Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Bydgoskie piwo od siedmiu wieków

29.11.2006

W I Rzeczypospolitej piwem warzonym w bydgoskich browarach raczyli się mieszkańcy największych, królewskich miast.

Po siedmiu stuleciach złocisty napój z miasta nad Brdą nadal ma wielu smakoszy. I właśnie oni nie wierzą, że piwa w Bydgoszczy już się robić nie będzie...

Chlubi się Toruń piernikami (i słusznie), a Bydgoszcz dumna jest ze swoich piwowarskich tradycji. Przypominamy o tym w momencie, kiedy ważą się losy ostatniego w mieście browaru. Jeśli przetrwa, za dwa lata będzie świętował 150. urodziny.

Ku szkodzie innych nie przywozić

Ponad 400 lat temu uchwalono "aby żaden tu do Bydgoszczy nie śmiał zinąd przywozić na szynkowanie białego piwa, okrom na swoją potrzebę (...) z inszych miast i miasteczek ku szkodzie pospolitego dobra, pod utraceniem tego piwa". A zdecydowano tak w interesie miejscowych browarników.

Starożytni mawiali "Tempora mutantur sed nos mutamur in illis" (Czasy się zmieniają i my zmieniamy się wraz z nimi). Na szczęście dziś już nikomu do głowy nie przyjdzie, by wydawać takie zakazy. Bo cóż by to oznaczało? Że chcąc posmakować "Budweisera" trzeba by jechać do Czech, a "Żywca" do... Żywca.

Wypił i stał się... człowiekiem

Piwo lub napoje podobne do piwa znane były już w czasach prehistorycznych. Jego produkcja rozpowszechniła się w Babilonii i Asyrii. Enkidu, prymitywny stwór z eposu o Gilgameszu, po wypiciu siedmiu kubków piwa miał stać się człowiekiem. Dzisiaj wiemy, że Babilończycy potrafili wytwarzać 20 gatunków piwa. Eksportowali je nawet do Egiptu. Babiloński król Hammurabi, w słynnym zbiorze praw ("Kodeks Hammurabiego") zawarł również przepisy dotyczące piwa. Przyznawały one jego poddanym - w zależności od statusu - od 2 do 5 litrów napoju dziennie, a piwowar oszukujący w procesie produkcji miał być utopiony we własnym produkcie.

Mijają wieki, a sława napoju trwa

Już Tacyt, najsłynniejszy rzymski historyk, żyjący na przełomie I i II wieku zapisał, że za jego czasów w Germanii piwo było napojem narodowym!

Piwowarstwo rozwinęło się w średniowieczu, głównie w środkowej i północnej Europie, czyli tam, gdzie nie uprawiano winorośli. Niektóre piwa były już wtedy znakomite (szczególnie te, które warzono w klasztorach), a ich sława przetrwała do naszych czasów (piwa marchijskie, frankońskie czy bawarskie). Z ciekawostek odnotujmy, że właściciele przynoszących coraz większe zyski browarów zaczęli ze sobą walczyć już w XV w. Ponoć w 1439 r. piwowarzy z Liege zaatakowali i zniszczyli transport flandryjskiego piwa.

W Europie piwo stawało się coraz ważniejszym towarem handlowym. W 1500 r., w samym tylko Hamburgu, istniało 600 browarów. Eksportem napoju zajmowała się Hanza, która sprzedawała go nawet do Indii.

Nie ulega wątpliwości, że od stuleci europejską "ojczyzną piwa" jest Belgia. Znawcy tematu powiadają również, że nad żadną z dziedzin ludzkiej aktywności nie czuwa tylu patronów, tylu świętych, co nad piwowarstwem. Browarnicy z Belgii modlą się do św. Arnolda z Soissons, Francuzami opiekuje się św. Arnold, biskup Metzu, Bawarczycy czczą św. Floriana, Czesi św. Wacława.

A Polacy?

Każdy mógł sobie warzyć sam

Ponoć piwem raczyli się goście , których zaproszono na postrzyżyny do Piasta. Kilka wieków później książę Leszek Biały tłumaczył się papieżowi z nieobecności na wyprawie krzyżowej... brakiem piwa tamże.

Napój ten produkowano w Bydgoszczy już w średniowieczu; wtedy też jego sława sięgała daleko poza granice miasta. Interesującym jest fakt, że w średniowieczu rzemiosło browarnicze nie ograniczało się tylko do nielicznych browarów, znajdujących się w mieście. Zezwolenie na warzenie piwa dla własnych potrzeb miał każdy właściciel domu w Bydgoszczy.

Wytwarzanie piwa dla własnych potrzeb nie było łatwe i wymagało stosunkowo drogich urządzeń. Tak więc tylko nielicznych mieszczan stać było na własne urządzenia warzelnicze oraz aparaturę do wytwarzania zacieru, także na fachową pomoc browarników przy produkcji piwa.

