Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Dobre piwo szanować

20.12.2004

Ponad dwieście osób uczestniczyło w Gali ZŁOTEGO CHMIELU w Łódzkim Muzeum Kinematografii. Medal ZŁOTY CHMIEL’2004 odebrał Robert Makłowicz. Spotkanie było znakomitą okazją do rozmów na temat roli piwa w kuchni. Sam Makłowicz przyznał, że jest typem południowca i woli wino niż piwo. Jednak złym winem, podobnie jak złym piwem – gardzi, a dobre – szanuje.
Zdaniem Roberta Makłowicza kultury europejskie można podzielić na wódczane, winne i piwne. Od rodzaju alkoholu preferowanego prze daną społeczność zależy chociażby poczucie humoru, ale również charakter kultury, w tym kultury kulinarnej.
Do kuchni opartych na piwie Makłowicz zaliczył przede wszystkim kuchnię czeską i część niemieckiej, także belgijską, duńską, holenderską i alzacką. Ogólne zaszeregowanie do „kuchni piwnych” nie charakteryzuje jeszcze dostatecznie poszczególnych typów kuchni. Typowe piwa czeskie bardzo różnią się od typowych piw belgijskich. Stąd – uważa Makłowicz – tak wyraźne różnice między tymi kuchniami.
Polską kulturę i kuchnię trudno byłoby wciągnąć na listę „kuchni piwnych”. Robert Makłowicz uważa, że nasza sztuka kulinarna była ściśle związana z piwem do XIX wieku. O roli piwa w polskiej kulturze, nie tylko kulinarnej, świadczy – zdaniem Makłowicza – zachowanie Henryka Walezego. Król publicznie pił piwo, którego nie znosił, bo w ten sposób mógł przypodobać się szlachcie i magnaterii. Także podstawowe potrawy Polski szlacheckiej – faramuszka i gramatka – świadczą o roli piwa w ówczesnej kuchni. „Od gramatki właśnie typowy sarmata zaczynał dzień – wyjaśnia Makłowicz – dopiero potem wino zaczęło konkurować z piwem”. Popularność wina wiąże się przede wszystkim z wynalezieniem metod jego konserwacji, a tym samym – z możliwością transportu.
Robert Makłowicz uważa, że współcześnie w polskiej kulturze piwo nadal jest nieobecne. Samo hasło „piwo” wywołuje jednoznaczne, wywodzące się z PRL-u, skojarzenia: budka z piwem, faceci w beretach i waciakach. Co ciekawe, negatywny stereotyp podtrzymują same browary, wypuszczając na rynek piwa o coraz większej zawartości alkoholu. „Bo żeby osiągnąć pożądany „efekt”, taniej będzie wypić trzy butelki niż sześć. Ale mam nadzieję, że ta moda minie” – liczy Makłowicz.
Nie ma natomiast – zdaniem Makłowicza – odwrotu od piwa typu pils. Inne typy mogą się w Polsce pojawić, trafiać jednak będą do niszowego odbiorcy. Jak na tym tle wygląda Piwo Grodziskie, a dokładniej pamięć o nim?
„To hańba – oburza się Makłowicz – nie traktujemy kulinariów jako dziedzictwa kulturowego. Likwidacja takiego browaru i takiego produktu nigdzie na świecie nie byłaby możliwa.” Makłowicz podkreśla, że istnieją całe gałęzie przemysłu turystycznego oparte na odwiedzaniu miejsc słynących z atrakcyjnych wyrobów. Wielkopolska mogłaby przyciągać rzesze turystów właśnie „Grodziszem”. Warto przypomnieć, że wydawane na świecie przewodniki piwne tylko Piwo Grodziskie wymieniają jako jedyne warte uwagi w Polsce. Browar w Grodzisku Wielkopolskim jest jednym z jaskrawszych przykładów odcinania się od tradycji i kultury. „Niestety, to samo dotyczy wielu piw regionalnych, warzonych w małych browarach – ubolewa Makłowicz – zanikają regionalne smaki”.
Jako wielką siłę traktuje Makłowicz coraz prężniej rozwijający się w Polsce ruch związany z piwowarstwem domowym. Podkreśla, że właśnie charakter piw domowych zmienił oblicze rynku piwa w Australii i USA. W Wielkiej Brytanii piwowarstwo domowe poprzedziło renesans małych browarów. Można mieć nadzieję, że podobne procesy dokonają się także w Polsce.
Budująca może być opinia Roberta Makłowicza o wszelkich ruchach społecznych, formalnych i nieformalnych grupach zajmujących się piwem. „Ludzie powinni wyrażać swoją aktywność w ten sposób. Kultura piwa to fragment naszej kultury narodowej” – stwierdził Makłowicz oceniając między innymi działania Bractwa Piwnego.

Bractwo Piwne