Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Co ma krowa do browaru

24.05.2005

Trudno o lepszą paszę dla krów mlecznych niż młóto.Krowy dają więcej mleka, opasom poprawia się apetyt i szybciej rosną. Ale uwaga: młóto uzależnia.
Stwierdzono, że gdy krowom regularnie karmionym młótem nagle
zaprzestano jego podawania, mleczność gwałtownie spadała.
Młóto to odpad po produkcji piwa, zwany też wysłodzinami lub słodzinami. To resztki słodu oddzielone podczas filtrowania. Przypomina gotowaną śrutę jęczmienną. Zawiera
sporo (ok. 48 proc.) białka, tłuszczu (18 proc.).
- Karmione młotem krowy dają więcej mleka i mają lepszy apetyt - mówi Marek Zieliński, rolnik z Janowie (gm. Mełgiew), odbierający młóto w lubelskiej Perle. - Żadna
ilość śruty nie zapewni takich efektów, jak wysłodziny.
To droga pasza. Obecnie kosztuje ok. 46 zł/tonę. - Gdyby jeszcze było tańsze - wzdycha Mieczysław Gągoł
z Janówka (także gm. Mełgiew).
- Gdy poprzednim razem odbierałem, cena była niższa.
- Młóto nasze czy z innego małego browaru a to z wielkich
zakładów, to jak mercedes przy małym fiacie - twierdzi Andrzej Grochowski, kierownik produkcji Browaru Jagiełło w Pokrowce k. Chełma.
- U nas wszystko odbywa się tradycyjnymi metodami, więc
słodziny zawierają dużo substancji odżywczych. Potwierdzają to rolnicy, którzy kiedyś odbierali młóto z dużych browarów.
Lubelska Perła (nie zaliczana do wielkich) ma potwierdzenie jakości swoich wysłodzin, podpisane przez naukowców Akademii Rolniczej w Lublinie, prof. Ryszada K. Pisarskiego
i prof. Antoniego Lipca, którzy je badali i wydali jak najlepszą opinię. Ale z punktu widzenia prawa młóto to odpad.
- Jeszcze nie zdarzyło się, abyśmy musieli go wywozić
na składowisko — zapewnia Tomasz Semeniuk, dyrektor ds. produkcji Perły Browarów Lubelskich.
- Odbierają go rolnicy głównie z okolic Lublina, ale także duże firmy hodowlane spod Włodawy.
Ze względu na technologię produkcji minimalny zakup młota w Perle wynosi 12 ton. Co 1,5 godziny z warzelni „schodzi" do zbiornika 4-tonowa partia młóta. Po 4,5 godzinach podjeżdża
rolnik ciągnikiem i ze zbiornika sypią mu się na przyczepę pozostałości po warzeniu piwa. Jeśli zamawiał większą ilość - przyjeżdża po analogicznie dłuższym czasie. Oczywiście wcześniej trzeba się telefonicznie umówić. Tak
samo jest w należącym do Perły browarze w Zwierzyńcu.
Browar w Janowie Lubelskim, najmniejszy na Lubelszczyźnie,
sprzedaje młóto już od kwintala. W Browarze Jagiełło w Pokrowce minimalna ilość to tona. I w obu przypadkach trzeba się umówić.
- Latem jest tylu chętnych, że większość odchodzi z kwitkiem - dodaje Grochowski. - Mamy też oferty od firm, które wzięłyby od nas całe młóto, ale odmawiamy. Nie chcemy
zawieść naszych stałych odbiorców.
Ale młóto to nie wszystko. Jest też tzw. gęstwa drożdżowa, czyli odfiltrowane drożdże. To praktycznie koncentrat
białkowo-witaminowy, zawierający prawie 80 procent białka i mnóstwo witamin z grupy B. To z kolei świetny wzbogacający dodatek do paszy dla świń. Ale w Perle gęstwy już nie
uświadczy. Wszystko odbiera firma, która ją suszy i przerabia na surowiec do wyrobu koncentratów paszowych,
ale także stosowany w kosmetyce i farmacji. Browary Jagiełło i Janów Lubelski gęstwy drożdżowej nie sprzedają.
Oddają za darmo każdemu, kto przyjedzie (umówiwszy się wcześniej) z własną beczką.
— I tak na tym zyskujemy, bo gdybyśmy spuszczali gęstwę
do ścieków, płacilibyśmy znacznie więcej za ich odprowadzanie - mówi Zenon Nieśeiur, kierownik produkcji
browaru w Janowie Lubelskim. Drożdże są żywe, ale browary dysponują gorącą parą, która błyskawicznie zabija drożdże, jeśli odbiorca ma takie życzenie. Bo często drożdże muszą być martwe. W przeciwnym wypadku karmione żywymi drożdżami zwierzęta mogłyby zapaść na drożdżycę, albo dostać jakichś sensacji żołądkowych.

Dziennik Wschodni

Rafał H. Szostak