Sąsiedzki konflikt na tle złocistego trunku

W 1420 r. piwo bydgoskie zostało wprowadzone do sprzedaży w Toruniu. Szybko zdobyło tam dużą popularność, co wywołało sprzeciwy miejscowych producentów i stało się przedmiotem rozpraw sądowych. Odpowiednie skargi zostały wniesione w czasie "pruskich dni sądowniczych", w obawie o upadek browarów toruńskich.

W 1444 r. komtur von Schwetz wysłał list do mistrza zakonnego, w którym skarżył się, że przez wzrost konsumpcji piwa bydgoskiego miastu grozi klęska ekonomiczna, której może zapobiec tylko zakaz sprowadzania piwa bydgoskiego.

Decyzja komtura, po czteroletnim rozpatrywaniu, została ogłoszona w czasie "pruskich dni sadowych". Wyrok miał wprowadzić zakaz sprzedaży bydgoskiego piwa "za pieniądze". Jednak w wyniku interwencji przedstawicieli mieszczan toruńskich "w obronie dobrych browarów bydgoskich", władze miejskie Torunia postanowiły - biorąc pod uwagę dobro mieszczan - że nie będą się tym wyrokiem kierować. Tak więc, wbrew zakonowi, zakazu piwa bydgoskiego w Toruniu nie wprowadzono.

Specjalne piwiarne w największych miastach

Bydgoskie piwo eksportowano w XV w. do największych miast polskich, w tym do Gdańska i Poznania. Powstawały też specjalne piwiarnie, w których podawano tylko trunek rodem z miasta nad Brdą. Specjalna piwnica działała w Inowrocławiu. W Toruniu też powstała, na wzór "Piwnicy Schweidnitzera" we Wrocławiu; nazywała się "Piwnica Bydgoska".

O słynnym piwie bydgoskim znajdujemy także zapisy w dokumentach miejskich Poznania. W 1494 r. zarząd miasta zadecydował o powiększeniu swoich dochodów przez obłożenie podatkiem karczmarzy, sprzedających w coraz większych ilościach piwo bydgoskie.

Mnisi najsmakowitsze piwo warzyli

W XVI-wiecznej Bydgoszczy największy browar był w posiadaniu mnichów Bernardynów. Klasztor powstał 1480 r., natomiast jako producent piwa został wymieniony po raz pierwszy w roku 1515.

Kroniki bydgoskie opisują wzrost zamożności mieszkańców Bydgoszczy, uwidoczniony kosztami poniesionymi na liczne inwestycje miejskie. Na przykład wodociąg wybudowany w 1523 r. i związane z nim urządzenia, miały poważny wpływ na rozwój browarów bydgoskich; także dalsza ich rozbudowa udoskonaliła warunki produkcji branży piwnej.

Rozwój produkcji piwa o bardzo dobrej jakości został zauważony przez sejm, który zatwierdził Bydgoszcz jako miasto mające uprawnienia do eksportu piwa poza granice kraju.

Browary w pruskiej Bydgoszczy

Z upadkiem miasta w XVII w. browary traciły na znaczeniu. W 1655 r. Gdańsk w piśmie do magistratu bydgoskiego skarżył się na pogarszającą się jakość naszego piwa.

Sława chmielowego napoju rodem z Bydgoszczy powróciła pod koniec XVIII stulecia. Wśród browarów prym wiódł "Grunwaldz Erben". Powstał 1795 r., zatrudniał 15 osób.

Na początku XIX w. pojawił się browar oraz wytwórnia słodu "Wilhelm Russak" ; firma produkowała piwo o wysokiej fermentacji przez następne 70 lat.

Kupiec Dawid Giese zbudował w 1858 r. browar z piwnicami składowymi pod nazwą "Giese & Becher". Po śmierci GrGiese został on przez spadkobierców wydzierżawiony firmie "Strelow & Lindner". Po 10 latach firma odkupiła zakład od właścicieli, a następnie znacznie go rozbudowała.

Na początku XX w. zakład zatrudniał 35 osób, miał w stajniach 18 koni do specjalnych wozów rozwożących piwo, posiadał także gospodarstwo rolne poza Bydgoszczą.

Dzisiejszy browar kontynuuje tradycje rodziny Juliusza Strelowa.

Za pomoc w przygotowaniu artykułu serdecznie dziękuję Włodzimierzowi Sobeckiemu, autorowi obszernego rysu historycznego dotyczącego bydgoskiego browaru i zdjęć oraz Zbigniewowi Mięsale, właścicielowi archiwalnych fotografii.
 

Gazeta Pomorska

 

Hanka Sowińska