Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Huty szkła produkują pełną parą

17.08.2004

Właściciele polskich hut szkła mogą wznieść szklanicą piwa toast na cześć browarów. Zawdzięczają im koniunkturę, jakiej nie było od lat.
Butelka bezzwrotna podbiła serca piwowarów - jest lekka, nie trzeba sobie zawracać głowy jej odbiorem, transportem i myciem. Można z nią zrobić, co dusza zapragnie: wygrawerować, dać odlotową etykietę, zmienić zamykanie ze standardowego kapsla np. na odkręcany. Płaci za nią konsument i potem wyrzuca. Jednorazowe opakowanie sprawia więc, że browary mają je z głowy, gdy tylko opuści bramy zakładu. Bezzwrotna ma też inną wielką zaletę: można ją kupić w polskich hutach i - inaczej, niż to jest z puszkami - nie martwić się o drożejące euro.

Potentaci są wśród nas

Browary, które mają za sobą niemal dekadę rosnącej sprzedaży, szczególnie przyczyniły się do powstania szklanego eldorado - nie tylko coraz chętniej rozlewają piwo do butelek bezzwrotnych, ale i wymieniły dziesiątki milionów butelek zwrotnych (rocznie nie wraca do browarów 5-10 proc. takich opakowań i trzeba je zastąpić).

- W tym roku, jeśli ktoś nie ma zakontraktowanej dostawy butelek, a chce ich więcej, to nie dostanie od ręki, bo huty mają pełne obłożenie. Boom na rynku szkła jest niewątpliwy - powiedział nam Adam Brodowski, prezes giełdowego browaru Brok Strzelec. W tym roku jego spółka kupiła dwukrotnie więcej butelek bezzwrotnych niż w 2003 r.

Na korzyść hut szkła przemawiają ostatnie kłopoty puszki. Choć Polacy pokochali picie piwa z puszki jak nikt w Europie (rozlewa się w ten sposób aż 36 proc. piwa), to na przełomie zeszłego roku z powodu wyjątkowo silnego euro i wysokiej ceny aluminium zakup puszek stał się horrendalnie drogi.

Huty w Polsce przygotowały się na boom. - Mają najnowocześniejsze technologie. Przejęły całą produkcję butelek, które wcześniej sprowadzaliśmy ze Skandynawii - komplementuje naszych producentów prezes Carlsberga Okocim Marcin Piróg. W zeszłym roku jego browar zamówił w hutach w Ujściu i Jarosławiu blisko 50 mln butelek bezzwrotnych. Polskie butelki cieszą się taką renomą, że w ramach zamówień globalnych Carlsberga trafiają też do państw bałtyckich czy Wielkiej Brytanii.

Na 100 proc. mocy

Na polskim rynku opakowań szklanych karty rozdaje kilku producentów kontrolowanych przez zagranicznych potentatów: amerykański Owens-Illinois ma huty szkła w Jarosławiu i Antoninku, brytyjski Rexam - w Wyszkowie i Gostyniu, a irlandzki Ardagh - w Ujściu.

Wśród strategicznych odbiorców Huty Szkła Ujście są browary należące do światowych potentatów Heinekena (Grupa Żywiec) i Carlsberga (Okocim). - Wykorzystujemy nasze moce produkcyjne w 100 proc. Połowę eksportujemy, głównie do rosyjskich browarów - mówi wiceprezes Ujścia Jan Kadow. Wyjaśnia, że na Wschodzie browary zostały szybko zmodernizowane, ale huty szkła zostały technologicznie w tyle i brakuje tam opakowań.

W tym roku przychody Ujścia mają wzrosnąć o 20 proc. (do 115 mln zł), a zysk netto przekroczyć 2 mln zł. Huta planuje przyjęcie nowych pracowników. Myśli o poważnych inwestycjach: budowie magazynu wyrobów gotowych, zakładu przerobu stłuczki szklanej, a przede wszystkim w 2006 r. dwóch dużych pieców z sześcioma liniami produkcyjnymi.

