Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Chmiel na drugim planie

21.06.2002

Goście ze Strzyżowa pokazali jak produkować piwo w domowych warunkach.Zbieracze mieli okazję wymienić się eksponatami ze swoich kolekcji lub kupić poszukiwane przedmioty.W niecały miesiąc po giełdzie piwnej w Tychach do Żywca na podobną, ale uznawaną za największą w Polsce imprezę, przyjechały rzesze kolekcjonerów przedmiotów i gadżetów związanych z piwnym przemysłem.
Międzynarodowe targi, które żywiecki browar zafundował zbieraczom po raz siódmy, wszyscy uczestnicy uważali za bardzo udane, tym bardziej, że i pogoda spisała się na medal. W ogromnym namiocie oraz piwiarni żywieckiej i na dziedzińcu hobbyści rozłożyli przywiezione butelki, kufle, szkło browarnicze, etykiety, kapsle, otwieracze, a nawet karty telefoniczne o tematyce związanej ze złocistym napojem. Wodzirej Marian Kurowski i Władysław Gawliński, znany żywiecki birofil zachęcali uczestników do zmagań w licznych konkursach, przygrywała kapela zespołu Grojcowianie. Atmosfera już przed świtem zrobiła się iście piwna i międzynarodowa. Przed oficjalnym otwarciem namiot zapełnił się podróżnymi birofilami, którzy na giełdę do Żywca przyjechali nawet z odległej Hiszpanii. Targi trwały do 13.00, a obecni amatorzy, początkujący zbieracze i prawdziwi koneserzy browarniczej sztuki handlowali i bawili się przy jasnym i muzyce.
— W Polsce jestem piąty raz, w Żywcu po raz pierwszy. Jest przepysznie, brak mi słów — chwalił imprezę Algis Rusis z Kowna na Litwie. — Zbieram szklanki, mam ich na razie blisko 600, w tym polskich jakieś 50. Kolekcjonuję jeszcze otwieracze i etykiety browarów od dawna, aktywnie dopiero od kilku lat.
Zbieracze mieli okazję wymienić się eksponatami ze swoich kolekcji lub kupić poszukiwane przedmioty. — Pieniądz nie gra roli, zawsze mam duży minus, kiedy wracam po giełdzie do domu — dodał Rusis.
— Cena zależy od klienta — stwierdził Tadeusz Strzopa, prawie osiemdziesięcioletni kolekcjoner etykiet. — Za nalepki z browaru żywieckiego z 1926 roku mógłbym dostać 20, 30 złotych, ale, jak ktoś specjalnie ich szuka, mogę dostać nawet 100 zł. Sęk w tym, że nie chcę ich sprzedać, przywiozłem tylko je pokazać.
Tak robi większość zbieraczy. Swoje najcenniejsze elementy kolekcji zostawiają w domach, giełda ma cele niemal wyłącznie handlowe. To też okazja do piwnego biesiadowania.
— Wszyscy lubimy piwo i to nas łączy — stwierdzili młodzi internauci z całej Polski, odwiedzający portal www.browar.pl, którzy przy okazji giełdy mogli się spotkać. Przybyli też propagatorzy domowego browarnictwa ze Strzyżowa, prezentujący sprzęt i sposoby produkcji piwa w domowych warunkach. Międzynarodowy skład birofili uzupełniał Dusan Tiser z Pilzna, który w swojej kolekcji ma 16 tysięcy puszek. Trzyma je na strychu i w piwnicy, wszystkie są pełne. Jak twierdzi, warte kilka dobrych samochodów. Dariusz Pankiewicz, mieszkający w Hiszpanii od 17 lat, przywiózł zbiory swoich etykiet, a birofil z Estonii chwalił giełdę za jej urozmaicenie i bogactwo.
Dziennik Zachodni

MARIANNA LACH