Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Co się warzy w domu?

19.07.2004

Ireneusz Płonka z Raciborza swój domowy browar uruchomił rok temu. Kilka tygodni temu jego Markowicki Full zdobył trzecią nagrodę w II Ogólnopolskim Konkursie Piw Domowych w Żywcu. Płonka, policjant przed emeryturą, twierdzi, że za warzenie piwa wziął się nie tylko z „wrodzonej chęci do eksperymentowania”, ale też ze zwykłej próżności...
- Człowiek lubi być chwalony przez znajomych i rodzinę. Lubię słuchać, jak zachwycają się piwem, które dla nich uwarzyłem – śmieje się Płonka.
Choć Płonka piwo warzy, rzadko je pije. Do obiadu preferuje raczej... kompot, w przeciwieństwie do żony, która bez szklaneczki domowego piwa obiadu sobie nie wyobraża.
- Bardziej odpowiadają mi delikatne piwa, nie lubię gorzkich pilsów – wyjaśnia pani Gizela.
Co charakterystyczne, ktoś, kto zacznie warzyć swoje własne piwo, rzadko sięga po produkty przemysłowe. Rodzina Płonków piwa w sklepie nie kupiła już od dawna – wszystkie imprezy rodzinne i spotkania przy grillu obsługuje główny piwowar Markowickiego Browaru Domowego.
- Ostatnio na urlopie wypiłem piwo wyprodukowane przez duży browar. Było jakieś takie rozwodnione i wypłukane ze smaku. Nie smakowało mi – wzdryga się pan Ireneusz. – Nie ma jak swoje.
Pierwszą warkę nastawił w sierpniu 2003 roku. Musiał zainwestować tylko w kupno specjalistycznego fermentatora, dużego garnka (w nim warzy się piwo), ballingometru i kapslownicy. Każdy z domowych piwowarów ma jeszcze jeden kłopot – skąd wziąć butelki? Płonka miał szczęście, bo w kanciapie, w której warzy piwo, stoi kilka skrzynek pełnych butelek o pojemności 0,33 l z patentowym zamknięciem. Z takich butelek piło się 30 lat temu oranżadę...
- Znalazłem je w jakiejś likwidowanej hurtowni. Nadają się do piwa idealnie – zachwala pan Ireneusz.
Nadają się również butelki z tzw. piw przemysłowych. Kiedy jeszcze nie miał tych zamykanych na patent, zaangażował całą rodzinę w zbieranie – oddawali puste, a w zamian mogli liczyć na kilka napełnionych. Te kontakty były tym cenniejsze, że główny piwowar markowickiego browaru twierdzi, że z uwagą wsłuchuje się w opinie konsumentów.
- Chwalą przede wszystkim. Kiedy jednak wymieniam się swoimi piwami z innymi piwowarami, często słyszę krytyczne uwagi, które bardzo mi pomagają – wyjaśnia.
Pierwszym kiperem w rodzinie jest oczywiście pani Gizela. – Jesienią ubiegłego roku mąż uwarzył pyszne piwo jabłkowe. To miał być eksperyment, ale udał się znakomicie, smakowało mi bardziej niż reklamowany Redds.
Bo tak właściwie piwowara domowego ogranicza tylko jego własna wyobraźnia. Może uwarzyć angielskiego stouta, rzadkiego na polskim rynku koźlaka, zanikającego portera czy całkowicie nieobecne piwo pszeniczne. Niestety, polskie browary skupiają się na produkcji najpopularniejszych pilsów, więc browarnictwo domowe może stać się sposobem na zachowanie różnorodności na rynku piw.
- Teraz przymierzam się do imbirowego-ciemnego – dodaje pan Ireneusz. – Dla mnie to przede wszystkim świetna zabawa, hobby. Lubię eksperymentować, próbować nowych rozwiązań. Lubię tę niepewność towarzysząca oczekiwaniu, co z tego wyniknie.
Piwowarstwo domowe ma też duży wpływ na kulturę piwną Polski, i to nie tylko dlatego, że wspomnianego już „pszeniczniaka” rodzimej produkcji możemy dostać tylko od domowych piwowarów. Ważniejsze jest propagowanie kulturalnego picia piwa i fakt, że dopiero pijąc takie piwo, można dojść do wniosku, że o trunku, uważanym przez niektórych za plebejski i prymitywny, można rozmawiać. Można się nim delektować i dyskutować – o subtelnych nutach smakowych, drażniących nasze podniebienie, charakterystycznych cechach różnych gatunków słodów czy wodzie, która przecież ma największe znaczenie dla smaku piwa...
- Piwa z dużych browarów są doszczętnie wyjałowione ze smaku, filtracja pozbawia je wszystkich aromatów i subtelności – klaruje Ireneusz Płonka. – A ja wiem, że mam swoje i lepsze. Jak panu smakuje? Widział pan taką pianę w piwie sklepowym?
Nie widziałem. A Markowicki Full z Raciborza jest rzeczywiście pyszny! Teraz pozostaje mi tylko poczekać, jaka będzie moja pierwsza warka, bo po degustacji u Płonki wiem już na pewno – jesienią zaczynam robić piwo!

Jeśli chcesz warzyć piwo.

- Musisz kupić zestaw do robienia piwa domowego. Składa się zazwyczaj z fermentora. Dokładany jest do niego zazwyczaj ballingometr, czyli specjalny termometr.
- Koniecznie pomyśl też o zakupie dużego garnka (min. 20 l), w którym będziesz warzył piwo.
- Kapslownica, do tego 100 kapsli.
- Butelki. Możesz je kupić w specjalistycznych sklepach, ale lepiej postaraj się je zdobyć sam. Na przykład od znajomych.
- Tzw. brew-kit, czyli puszka ze składnikami twojego piwa. Od nich zazwyczaj zaczyna się przygoda z piwowarstwem. W niej znajdziesz dokładna instrukcje, jak postępować podczas pierwszej warki. Brakuje tam tylko drożdży piwowarskich, które możesz kupić np. na stronie internetowej www.browamator.pl.
- Po pierwszej łatwej, bo z brew-kita, warce możesz utrudnić sobie życie i popuścić wodze fantazji. Na przykład uwarzyć piwo z wybranego przez ciebie słodu...?

Piwowarzy w sieci:
www.browar.biz – pomysły usprawnień w twoim domowym browarze i dobre rady kolegów z branży.
www.browamator.pl – tu kupisz sprzęt, zamówisz słód, drożdże i chmiel.

Dziennik Łódzki

Maciej Kołodziejczyk