Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Duża gorycz małego piwa

16.12.2005

Jeżeli lokalne browary nie przekonają klientów, że wartozapłacić więcej za tradycyjnie warzone piwo, przegrają konkurencję z koncernami produkującymi taniej na masową skalę.
Od kilku lat sprzedaż piwa produkowanego przez niewielkie firmy maleje średnio o 1 o proc. rocznie — przyznaje Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Małych i Średnich Browarów Polskich.
Małe i średnie zakłady (produkujące rocznie do 200 tyś. hektolitrów) nie korzystają z rosnącego apetytu Polaków na alkohol z pianką. W tym roku produkcja piwa wyniesie 30 mln
hektolitrów i będzie o 4,5 proc. większa niż przed rokiem. Wytworzą je przede wszystkim najwięksi producenci, mający ponad 80 proc. udziałów w polskim przemyśle browarniczym:
Grupa Żywiec należąca do koncernu Heineken (ponad 30 proc.), Kompania Piwowarska, której właścicielem jest SARMiller (ok. 40 proc.) i Grupa Carlsberg (ok. 15 proc.).
Lokalnym firmom coraz trudniej wygrać konkurencję z gigantami.
— Koszty produkcji na małą skalę są znacznie wyższe niż w dużych zakładach — mówi Zdzisiaw Czyrka, wiceprezes
Browaru Boss w Witnicy, którego roczna produkcja wynosi 60 tyś. hektolitrów, a obroty nie przekraczają 15 mln zł. Tradycyjne warzenie piwa jest pracochłonne. Zdzisław Czyrek szacuje, że na jednego pracownika w malej firmie przypada 10 razy mniej wytworzonego piwa niż np. w Żywcu lub Kompanii Piwowarskiej.
— Duże koncerny mogą przeznaczyć olbrzymie kwoty na promocję i marketing. Małe firmy muszą aktywnie zabiegać o klienta, biorąc udział w targach i oferując swoje produkty
w restauracjach — uważa Barbara Stefańska z Browaru Śląskiego 1209 w Lwówku Śląskim. W ciągu roku firma
jest w stanie wyprodukować 120 tyś. hektolitrów piwa. Sprzedaje je przede wszystkim w woj. śląskim, w promieniu 100 km od browaru.
Zdaniem prezesa Olkowskiego rywalizacja z dużymi browarami byłaby bardziej skuteczna, gdyby rząd jeszcze bardziej obniżył akcyzę na piwo produkowane na małą skalę.
Zgodnie z przepisami Unii Europejskiej fiskus może darować najmniejszym firmom nawet połowę obowiązującej stawki. W Polsce maksymalna ulga wynosi 25 zł od hektolitra piwa,
pod warunkiem że browar produkuje do 20 tyś. hcktoliuów. Korzysta z niej zaledwie kilkanaście firm.
Male browary próbują wygrać konkurencję z największymi firmami głównie ceną, co przy wyższych kosztach produkcji oznaczało straty. Taka strategia może przyczynić się do upadku kolejnych zakładów. W ciągu ostatnich kilkunastu lat liczba regionalnych browarów zmniejszyła się z ponad 100 do ok. 50. Dziś produkują łącznie 1 mln hektolitrów piwa, co daje ok. 3 proc. udziałów w piwnym rynku.
— Musimy walczyć o klienta przede wszystkim jak najwyższą jakością i podkreślaniem tego, że tradycyjnie produkowane piwo jest zdrowsze — mówi Barbara Stefańska.
Szansą dla piwa z małych browarów jest także eksport. W ciągu roku sprzedaż zagraniczna piw Browaru Boss wzrosła z ilości śladowych do 5 proc. Wysyła je głównie do Niemiec,
Szwecji i Stanów Zjednoczonych. Niszę rynkową znalazły browary restauracyjne, które warzą piwo tuż przed jego sprzedażą. W Polsce jest jirż kilka takich lokali, min. w Warszawie, Wrocławiu i Zielonej Górze. Produkują od 1,5 do 2 tyś. hektolitrów piwa rocznie.

SPECJALNIE DLA „Rz"

Miejsce dla wyjątkowych trunków

Grzegorz Tomczyk, dyrktor generalny BrowArmii. Ten warszawski browar restauracyjny działa od czterech miesięcy. Warzy piwa pszeniczne, stout, czerwone imbirowe i pils.
Rynek browarniczy w Polsce zdominowały duże koncerny. Jednak miłośnicy piwa szukają miejsc, gdzie mogliby posmakować wyjątkowych trunków. Są nimi browary restauracyjne, coraz bardziej u nas popularne. Można tam
kupić oryginalne gatunki, klóre nie podlegają pasteryzacji
i filtracji. Mimo swojej niepowtarzalności kosztują prawie tyle samo co piwo produkowane masowo z marżą doliczoną
przez restauratorów.
Rzeczpospolita

BEATA DREWNOWSKA