Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Gang z Trójmiasta nawarzył piwa

28.07.2006

Gdańska prokuratura zajęła 30 procent udziałów browaru Ciechanów. Należały do trójmiejskiej grupy przestępczej kierowanej przez Jarosława K. ps. "Kola".
Formalnie udziały były własnością Ryszarda N. z Gdańska. Mężczyzna aktualnie - podobnie jak blisko trzydziestu członków gangu "Koli" - przebywa w areszcie. Specjalizowali się w handlu narkotykami i kradzieżach hurtowych ilości paliwa z rurociągu Rafinerii Gdańskiej. W ub. tygodniu policja odkryła arsenał gangu złożony m.in. z granatników przeciwczołgowych.

- Podejrzewamy, że za pomocą legalnych inwestycji próbowali prać pieniądze - mówi Ryszard Paszkiewicz, zastępca prokuratora okręgowego w Gdańsku. - Będziemy to szczegółowo badać. Udziały browaru zajęliśmy akonto ewentualnych kar finansowych, które na członków gangu może nałożyć sąd.

Tymczasem kierownictwo ciechanowskiego browaru jest zszokowane informacjami o przestępczej działalności Ryszarda N.

- Już w maju jeden z tygodników podał, że ten udziałowiec ma powiązania z mafią paliwową - mówi Jan Polowczyk, członek zarządu browaru Ciechanów. - Pojawił się u nas w marcu 2004, gdy potrzebowaliśmy zastrzyku kapitałowego na spłatę kredytów bankowych i rozbudowę sieci dystrybutorów naszego piwa. Ten człowiek zainwestował w sumie ok. 400 tys. złotych. Przedstawił nam wiarygodne źródło swoich pieniędzy, był właścicielem legalnej firmy posiadającej automaty do gier hazardowych.

Czy za sprawą tej inwestycji browar stał się pralnią gangsterskich pieniędzy?

- Wykluczam taką możliwość - zapewnia Polowczyk. - Myślę, że chodziło po prostu o osiągnięcie zysków z dobrze rokującej działalności. Rynek piwowarski jest trudny, bo zdominowany przez wielkie koncerny, ale nam udało się znaleźć swoje miejsce. Zatrudniamy ponad 40 osób, w zeszłym roku wyprodukowaliśmy 25 tysięcy hektolitrów piwa. Informacje o przestępczych powiązaniach jednego z udziałowców przychodzą w fatalnym momencie, bo właśnie prowadzimy negocjacje z poważnym inwestorem i bankami. Szkoda by było, gdyby taki incydent zaszkodził dobrej i uczciwej robocie, jaką wykonujemy.

Gazeta Wyborcza

Roman Daszczyński