Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Jak odaliski w haremie

13.08.2005

Chmiel, jak człowiek, może być kobietą lub mężczyzną. W chmielnlkach uprawia się wyłącznie egzemplarze żeńskie. Ot, takie roślinne haremy.
A to dlatego, że tylko szyszkokształtne żeńskie kwiatostany zawierają cenne dla piwowarów i farmaceutów substancje. Ale nie wolno też dopuścić, aby kwiaty żeńskie zostały zapylone.
W szyszkach tworzą się wówczas ziarenka. I nadają surowcowi nieprzyjemną gorycz i obniżają zawartość cennych alfa-kwasów. I znacząco wpływają na cenę. Do niedawna szyszek z ziarnami w ogóle nie można było sprzedać. Teraz niewielki procent zaziarnienia jest dopuszczalny, ale cena spada wówczas o tyle procent, ile procent wynosi zaziarnienie.
Dlatego plantatorzy tępią w całej okolicy wszelkie egzemplarze męskie. A że pyłek chmielu wiatry mogą przenieść nawet kilkanaście kilometrów, w takim promieniu nie może być ani jednego chmielowego faceta. Wiosną przemierzają w całej okolicy wszelkie zarośla i brzegi lasów szukając dzikiego chmielu. Każdą znalezioną roślinę notują, by latem do niej wrócić z nożem lub opryskiwaczem. Bo płeć chmielu można rozpoznać dopiero, gdy kwitnie. Jeśli więc znaleziony chmiel ma luźne wiechy kwiatów, to jest bez litości tępiony.
- Najskuteczniejszą metodą jest zniszczenie chemiczne za
pomocą herbicydu, bo wtedy nie odrośnie - wyjaśnia Jan Madej, prezes Nadwiślańskiego Zrzeszenia Plantatorów Chmielu. - Ale że na obszarach chronionych nie wolno stosować chemii, więc tam chmiel się wycina. I trzeba to powtarzać każdego lata.
Tępienie egzemplarzy męskich przynosi skutki.
- Odkąd plantatorzy to robią, słyszę od firm skupujących
chmiel, że jego jakość znacząco wzrosła - mówi Grzegorz Teresiński, wójt gminy Wilków.
Dziennik Wschodni

Rafał H.-Szostak