Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Czeskie Piwne Pieczęcie 2008 rozdane

09.02.2008
Czeskie Piwne Pieczęcie 2008 rozdane Czeskie Piwne Pieczęcie 2008 rozdane

W czeskim Taborze, położonym na Wyżynie Środkowoczeskiej, nad rzeką Lužnice, wręczono coroczne Piwne Pieczęcie. Spotkanie odbyło się w dniach 29 stycznia - 2 lutego 2008 roku.

Miasto Tabor zostało założone przez Przemysława Otokara II jako Hradiste.
Nową nazwę miastu nadali husyci, którzy przybyli tu po ucieczce z Pragi w 1420 roku. Najbardziej znaną postacią miasta jest Jan Žižka przywódca i strateg taborytów z czasów wojen husyckich. Jako najemnik walczył w bitwie pod Grunwaldem po stronie polskiej. Tam też stracił oko. Jego waleczność została dostrzeżona i został on uwieczniony na obrazie Jana Matejki ,,Bitwa pod Grunwaldem”.

Miasto liczy 36 tyś mieszkańców, posiada piękny stary rynek i liczne zabytki..
W pomieszczeniach hotelu PALCÁT już po raz 18 wręczono nagrody najlepszym piwom czeskim i słowackim. W konkursie wzięło udział 309 piw w dwunastu kategoriach. Związku z dużym zainteresowaniem i wzrostem liczebności browarów restauracyjnych dwie kategorie zarezerwowano właśnie dla nich.

Dla gości i spragnionych, w trzech salach zgromadzono piwa z 32 browarów.
Ceny piw plasowały się od 10 koron czeskich do 20 za 0 ,33 l i od 15-25 za 0,5 l. Każde kupione piwo podawane było w firmowym naczyniu – szklance lub kuflu – za które należało zapłacić kaucję (średnio 50 koron). Kaucję oczywiście zwracano po oddaniu naczynia.
Dodatkowo należało wykupić wejściówkę. We wtorek i środę w wysokości 80 koron, w czwartek 100 a na zakończenie, w piątek (wręczenie nagród), 120 koron. Wejściówki należy kupować lub rezerwować z kilkudniowym wyprzedzeniem.

W środkowej części sal ustawiono stoły biesiadne, przykryte firmowymi obrusami, a wokół stoiska browarów.
Gości wpuszczano od godziny 16.00 a zabawa trwała do 22.00.
Nie zabrakło również jedzenia. Można było zjeść golonkę gotowaną, czeski salceson grubo krojony i polewany octem winnym, kiełbaski smażone i wiele innych typowych dla Czech potraw. Zabawę umilała ludowa orkiestra.

Nie zabrakło również konkursów. Pito piwo na czas i trzymano kegi na wyprostowanych rękach. Najwięcej emocji wzbudził konkurs picia piwa na czas przez kobiety. Startowały w nim panie w wieku od dwudziestu do pięćdziesięciu paru lat. Zaskoczeniem był wynik młodej, dwudziestoparoletniej Czeszki. Wypiła ona piwo w 4,96 sekundy, lecz nie to było zaskoczeniem. Było to już jej ósme piwo w danym dniu. Wszyscy uczestnicy konkursów otrzymywali nagrody. Przez cały czas trwanie piwnego święta trwała loteria, której niemal każdy los dawał nagrody.

W biesiadzie nie wzięły udziału największe światowe koncerny jak Heineken i SAB-Miller. Choć ich udziały w rynku czeskim stale rosną to nie można było ich tam spotkać. Czy tak mocna pozycja w rynku może pozwolić na nieobecność? Czesi nadal są mocno przywiązani do tradycji piwnej i szanują swoje lokalne browary. Czy takie zachowanie nie zaszkodzi sympatii do piw i tak już nie postrzeganych jako narodowe skarby?

