Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Czeskie Piwne Pieczęcie 2009 rozdane

11.02.2009
Czeskie Piwne Pieczęcie 2009 rozdane Czeskie Piwne Pieczęcie 2009 rozdane

Po raz 19 w czeskim Taborze, w hotelu PALCAT, wręczono nagrody najlepszym piwom z Czeskiej Republiki i Słowacji. W Reprezentacyjnym Święcie Piwa (Reprezentační SLAVNOSTI PIVA) uczestniczyła siedmioosobowa grupa członków łódzkiego kręgu Bractwa Piwnego oraz Wielki Mistrz BP Marek Suliga. Dla części z nas była to już druga wizyta na tym Święcie Piwa. Wprawdzie spotkanie w Taborze trwało cztery dni (od 3 do 6 lutego 2009 roku), Bractwo Piwne do miasta dotarło dopiero w środę późnym wieczorem, a na Slavnosti Piva jeszcze dzień później. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że stanowiące trzon spotkania czeskich i słowackich browarników degustacje trwają tam od rana, natomiast festyn, na którym browary oferują swoje produkty szerszej publiczności, rozpoczyna się dopiero o 16.00.

W 2009 roku, w tym największym w Czechach konkursie, wzięło udział 290 (w roku ubiegłym 309) piw w 13 kategoriach. Tradycyjnie już konkursowi piw towarzyszyła ocena wód mineralnych. Zwycięzca tej grupy produktów otrzymał nagrodę: ZLATÝ ČESKÝ PRAMEN, czyli Złote Czeskie Źródło.

W ostatnim dniu konkursu najciekawsze piwa z każdej kategorii brały udział w walce o najważniejszą nagrodę, czyli: Ekstra Piwną Pieczęć (EXTRA PIVNÍ PEČEŤ), traktowaną jako kategoria 14.
W tej finalnej części dokonuje się czysto konsumpcyjnej oceny piwa. W poszczególnych etapach degustatorzy mają za zadanie wyłonić trzy pierwsze piwa z podanych kilku. Tu ciekawostka. W pojedynczej, tej samej degustacji, oceniano zarówno jasne jak i ciemne piwa równocześnie. Zwycięzcy trafiali do kolejnego etapu, lecz w nim nie mogli już brać udziału ci sami degustatorzy. W tym roku nagrodę najlepszego piwa otrzymało piwo z browaru Krušovice: JUBILEJNI LEŽĂK extra hořký. Osobiście zgadzam się z tym wyborem (Marek Suliga), gdyż piwo to jest czyste pod każdym względem. Jego wybór jest dowodem na to, że w Czeskiej Republice chmielowa goryczka stanowi istotę czeskiego lagera.

Podział konkursu i oceny na etapy to także cecha degustacji w innych kategoriach. Piwa danej kategorii dzielone są na dwie – trzy grupy, i oceniane przez tyle samo komisji. Następnie, w zależności od wielkości grupy, kilka lub kilkanaście piw ocenianych jest ponownie. Potem następuje ocena półfinałowa i finałowa w danej grupie, np.: SVĚTLÉ VÝČEPNÍ lub SVĚTLÉ PIVO Z MINIPIVOVARU. Biorąc pod uwagę, że prawie 300 piw podzielono na 13 grup, nie dziwi fakt, że degustacje trwały od rana do późnego wieczora. Uczestniczący w konkursie degustatorzy przyznawali, że jest to wyjątkowo żmudna i wyczerpująca praca, choć w efekcie na pewno przynosząca satysfakcję.

Obserwując całą biesiadę i sam konkurs dostrzega się wpływ, jaki na rynek lokalny wywiera komasacja i komercjalizacja.
Tak jak przed rokiem, nie wystawił się Pilsner Urquell. Według SAB-Millera renoma tego produktu jest niepodważalna, i dlatego nie poddaje się jej ocenie na żadnym konkursie.

W ubiegłym roku kolejnych kilka browarów zostało wchłoniętych przez większe grupy lub po prostu zostało wykupionych, jak Primator z Nachodu. Takie zmiany bardzo często skutkują ograniczeniem liczby produkowanych marek. Inne browary po prostu giną z piwnej mapy, zarówno w Czeskiej Republice, jak i na Słowacji. Te i inne jeszcze powody mają wpływ na liczebność piw poddawanych ocenie, ale także na ilość i jakość stoisk na piwnym festynie w hotelu Palcat.
Obserwując jednak działania włodarzy miasta Tabor odnosi się też wrażenie, że nadal wszystko jest na dobrej drodze.
Trudno tu również nie wspomnieć o duszy całego spotkania, jaką bezsprzecznie jest pan Alois Srb. Z całą pewnością to dzięki niemu to przedsięwzięcie istnieje po dzień dzisiejszy, za co należą mu się największe podziękowania. Konkurs w Taborze jest nie tylko piwnym festiwalem, ale i miejscem spotkań ludzi z branży piwnej. Dzięki niemu normalny konsument może osobiście spotkać się z właścicielami lub prezesami poszczególnych grup piwowarskich lub browarów. Bo to, co charakterystyczne dla taborskiego Święta Piwa, to fakt, że w poszczególnych stoiskach nie pracują wynajęci do sprzedaży ludzie, nie mający o danym piwie i browarze pojęcia. Piwo nalewać może zarówno prezes, czy właściciel danej firmy, główny piwowar, szef marketingu czy technolog. A każdy z tych pracowników doskonale wie, co leje, czym poszczególne gatunki różnią się od siebie, potrafi opowiedzieć o historii czy planowanych zmianach danego zakładu. I każdy z nich z przyjemnością swoją wiedzą się dzieli.

