Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

HEVELIUS PODEJRZANY

25.04.2001

Istnieje uzasadnione podejrzenie, że podczas prywatyzacji, późniejszych przekształceń własnościowych i likwidacji gdańskiego browaru Hevelius zostało popełnione przestępstwo - stwierdziła wczoraj Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku i nakazała Prokuraturze Okręgowej wszczęcie śledztwa w tej sprawie.
Będzie to jedno z najbardziej skomplikowanych i istotnych postępowań prowadzonych przez gdańskich prokuratorów. Najpoważniejsze wątpliwości według Prokuratury Apelacyjnej budzi fakt, iż podczas prywatyzacji browaru w 1995 roku spółka Brewpole zobowiązała się zainwestować w przedsiębiorstwo15 milionów dolarów.
- Tak się nie stało. Później, na skutek rozmaitych przekształceń własnościowych doszło do likwidacji browaru, wyeliminowania go z rynku. To musi budzić obawy popełnienia przestępstwa - wyjaśnia Krzysztof Trynka, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej.
Prokurator Trynka dodał, że w śledztwie sprawdzone zostaną m.in. działania Zarządu Hevelius Brewing Company oraz osób, które odpowiadały za prywatyzację przedsiębiorstwa ze strony ówczesnego zarządu miasta.
Przypomnijmy, że miasto Gdańsk domaga się od Grupy Żywiec S.A., obecnego właściciela browaru, odszkodowania w wysokości 15 mln dolarów za brak inwestycji. Cywilne procesy toczą się przed sądami w Gdańsku i Bielsku-Białej.

Śledztwo czas zacząć

Dziesiątki przesłuchań, gromadzenie setek dokumentów - te i wiele innych żmudnych czynności czekają gdańskich prokuratorów, którzy poprowadzą śledztwo w sprawie nieprawidłowości w browarze Hevelius.
Zawiadomienie o przestępstwie, sporządzone przez związkowców ze zlikwidowanego browaru, trafiło do Prokuratury Rejonowej na początku tego roku. Odmówiono jednak wszczęcia śledztwa, a decyzję tę potwierdziła Prokuratura Okręgowa. Zasadność obydwu postanowień sprawdziła w trybie nadzoru służbowego Prokuratura Apelacyjna.
- Stwierdziliśmy, że sprawa jest na tyle poważna, że wszystkie jej aspekty należy sprawdzić na drodze śledztwa - powiedział nam wczoraj Krzysztof Trynka, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej. - Przesłuchania, skompletowanie dokumentów i inne czynności procesowe dadzą pełen obraz sprawy. Śledztwo powinno pójść w kierunku artykułu 585 kodeksu spółek handlowych.
Przepis ten mówi, że „kto, biorąc udział w tworzeniu spółki handlowej lub będąc członkiem jej zarządu (...) działa na jej szkodę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 5 i grzywnie.”
Szczególne wątpliwości prokuratury budzi głośna sprawa braku inwestycji w browarze. W 1995 roku, kiedy prywatyzowano przedsiębiorstwo, spółka Brewpole, która nabyła udziały od miasta, zobowiązała się zainwestować w browar 15 milionów dolarów. Nie zrobiła tego. Po kolejnych przekształceniach własności właścicielem browaru została Grupa Żywiec S.A., część holenderskiego holdingu Haineken. Żywiec doprowadził do zamknięcia przedsiębiorstwa, w wyniku czego pracę straciło blisko 200 osób. Teraz pieniędzy od Żywca domaga się w sądzie gmina Gdańsk.
Innymi sprawami które zbada prokuratura będzie likwidacja wytwórni Pepsi-Coli, kredyty zaciągnięte przez browar oraz zbyt wysokie, zdaniem zawiadamiających o przestępstwie, pensje kadry menedżerskiej.
Tymczasem od trzech dni trwa finalna likwidacja linii produkcyjnych w browarze. Dzieje się tak mimo iż nie uprawomocniła się jeszcze decyzja konserwatora zabytków zezwalająca na demontaż. Przedstawiciele miasta są oburzeni, Grupa Żywiec nie ma sobie nic do zarzucenia, natomiast Marcin Gawlicki, wojewódzki konserwator zabytków, jest niedostępny nie tylko dla dziennikarzy, ale i dla pełnomocnika gminy, który złożył u niego oficjalny protest.

Wiara w prokuraturę

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska
- To dobrze, że prokuratura sprawdzi sprawę browaru na drodze śledztwa. Jest w niej bowiem dużo niejasności, spornych kwestii i działań, które zaszkodziły zarówno przedsiębiorstwu, jak i naszemu miastu. Gdańsk, spierając się w sądzie z firmą Żywiec, dąży do zwrócenia 15 milionów dolarów wraz z odsetkami. W 1995 roku miasto sprzedało udziały za niską cenę. Gwarancja inwestycji była istotnym punktem umowy. Chodziło o to, aby przedsiębiorstwo rozwijało się z pożytkiem dla pracowników i całego regionu. Stało się zupełnie inaczej. Miejmy nadzieję, że śledztwo odpowie na pytanie „dlaczego?”.
Dziennik Bałtycki

(wrób)