Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Czy omijamy zakaz reklamy?

09.02.2002

Niezwykły talent Polaków do omijania zakazów i nakazów chyba od zawsze budzi w świecie podziw zmieszany z zawiścią. Najwyraźniej Polak ma to już we krwi, że podnieca...
Niezwykły talent Polaków do omijania zakazów i nakazów chyba od zawsze budzi w świecie podziw zmieszany z zawiścią. Najwyraźniej Polak ma to już we krwi, że podnieca go wszystko, co nie do końca legalne, praworządne i nudne. Już sama perspektywa, że prezydent mógłby podpisać ustawę o kolejnym zakazie, powoduje u wielu z nas miły dreszczyk. Zastanawia się pomysłowy Polak, w jakim kierunku rozwinie się podziemie, jakiego rodzaju szyfr będzie obowiązywał zainteresowanych...?
Obowiązujący od września ub. roku zakaz reklamy piwa wywołał kolejną falę wdzięcznych pomysłów. Tym bardziej, że ustawa została zredagowana mocno niejasno i niejednoznacznie. Ucieszyli się na przykład producenci brezentowych pokrowców. Wiadomo wszak, że każdy szanujący się pub piwny musi mieć przy wejściu co najmniej jeden owalny kaseton świetlny z nazwą preferowanej marki. Te właśnie kasetony zatonęły teraz w pokrowcach z napisami typu "Tu była reklama piwa - ocenzurowano” albo "Tu kupisz to, o czym myślisz”. Wiadomo, o co chodzi? Wiadomo. Posmak konspiracji jest? A jakże!
Koszaliński właściciel pubu z bilardem i ogródkiem piwnym zastosował inny chwyt: owalny szyld w formie etykiety z butelki wisi, jak wisiał. Tylko nazwę browaru właściciel zakleił nazwą... swego pubu. Zgodnie z ustawą? Oczywiście. Bo obecność na szyldzie samych znaków producentów piwa jest całkowicie dozwolona.
Za pan brat z ustawą żyje oczywiście koszaliński browar. Po prostu: w dniu wejścia jej w życie starannie zakleił literę "B” na swych planszach, plandekach itp. Ciężarówki rozwożą do sklepów i lokali skrzynki "ROK”-a. A że "O” charakterystycznie ukośne? Taka artystyczna konwencja!
A jednak specjalistów od reklamy w branży piwowarskiej z lekka trafia szlag. Nie poradzili sobie jeszcze z billboardami. Nie wiadomo, jak przyozdobić latem namioty piwne, by przyciągnęły do wnętrza spragnione tłumy. Nawet ludzie, zajmujący się zawodowo reklamą w mediach czy agencjach, często mało wiedzą o meandrach antypiwnej ustawy. Na wszelki wypadek uciekają więc, gdzie pieprz rośnie, od wszelkich form reklamy piwa. Bo po co się narażać na ewentualną wysoką karę pieniężną? Tylko w komercyjnej telewizji równo z wybiciem godziny 23 pojawiają się radośnie uśmiechnięte, męskie (dlaczego tylko męskie?) oblicza nad kuflami z pianką. I tak co kilkanaście minut. Denerwujące? Niewątpliwie. Lecz za to jakże przykuwające uwagę!
Za wcześnie jeszcze, by ocenić, czy tzw. krzywa spożycia alkoholu w Polsce zmieniła się po wprowadzeniu zakazu reklamowania napoju z pianką. Przeciwnicy ustawy przypominają jednak bezlitośnie, że np. dziesięć lat temu francuska młodzież zaczęła pić zdecydowanie więcej alkoholu. Powód? Zakaz jego reklamy. Podobnie dzieje się w Danii, która pod tym względem przoduje w całej Europie. Natomiast w Nowej Zelandii, gdy tylko zakaz reklamy alkoholu został zniesiony, jego spożycie gwałtownie spadło...

Głos Pomorza

Maja Ignasiak