Kolejną wartą podkreślenia sprawą jest sposób podawania piwa. Stoiska browarów ustawiane są pod ścianami kilku sal hotelu Palcat, na środku jest miejsce na stoliki i ławy. Każde piwo, duże czy małe, niezależnie od typu, podawane jest w szklance lub kuflu właściwym dla jego rodzaju i o odpowiedniej objętości. Browary pobierają za swoje szkło ujednoliconą kaucję w wysokości 50 koron czeskich, ale nikt nie obraża się, jeśli kolekcjoner piwnego szkła od razu zasygnalizuje, że szklanki nie zamierza zwrócić.

Wspomniani wcześniej piwowarzy i właściciele browarów w ostatnim dniu festynu niezwykle żywiołowo cieszą się z nagród i wyróżnień. Złote, srebrne i brązowe Piwne Pieczęcie to specjalne okolicznościowe kufle, a także sporych rozmiarów dyplomy. Wiemy już, że w nagradzanych browarach stoją i wiszą one na honorowych miejscach, tak żeby żaden z gości odwiedzających browar nie mógł ich przeoczyć. W Taborze, tuż po odebraniu pamiątkowych kufli, piwowarzy z uśmiechem pozują do pamiątkowych zdjęć, gotowi są swoim piwem częstować każdego, kto tylko podejdzie złożyć gratulacje.

Dla nas szczególnie miłe było spotkanie z piwowarem i właścicielem browaru Modrá Hvězda z Dobřan. Kilka godzin wcześniej w towarzystwie obecnego później w Taborze piwowara z tego browaru restauracyjnego, zwiedzaliśmy dobřańską warzelnię, fermentownię i leżakownię. Już wtedy gratulowaliśmy mu sukcesu, bo dzięki „swoim ludziom” w komisjach oceniających, wiedzieliśmy, że piwa Dobřanská Hvězda 12% i Dobřanská Hvězda 14% w kategoriach piw jasnych i ciemnych z małych browarów restauracyjnych zajęły pierwsze miejsca. Tym bardziej ucieszył nas fakt, że tuż po odebraniu nagród zarówno piwowar, jak i właściciel browaru podeszli do stolika Bractwa Piwnego, aby wspólnie z nami napić się swojego nagrodzonego piwa i tajemniczej piwnej przepalanki.

Atrakcją było również stoisko Piwnej Braci z Czech - Sdruženi Přátel Piva (SPP). Z ich nalewaków można było podegustować piwa z browarów, które z różnych względów nie wzięły udziału w spotkaniu ze swoim własnym stoiskiem. Obecność swoją w ten sposób podkreślił również browar restauracyjny Pivovarský dvůr Chyne, a także Pivovar Opat z Broumova i Pivovar Vyskov. Równie przyjemne, co degustacje, były spotkania ze starymi znajomymi, z którymi kilka razy do roku widujemy się na zmianę, w Czechach i w Polsce.

Miło było być gośćmi tego znamienitego konkursu, zwłaszcza, że z miastem Tabor mamy przecież fragment wspólnej historii. W bitwie pod Grunwaldem, walcząc po naszej stronie, Jan Žižka - strateg taborytów, stracił prawe oko. Teraz Žižkę podziwiać możemy na pomniku w centrum rynku taborskiej starówki. W dobrą stronę zmierza też plan połączenia partnerskimi więzami Taboru i Grodziska Wielkopolskiego. Oba miasta mają ogromne piwowarskie tradycje, a żadne nie posiada czynnego browaru. Przyznać trzeba, że mimo wszystko Tabor wypada pod tym względem lepiej niż Grodzisk. XIX-wieczny, pobrowarniany kompleks, za pieniądze z Unii Europejskiej, przekształcony został w czterogwiazdkowy hotel Dvořák. W bezpośrednim sąsiedztwie hotelu znajduje się renesansowa słodowania, obecnie pięknie odnowiona, wchodząca w skład miejskiego muzeum. Ma też Tabor, na drugim końcu miasta, wielką czynną słodownię, ma wreszcie Reprezentační SLAVNOSTI PIVA. Nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko stwierdzić: Do zobaczenia za rok!

Piwu cześć!
Marek Suliga, Adam Kuźmicki