Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Giełda biesiadna

13.07.2002

Impreza oficjalnie miała się rozpocząć o 6.00 rano w sobotę. Już po północy namiot przy piwiarni żywieckiej zaczął się wypełniać pasjonatami wszystkiego, co z piwem związane. Przed 6.00 nie było już wolnych stolików. — Przyjechali z Litwy, Łotwy, Estonii, Czech, Słowacji, Ukrainy, Hiszpanii i Niemiec — wyliczał Marian Kurowski, który prowadził konkursy towarzyszące siódmej giełdzie birofilów.
— Podoba mi się podejście organizatorów do kolekcjonerów. Nie kazali nam czekać do rana — opowiadał z uznaniem birofil z Hiszpanii, Dariusz Pankiewicz.
Do Żywca przyjechał specjalnie na targi, pokonując ponad 3.000 km. Specjalne zaproszenie od Grzegorza Zwierzyny, szefa piwiarni, ułatwiło mu tranzyt przez kilka granic. — Celnicy przymykają oko, gdy wiezie się tyle pustych puszek, nie musiałem wypakowywać bagażników — stwierdził. Pankiewicz w Hiszpanii mieszka od 17 lat, birofilem jest od ponad 20. — Nalepek hiszpańskich mam ponad 4.000, w tym pierwszą drukowaną, dla mnie najcenniejszą — dodał. Ostatnio zaczął też zbierać karty telefoniczne o tematyce związanej z piwem, ma ich prawie 350.
— W Hiszpanii mamy dwie giełdy, na wiosnę i jesień, czasami wyjeżdżam do Luksemburga. Jestem zrzeszony w klubie hiszpańskim, który liczy 350 członków. Ostatnio rozpoczęliśmy współpracę z Portugalczykami, z którymi wspólnie chcemy w przyszłym roku zorganizować targi.
Długą karierę zbieracza etykiet ma też Tadeusz Strzopa, prawie 80-letni birofil z Krakowa. Swoją pasją niedawno zaraził zięcia.
— Sam nie pamiętam, od kiedy zbieram, ale gdzieś od lat 60. Moje zbiory są niewielkie, to zaledwie 21.000 nalepek — dodał Strzopa, wyjmując z klasera prawdziwe unikaty. — To są żywieckie etykiety z 1926 roku, znalazłem je w Krakowie na strychu starej rozlewni — powiedział. Cena zależy od kupca. Zięć kolekcjonuje szkło. — Zbieram szklanki na nóżce, stopkach, takie bardziej subtelne i ciekawsze. Stoją za szybą, nie używam ich do picia.
Nie zabrakło też hobbystów i jednocześnie piwoszy. Te dwie pasje łączone są często. — Najcenniejsze w moich zbiorach są górnicze kufelki i szklaneczki, tu przywiozłem kapsle i podstawki — zaznaczył Jarosław Sadowski z Czeladzi, birofil od czterech lat, piwosz od trzydziestu.
Fani piwa i gadżetów z całej Polski, założyciele i użytkownicy portalu internetowego www.browar.pl, również pojawili się pod browarem. — Jest z nas naprawdę duża ekipa. Wystarczy lubić piwo albo mieć coś do powiedzenia na jego temat i zalogować się na witrynie — stwierdziła Marusia. — Mamy 1200 członków — wtórowali jej Stary Kocur i Adam 16 ze Śląska.
Dziennik Zachodni

MARIANNA LACH