Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Kolejny człowiek z SLD "pod lupą"

04.09.2003

Policjanci z Wydziału Przestępczości Gospodarczej Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu interesują się Dariuszem Siedlakiem, byłym dyrektorem Miejskiego Ośrodka Kultury.
Funkcjonariusze zwrócili się do urzędu miasta o dokumenty dotyczące działalności Siedlaka - dowiedzieliśmy się nieoficjlanie. Interesuje ich m.in. sposób w jaki został on dyrektorem MOK-u i jaki miał zakres obowiązków. Policjanci chcą też znać wszystkie osoby, które były zatrudnione w MOK-u od 1998 r. lub współpracowały z instytucją na umowę-zlecenie.
PG szczególnie interesuje się także wykazem firm, które w wymienionym okresie współpracowały z ośrodkiem, wykonując na jego rzecz różne usługi. Policjanci chcą także poznać dokumenty dotyczące sceny plenerowej ubiegłorocznego festiwalu opolskiego.

Obecne władze Opola zarzucają Siedlakowi, że z powodu jego zaniedbań miasto będzie musiało zapłacić 20 tys. zł odszkodowania browarowi Okocim. Sprawa dotyczy współpracy, jaką od 2000 r., MOK prowadził z firmą. Za to, że w ośrodku można było kupić produkt tylko tego browaru, MOK dostał wtedy 97 tys. zł kary. Dwa lata później firma, która była najemcą lokalu, którego MOK jest właścicielem, umowę złamała. Pracownicy browaru stwierdzili, że sprzedawane jest jednocześnie piwo innej firmy. Wg ratusza dyrektor nie zainteresował się sprawą w porę i nie zrobił nic, by ją wyprostować. Browar domaga się 20 tys. zł odszkodowania. Siedlak zapewniał, że negocjował z browarem wysokość odszkodowania, które chciał spłacać po festiwalu, ale przestał być dyrektorem MOK-u.
Jak wynika z zeszłorocznej oceny miejskich jednostek organizacyjnych, MOK-owi na koniec zeszłego roku zabrakło jednak prawie 400 tys. zł. Nie ma pieniędzy na odszkodowanie. Firma, która faktycznie złamała umowę, już nie działa. Najprawdopodobniej koszty odszkodowania pokryć będzie musiała gmina Opole.
- Czy to żart? Dla mnie brzmi to jak żart - powiedział nam wczoraj Dariusz Siedlak. - Zaskoczył mnie pan całkowicie. Z jednej strony serce mi zadrżało, a z drugiej jestem rozbawiony tą informacją - dodał.

Siedlak powiedział nam, że dyrektorem MOK-u został w wyniku konkursu. - Złożyłem w urzędzie miasta swoją wersję funkcjonowania ośrodka, a później była rozmowa kwalifikacyjna - stwierdził.
Zaskoczony jest również sprawą sceny plenerowej. - Nic nie wiem o żadnych nieprawidłowościach w tej sprawie. Ja byłem koordynatorem całego festiwalu. Przetarg na scenę organizował wydział kultury urzędu miasta, a bezpośrednio organizacją koncertów zajmowała się Estrada Opolska - zaznaczył.
O zainteresowaniach prokuratury marszałek Grzegorz Kubat (on może nominowac Siedlaka na dyrektora Filharmonii Opolskiej) dowiedział się od "NTO": - To dla mnie nowy temat. Będę musiał szybko zareagować - powiedział.

Zapowiedział również, że zwróci się do prokuratury o potwierdzenie zainteresowania osobą Siedlaka. - Jeżeli okaże się, że jest duże prawdopodobieństwo, że mogą mu zostać przedstawione zarzuty, to na pewno nie podejmiemy decyzji o jego nominowaniu - stwierdził marszałek.

Nowa Trybuna Opolska

Maciej T. Nowak