Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Kielczanie kupują mniej alkoholu

13.03.2006

Kielczanie najchętniej piją piwo i wydali na nie w ubiegłym roku 57 mln zł. W Kielcach najmniej jest wielbicieli wina. Wydano na nie "tylko" 17 mln zł.
Na alkohol kielczanie wydali w ubiegłym roku w sumie 137 mln zł. W porównaniu z 2004 r., to o 7 mln mniej. Najwięcej wypiliśmy piwa, ale najwięcej pieniędzy, bo prawie 62 mln zł wydaliśmy na wódkę. Jest to kwota znacznie mniejsza niż w ubiegłym roku.

- Zaczynamy odbijać się od dna. Te dane są pocieszające - komentuje Tomasz Bogucki z Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Przedstawiciele komisji podkreślają, że kielczanie kupują coraz mniej wina i wódki, natomiast rośnie sprzedaż piwa. - Takie informacje cieszą. Myślę też, że znacznie lepiej jest z kulturą picia. Wydajemy więcej koncesji dla pubów i barów, dzięki temu jest mniej pijących w parkach czy pod sklepami. Mam też nadzieję, że w tym wyniku pomaga działalność profilaktyczna prowadzona w szkołach - mówi Bogucki.

W 2004 r. za piwo wypite w Kielcach zapłacono prawie 54 mln zł, w 2005 r. o trzy miliony więcej. Wydatki na wino w tym okresie spadły o dwa miliony. Nie zmieniają się natomiast dane dotyczące miejsc, w których kupujemy alkohol. Sklepy mają w dalszym ciągu ogromną przewagę nad różnego rodzaju lokalami.

Takimi danymi nie jest zaskoczony Aleksander Chmielewski, dyrektor generalny Browaru Belgia.

- To jest ogólna tendencja rynkowa w Polsce, że mocniejsze alkohole tracą rynek na rzecz piwa. W dodatku cena piwa proporcjonalnie do zawartości alkoholu maleje na rynku. Oczywiście musi to być piwo najwyższej jakości. Jeśli chodzi o Browar Belgia, to generalnie mamy ustabilizowaną sprzedaż i w samym mieście nie widzę różnicy w porównaniu z resztą kraju w ubiegły roku. Natomiast zauważyłem znaczący wzrost sprzedaży w Kielcach w tym roku. Wiążę to głównie z wprowadzeniem nowej butelki zwrotnej. No i cały czas współpracujemy z Kolporterem Koroną, mamy umowę do końca lata, efekty kampanii są widoczne. Budowanie marki to proces długotrwały, traktujemy to jako inwestycję długookresową - podkreśla dyrektor Chmielewski.

Zdaniem specjalistów wino nie cieszy się w naszym mieście zbyt dużą popularnością, bo... tak naprawdę niewiele osób się na nim zna.

- Chociaż bardzo powoli się to zmienia. W sklepach pojawia się już coraz więcej klientów, którzy coraz lepiej się orientują, próbują win z różnych krajów. Mam nadzieję, że z czasem coraz więcej kielczan doceni wino. Choć w liczbach na razie pewnie nie będzie to widoczne. Mała sprzedaż wina może wynikać również z wciąż popularnych stereotypów, np. że wino wytrawne musi być kwaśne. Wiele osób kupując wino, szuka gatunku do konkretnej potrawy, ale są też tacy, którzy traktują wino już nie tylko jako dodatek, które lubią nie tylko wina półsłodkie - mówi Mariusz Piotrowicz ze "Świętokrzyskiego Przeglądu Wina".

Gazeta Wyborcza

Anna Roży