- W miesiącach poprzedzających wejście Polski do Unii zaczęło brakować na rynku słoików i butelek, bo nasi producenci żywności przygotowywali się do wzmożonego eksportu na ten rynek - usłyszeliśmy z kolei w Hucie Szkła Jarosław, która też pracuje na pełnych obrotach. W tym roku spodziewają się tam wzrostu sprzedaży zarówno na rynek krajowy, jak i na eksport.

Zagranica na zakupach

Prosperity w hutach szkła skłoniła w ostatnich miesiącach zagranicznych inwestorów do wzmożonych zakupów w Polsce. Pod koniec czerwca VII NFI sprzedał za 26,8 mln zł pakiet 60 proc. akcji Ujścia niemieckiej spółce Heye Holding należącej do grupy Ardagh Glass.

- Hutą było poważnie zainteresowanych czterech inwestorów branżowych - ujawnia prezes VII NFI Piotr Adamczyk. Według naszych informacji wstępnie pojawiło się aż kilkunastu chętnych. To zupełnie inna sytuacja niż w poprzednich latach. Wtedy też fundusz próbował sprzedać Ujście, ale otrzymał oferty - jak określił to prezes Adamczyk - "śmiesznie niskie". Wtedy jednak huta była jeszcze w kiepskiej kondycji i groziło jej nawet bankructwo. Teraz funduszowi udało się uzyskać za akcje Ujścia dwukrotnie więcej, niż wynikało z ich wartości w księgach NFI.

Właściciela zmieniła też Huta Szkła Wyszków, która produkuje m.in. butelki do piwa. W lutym za 10 mln funtów (ok. 66 mln zł) kontrolny pakiet przejął tam Rexam. To kolejny krok w konsolidacji europejskiego rynku, na którym obok Rexamu główne role odgrywają: Owens-Illinois, Saint Gobain, BSN (przejęty ostatnio przez Owens-Illinois) oraz Ardagh. Z większych zakładów do kupienia pozostaje huta w Orzeszu (w upadłości) produkująca bezbarwne butelki do alkoholi i słoiki.

W tym roku producentów szkła trochę jednak martwi słaba koniunktura na rynku piwnym. Z powodu zimnego i deszczowego lata sprzedaż piwa idzie jak po grudzie, co może skutkować ostrożniejszymi zamówieniami na przyszły sezon. Planowane inwestycje wskazują jednak, że szefowie hut wierzą w kolejne tłuste lata.

Zwrotna w defensywie

Piwowarzy oceniają, że najbardziej rentownym opakowaniem jest nowa, lekka butelka zwrotna, która kosztuje ok. 35 gr. Butelka bezzwrotna kosztuje wprawdzie 5-7 gr mniej (wykonana jest z jeszcze cieńszego szkła, często ma mniejszą pojemność), ale za to zwrotną można napełnić minimum 20 razy w trakcie jej "życia". Puszka jest najdroższym opakowaniem. Jej cena sięgała na początku roku nawet 40-45 gr z powodu silnego euro (krajowi producenci puszek stosują ceny w euro, bo w tej walucie płacą za importowane aluminium).

Mimo opłacalności butelka zwrotna stanowi już tylko 49 proc. wszystkich opakowań stosowanych przez browary, choć jeszcze trzy lata temu było to 62 proc. (według danych firmy AC Nielsen udostępnionych nam przez Kompanię Piwowarską). W tym samym czasie udział opakowań bezzwrotnych - łącznie puszek i butelek - skoczył o 12 pkt. proc., do 38 proc. (resztę opakowań stanowią głównie beczki). Niektóre browary - np. Belgia z Kielc - zaryzykowały i zaczęły rozlewać swoje piwo wyłącznie do puszek i butelek bezzwrotnych (w Belgii dotyczy to Fratera).


Gazeta Wyborcza

Tomasz Prusek