Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Imprezowa umowa

08.06.2004

Nie 40 tys., a 20 tys. zł miała zapłacić grupa Żywiec za wyłączność na sprzedaż piwa podczas ostatniego Winobrania. Te i inne tajemnice odsłoniła wczorajsza rozprawa sądowa.
Przypomnijmy, że umowa na wyłączność sprzedaży piwa na ubiegłorocznym Winobraniu została podrobiona. Dlatego m.in. grupa Żywiec nie zapłaciła za wyłączność 40 tys. zł. Kto podrobił umowę, prokuratura nie ustaliła. O posługiwanie się dokumentem oskarżono natomiast restauratora Sławomira G., który dostarczał piwo na Winobranie i miał być wykonawcą umowy. – Najciekawsze są kulisy tej sprawy – mówił nam jeden z uczestników procesu. Część tych kulisów wczoraj na rozprawie przedstawiało pięciu świadków – pracowników CB i Żywca.

Kto chciał dokopać Centrum Biznesu?

Prezes CB Adam Ruszczyński podał, że projekt sfałszowanej umowy pokazał mu jako pierwszy Sławomir G., który nosił te umowy przy sobie. Zeznał też, że w jego gabinecie restaurator podpisywał z nim i parafował umowy już podpisane przez pracowników Żywca. – Nie sprawdzałem, czy te osoby mogły podpisać umowę, bo miałem zaufanie do Sławomira G. – mówił. – Jak się później okazało, byłem naiwny.
Umowy podpisano dopiero między 2 a 4 września, czyli na kilka dni przed Winobraniem. Bo dopiero 1 września było jasne, że to nie Calsberg będzie sprzedawał piwo na imprezach..
Prezes CB podejrzewa też, że ktoś chciał skompromitować jego pracowników. Powołuje się m.in. na anonimy – w tym jeden, który przekazał policji, i w którym wskazano, że fałszywą umowę pisano na komputerze firmy. Dotarliśmy do tego dokumentu. „W kręgach lewicy zapadł wyrok na pańskie życie polityczne”, „niech pan zbada ten komputer albo postraszy W., że pan znalazł dowód, to się przyzna” – czytamy.
- Podejrzewałem o anonimy byłego prezesa, ale dziś mam inne zdanie na ten temat – mówił A. Ruszczyński.
Kogo podejrzewa, woli nie mówić, bo nie ma dowodów.

Jak przyjechały stoły

Dwóch pracowników Żywca – Witold Kosmala z kierownictwa grupy w Warszawie i Maciej Kosmala, kierownik obszaru na nasz region – powiedziało też, że planowano umowę z ich firmą. Jej projekt otrzymał Sławomir G. Mówiła ona o 20 tys. zł z Żywca dla CB, a pozostałe 20 tys. zł miał przekazać Sławomir G., gdyby sprzedawał to piwo. – Do podpisania „imprezowej umowy” nie doszło, bo nie dostarczono mi dokumentów – mówił M. Kosmala.
Skąd więc na Winobraniu były akcesoria Żywca: stoliki, parasole, piwo? – Wydaliśmy je bez umowy, na podstawie dotychczasowej współpracy ze Sławomirem G. – mówił M. Kosmala.
- Czyli mi żadna umowa nie była potrzebna? – pytał Sławomir G.
- Umowa jest potrzebna, gdy firma ma przelewać pieniądze – usłyszał w odpowiedzi.
Z zeznań wynikało, że prawdziwa umowa z Żywcem miała być podpisana po Winobraniu.
Nie udało się wczoraj przesłuchać wszystkich wezwanych świadków – część miejscowych pracowników Żywca, nadzorca sądowy, prawnik i pracownicy CB zeznawać mają na następnej rozprawie.
Gazeta Lubuska

ALICJA BOGIEL