Nie zabrakło takich browarów jak Budweiser (Budwar), Pardál, Primátor, Svijany, Platan czy Černá Hora. Ciekawą, nową szatę zaprezentował mieszczański browar Budějovický. Na chabrowo niebieskim tle dwie duże litery B.B. (Budweiser Bier). Choć jego produkcji daleko jeszcze do sąsiada zza płotu, to jest on coraz bardziej widoczny w Polsce jako Budweiser 1795. Nie zabrakło i tych małych browarów, jak Žatecký, Kaltenecker, Rohozec czy browar z Nymburka, którego piwo pił i zachwalał Hrabal. Císařský Pivovar Rakovník zachęcał do spożywania swojego piwa tekstem: Kto ženu míluje a Bakaláře píje sto let žíje.
Jeżeli nawet te małe browary przyjechały nawet z odległości kilkuset kilometrów, opłaciły swój udział w konkursie i zapłaciły za stoisko, to jak można ocenić brak największych koncernów?
Zapytani o ich brak obecni Czesi powiadali, że jest to niewielka strata na tej znanej imprezie.

Trudno też pominąć udział browarów restauracyjnych, których ponad 60, i ich liczba z roku na rok stale rośnie. Konkurowały one ze sobą w dwu kategoriach. Niewątpliwym liderem jest Klášterní Pivovar Strahov z Pragi i uważam, że zasłużenie. Być może droga, jaką idą nasi sąsiedzi zza południowej granicy, jest wskazówką dla tych, którzy zastanawiają się jaką drogę wybrać na naszym rynku.
Piwo piło się, pije i pić będzie. Jego spożycie z roku na rok rośnie. Jakie będziemy je pić w dużej mierze zależy od nas, konsumentów.

Historyczne miasto Tabor może być również wzorcem, jak można zagospodarować stare, pobrowarne budynki. Browar w Taborze zamknięto w latach 1975-78. Następnie pomieszczenia, po części za unijne pieniądze, wyremontowano i zagospodarowano na Centrum Kongresowe pod nazwą OREA HOTEL DOK (ww.orea.cz/dvorakta). W pomieszczeniach leżakowni (piwnicach) zrobiono stylizowaną restaurację, a górnej części sale prelekcyjne (największa na 300 osób), pokoje (jedno i dwu osobowe oraz apartamenty) i basen z sauną i masażami. Hotel szczyci się czterema gwiazdkami.
Na uwagę zasługuje także wchodząca w skład zespołu pobrowarnych budynków renesansowa słodownia, także odnowiona i zaadaptowana na muzeum.
Choć browar nie spełnia już swojej funkcji, to nadal jest jedną z większych atrakcji Taboru.

Z całą pewnością festiwalowi piwnemu w Taborze brakuje jeszcze do bawarskiego Oktoberfest, choć wszystko to zmierza w dobrą stronę. Może gdyby wielkie koncerny zaangażowały się w to przedsięwzięcie można by było tam zrobić imprezę o większym, europejskim zasięgu. Czesi, dla których piwo jest skarbem narodowym, zasługują na to. Czego czeskim konsumentom, naszym braciom piwnym, i nam samym życzę.

Nasza wizyta miała jeszcze jeden cel. Stolica polskiego chmielu, Krasnystaw, zaprzyjaźniła się z miastem Žatec, to czemu Grodzisk Wielkopolski nie mógłby się zaprzyjaźnić z podobnym w charakterze Taborem? Oba miasta nie posiadają już browarów, choć mają silne korzenie i tradycje piwne. Oba mimo ich braku kultywują pamięć i tradycję piwną. Wszak w Grodzisku ciągle jeszcze żywa jest pamięć imprezy Grodziskie Piwobranie. Może zatem miasta te razem mogą sobie pomóc w kolejnych przedsięwzięciach. My, jako Bractwo Piwne, zrobiliśmy już w tym kierunku pierwszy krok, co spotkało się zarówno w Taborze, jak i Grodzisku Wielkopolskim z pozytywnym przyjęciem.

Piwu Cześć
 

Marek Suliga