wyższa liga kąpielisk - mówi Jacek Cegła, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Ustce. - Skoro chcą promować się wykorzystując nasze miasto to znaczy, że jesteśmy dla nich groźnym rywalem. Ludzie przyjeżdżają do Ustki nie dla alkoholu, a chociażby dla pięknej promenady, której Darłowo nam może tylko pozazdrościć.

To nie pierwszy przykład, gdy inne miejscowości nadmorskie wykorzystują Ustkę do promowania się. W sierpniu ubiegłego roku, mieszkańcy Łeby wezwali władze Ustki do do uznania, że najbardziej atrakcyjnym kurortem jest Łeba.

Gdy Ustka nie zareagowała po usteckiej promenadzie chodzili przez kilka godzin ludzie z plakatami "Zamień Ustkę na Łebę”. Happening widziały tłumy turystów. ale władze Ustki zlekceważyły akcję promocyjną rywala o portfele turystów.

Piotr Wszółkowski, naczelnik wydziału promocji w usteckim ratuszu stwierdził nawet, że "Ustka nie zamierza bronić się w żaden sposób, bo takie machanie chorągiewkami to nic poważnego, a on zajmuję się tylko poważnymi sprawami”.

Marcin Prusak, Serwis Głosu Pomorza GP24.pl