Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Krówka Lottie wie dobre

10.04.2006

Wielka Brytania. Ale numer! Pewien brytyjski rolnik leczył swą chorą krowę piwem. A teraz ma krowę piwoszkę. Zwierzę polubiło piwko i bez kufla nie daje się wydoić.
- Cholera jasna! Znów muszę gonić po browar dla tej moczymordy. Jak tak dalej pójdzie, puści moje gospodarstwo z torbami - skarży się mieszkaniec Theberton, Tony Baskett, właściciel krowy pijaczki.

- Ta zabawa za dużo mnie kosztuje - ciągnie dalej rolnik, niechętnie nalewając do szklanicy - ale jednak - bursztynowy trunek. Inaczej nie ma mowy o podłączeniu dojarki. Bo Lottie tak się uzależniła od piwa, że jeśli nie wypije trzech szklanic dziennie, dostaje szału.

Potulna dopiero po piwku
- Robi się agresywna. Rzuca się z boku na bok i muczy jak opętana - opowiada jej właściciel. - Ale gdy jej już poleje piwka, staje się potulna jak baranek. I nawet nie zwraca uwagi, gdy zaczynam dojenie - dziwi się Baskett. Sam nie wie, co z tym fantem zrobić. Załamuje ręce.

Problem zaczął się 3 miesiące temu. Wtedy to jego 7-miesięczna krowa zaczęła mieć problemy z żołądkiem. - Nie mogła się załatwić. Nie miała apetytu - wspomina właściciel.

Wpędził krowę w pijaństwo
Weterynarz zdiagnozował dolegliwość jako niestrawność i zalecił przez tydzień podawać Lottie drożdże. Akurat była niedziela i Baskett nie mógł ich nigdzie kupić. - Dzień pański. W naszej mieścinie wszystko było zamknięte - opowiada rolnik. Otwarty był za to pub. Baskett wpadł na pomysł. - No i wiesz, skoczyłem po piwo. W końcu jest robione na drożdżach - broni swojej decyzji farmer. I tak wpędził krowę w alkoholizm. A siebie w długi.

Zdaniem właściciela Lottie, mleko, które daje po piwie, smakuje tak samo, a nawet lepiej. Niestety, o wiele drożej go kosztuje, bo piwo jest droższe niż trawa.


Super Express

Krzysztof Godlewski