Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Dlaczego mężczyźni podczas mundialu piją piwo

23.06.2006

Dlaczego mężczyźni piją w nadmiarze piwo podczas oglądania meczów piłki nożnej? Czy rzeczywiście chodzi tylko o dobrą zabawę i doping?
Angielscy psycholodzy przepytali reprezentatywną grupę młodych mężczyzn - mieszkańców Londynu. Wyniki tych dociekań zaskoczyły chyba wszystkich. Okazało się, że statystyczny kibic opróżnia kufel za kuflem z... zazdrości. W ten sposób chce stłumić kompleksy, które odzywają się szczególnie mocno wtedy, gdy jego rówieśnicy, grając, stają się idolami tłumów. Nieistotne jest to, że statystyczny kibic nie zna osobiście grających w reprezentacji piłkarzy. Nadmiar alkoholu ma uśmierzyć podświadomie zranione męskie ego - tak przynajmniej na podstawie przeprowadzonych ankiet stwierdzili psychologowie z Uniwersytetu w Sussex. Ich badania zostały przeprowadzone w ramach programu "Young Men, Masculinity and Health". Picie alkoholu w czasie rozgrywek piłkarskich jest niezależne od wyniku, jaki ulubiona drużyna ostatecznie osiągnęła. Jeżeli wygra, w upijaniu się jest przynajmniej nutka radości - "co prawda to nie ja jestem bożyszczem tłumów, ale przynajmniej wygrali".

Ale szkodliwy nadmiar alkoholu to wcale nie najgorsze, co może spotkać kibica piłki nożnej. Szwajcarscy lekarze policzyli, że w ich kraju, podczas poprzednich finałów mistrzostw świata w piłce nożnej w Korei liczba zawałów serca wzrosła o 60 proc. Tak olbrzymi wzrost przez wielu był kojarzony raczej z gorącym latem. Sceptyków mogła jednak przekonać praca pochodząca z innego ośrodka naukowego. W 2002 roku w "British Medical Journal" ukazał się artykuł, w którym angielscy uczeni twierdzili, że w czasie rzutów karnych w meczu reprezentacji Anglii i Argentyny na mistrzostwach świata w 1998 roku liczba zawałów serca podskoczyła o 25 proc. To mniej niż u Szwajcarów, ale wiadomo, Anglicy są bardziej powściągliwi.

Lekarze zebrani w 2003 roku na Europejskim Kongresie Kardiologicznym w Wiedniu usłyszeli, że szczególnie narażeni na zawał są ci, którzy rozgrywki piłkarskie oglądają na żywo. Hałas, gorąca stadionowa atmosfera i emocje sięgające zenitu niejedno serce mogą doprowadzić do niebezpiecznych palpitacji. Na kongresie w Wiedniu podkreślono jednak, że ryzyko zawału (nie tylko w czasie rozgrywek piłkarskich) można obniżyć, regularnie uprawiając sport. Natomiast ci, którzy tego nie robią, a mimo wszystko chcą kibicować, powinni przed meczem spożyć lekki posiłek, a w czasie widowiska nie palić papierosów i nie pić kawy oraz alkoholu. Kardiolodzy nie odnieśli się do badań psychologów, z których wynika, że nie sposób oglądać meczu bez przynajmniej jednego piwka. I to niezależnie od tego, czy nasi wygrywają, czy przegrywają.
Gazeta Wyborcza

Tomasz Rożek