Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Król pilzner

12.07.2002

Świat się zmienia, najlepsza tradycja pozostaje. 160 lat temu narodziła się metoda produkcji płynnego „złota“.
Nawet najczystsza woda, znakomita jakość jęczmienia i wspaniały aromat chmielu, najlepsze beczki i mikroklimat wydrążonych w skale stale jednakowo chłodnych piwnic nie dawały stuprocentowej gwarancji, że uwarzone piwo będzie zawsze tej samej, wysokiej jakości. Niejeden pilzneński mieszczanin — piwowar przeżywał upokorzenie, kiedy zacne grono miejscowych ekspertów orzekało, że warka jest nieudana i efekt wielodniowego mozołu spływał po bruku do rzeki Radbuzy. W 1838 roku przed ratuszem wylano 36 hektolitrów podłej jakości napitku. Wtedy pilzneńczycy powiedzieli: dość. Trzeba zrobić coś, aby ukrócić to marnotrawstwo.
Do Pilzna dobiegały już wtedy informacje o pracach braci Jecmen i praskiego profesora chemii Ballinga zajmujących się badaniem procesów fermentacji i rolą jaką odgrywają w niej enzymy, o nowych metodach produkcji piwa metodą tzw. dolnej fermentacji stosowaną w Bawarii i Austrii. Światli, zamożni mieszczanie postanowili wyjść przyszłości naprzeciw. Postanowili wybudować nowy browar.
Martin Stelzer. jeden z najznakomitszych obywateli miasta udał się na rekonesans po Europie. W Bawarii spotkał Josefa Grolla. Był to człowiek trudny we współżyciu, ekscentryk, ale okazał się geniuszem piwowarstwa. Przekonywał, że pora raz na zawsze skończyć z marnowaniem surowca, z produkcją na chybił trafił.
I tak 160 lat temu, dokładnie 5 października 1842 roku, w wybudowanym w trzy lata mieszczańskim browarze w Pilźnie wyprodukowano pierwszą partię złocistego, mocno chmielonego, obficie pieniącego się piwa. Bardzo szybko stało się ono międzynarodowym wzorem — praźródłem — nowego typu lekkich, jasnych piw, znanych dzisiaj wszędzie jako pils, ugruntowując renomę czeskiego piwowarstwa. Znakomity wyrób szybko trafił do odbiorców od Lwowa po Londyn, w tym także na cesarski wiedeński stół. Od 1898 roku Pilsner Urquell stał się zarejestrowaną uznaną marką handlową.
Tradycje czeskiego i światowego piwowarstwa, możemy najlepiej poznać odwiedzając Pilzno, które z Tychami łączy wiele wprost rzucających się w oczy podobieństw. Oczywiście, pierwszym jest browar. Ale także i to, że w obu znajdują się duże fabryki silników samochodowych, po ulicach jeżdżą trolejbusy. Pilzno jest niewiele większe (liczy ponad 170 tys. obywateli), ma bardziej rozwinięty przemysł, kulturę, jest ośrodkiem uniwersyteckim, ma liczący się w Czechach teatr. Pilzno, malowniczo położone nad dwiema rzekami, jest miastem historycznym, z prawdziwą starówką, zabytkami (wśród nich jedna z największych i najsłynniejszych w Europie synagog).
W tyskim browarze (o wiele ładniejszym od pilzneńskiego, zazielenionym i z ciekawszymi zabudowaniami) od dłuższego czasu planuje się urządzić muzeum piwno-regionalne (lub odwrotne). W pilzneńskim browarze czynna jest (unowocześniona ostatnio) część ekspozycyjna poświęcona jego historii. Można zwiedzić głębokie na 15 metrów i długie na 9 km piwnice, w których w 6000 dębowych beczek leżakowało piwo, obejrzeć nowoczesny ciąg produkcyjny. Po tak interesującym spacerze każdy chętnie odpocznie w otwartej przed dziesięcioma laty firmowej piwiarni „Na Spilce“. Tutaj, w dawnej piwnicy fermentacyjnej można smakować sekrety króla piw (22 korony za kufel), delektować się tradycyjną czeską kuchnią i muzyką. Takiego lokalu jeszcze w Tychach nie ma, ale kto wie, może kiedyś — tak jak i muzeum — powstanie? Byłaby to niezwykła atrakcja dla Tychów. Prawdziwy miłośnik historii i birofil nie może nie odwiedzić położonego o parę minut drogi od browaru Muzeum Piwowarstwa - najstarszego i najciekawszego w tej części Europy, znajdującego się w średniowiecznej kamienicy pilzneńskiego piwowara. Udokumentowane tradycje pilzneńskiego piwowarstwa sięgają 1295 r., tj. czasu założenia miasta.
Dziennik Zachodni

MARIAN RYGLEWICZ