Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Cała Europa kupuje polskie piwo

13.01.2007

W 2006 r. największe polskie browary wyeksportowały rekordową w historii ilość piwa - wynika ze wstępnych szacunków "Gazety". Browary coraz więcej piwa wysyłają w ślad za Polakami, którzy wyjechali do pracy w Unii.

Przed wstąpieniem do Unii eksport polskiego piwa był ustabilizowany na poziomie ok. 200 tys. hektolitrów, przede wszystkim do krajów starej emigracji: USA czy Kanady. Dla Żywca czy Okocimia (obecnie Carlsberg Polska) stawką w eksporcie był przede wszystkim prestiż, bo przy tak niewielkiej ilości trudno o duży zarobek. Przez długie lata z grubsza dwa razy więcej piwa sprowadzaliśmy, niż eksportowaliśmy. Ale od 2004 r. statystyki wywróciły się do góry nogami.

Według Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w 2004 r. za granicę wyjechało już blisko 0,5 mln hl piwa (według GUS), a rok później - 0,9 mln hl. Oficjalne dane za 2006 r. będą znane dopiero za kilka miesięcy, ale z informacji zebranych przez "Gazetę" w branży wynika, że w zeszłym roku padł kolejny rekord, bowiem eksport zwiększyły wszystkie trzy największe browary: Grupa Żywiec, Carlsberg Polska i Kompania Piwowarska. Łącznie kontrolują one ok. 85 proc. rynku.

- Młoda emigracja otworzyła zupełnie nowe kierunki eksportu, np. Wlk. Brytanię i Irlandię. Wyjeżdżają przede wszystkim ludzie młodzi w wieku 25-35 lat, którzy są dla browarów najcenniejszą grupą konsumentów. I są wierni swoim markom - mówi Danuta Gut, dyrektor biura zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego.

Szacuje się, że za granicę w celach zarobkowych wyjechało już ponad milion osób, z czego na stałe przebywa tam kilkaset tysięcy. Przykładowo Okocim jest tam na półkach co najmniej kilkuset sklepów w Londynie. Polskie piwa leją do kufli także puby.

- W ubiegłym roku największą dynamikę sprzedaży rzędu 200 proc. odnotowaliśmy w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Całkowity eksport wzrósł 7-8 proc. - mówi eksport menedżer Carlsberg Polska Bogumił Turski. Konkretne dane są okryte tajemnicą. Ale z naszych szacunków wynika, że browar mógł w zeszłym roku wysłać za granicę blisko 2 proc. swojej produkcji.

- Od listopada zeszłego roku jesteśmy obecni w Anglii w sieci Tesco. W tym roku wchodzimy do portfela sprzedaży SABMiller w USA - powiedział nam Paweł Kwiatkowski, rzecznik Kompanii Piwowarskiej, która produkuje Tyskie i Lecha. Firma może pochwalić się prawdziwym skokiem: w ciągu roku zwiększyła eksport o 230 proc. - do 182 tys. hl. Tak wysoka dynamika robi wrażenie, ale trzeba pamiętać, że jest efektem niewielkiej sprzedaży za granicę wcześniej.

Świetną okazją do promocji polskiego piwa za granicą był mundial w Niemczech. Marka Tyskie, oficjalny sponsor reprezentacji Polski, wyłożyła grube miliony złotych, aby przygotować marketingowy atak na piwoszy w Niemczech. Browar organizował imprezy dla polskich kibiców, np. "miasteczka" piwne w miejscach pobytu naszej ekipy.

Eksport idzie tak dobrze nie tylko dlatego, że za granice wyjeżdżają polskie marki. Czołowe browary są własnością największych grup piwowarskich świata, które w Polsce produkują swoje flagowe marki międzynarodowe, żeby potem sprzedać je za granicą. Właścicielem Żywca jest holenderski Heineken, Okocimia - duński Carlsberg, a Kompanii Piwowarskiej produkującej Tyskie - południowoafrykański SABMiller. I tak np. Carlsberga wyprodukowanego w Brzesku można kupić w Wlk. Brytanii, Szwecji, a nawet w Chorwacji. Piwo warzone jest przez międzynarodowe grupy w Polsce, bo mamy jedne z najnowocześniejszych browarów w Europie i niskie koszty pracy.

- W zeszłym roku w kraju sprzedano powyżej 30 mln hl piwa, zatem biznesowe znaczenie eksportu jest jeszcze niewielkie - mówi Danuta Gut. Eksport stanowi obecnie tylko nieco ponad 3 proc. produkcji branży. Czy może być więcej? Specjaliści podkreślają, że próba wejścia polskich browarów na stary piwny rynek np. Czech czy Niemiec wymagałaby przeznaczenia miliardów złotych na badania konsumentów i walkę marketingową, bez gwarancji sukcesu. Dlatego chętniej wysyłają one za granicę piwo "na pewniaka", czyli w ślad za polskimi konsumentami do krajów nowej emigracji zarobkowej.

Ale nie zawsze. Od 2006 r. Żywiec rozpoczął eksport do Hiszpanii wsparty na miejscu akcją reklamową. - Liczymy na turystów, nie tylko z Polski - powiedział nam Krzysztof Rut, dyrektor ds. korporacyjnych Grupy Żywiec. Dodał, że w tym roku eksport powinien nadal rosnąć, a żywieckie piwo ma szansę pojawić się na nowych rynkach. Gdzie? To tajemnica.

Polscy piwosze uchodzą w Europie za zadeklarowanych wielbicieli krajowych marek, a nie wielkich międzynarodowych, takich jak Carlsberg czy Heineken. Dlatego piwo eksportują nie tylko krajowi potentaci z branży, ale także mające swoich zagorzałych wielbicieli mniejsze regionalne browary, takie jak: Łomża, lubelska Perła czy Witnica (woj. lubuskie).

Statystyczny Polak wypija w ciągu roku ok. 80 litrów piwa, co mniej więcej odpowiada średniej europejskiej. Dużo więcej, czyli ponad sto litrów na głowę, wypijają tylko piwni liderzy, np. Niemcy i Czesi. Pod koniec lat 90. specjaliści uważali, że nasz rynek dojdzie do 80 litrów na głowę i będzie to granica trudna do przekroczenia. Dziś słychać ambitne głosy, że w najbliższych latach spożycie u nas dojdzie do stu litrów. Żeby tak się stało, musi utrzymać się jednak szybki wzrost gospodarczy, który pociągnie za sobą także wzrost wynagrodzeń.
 

Gazeta Wyborcza

 

Tomasz Prusek