Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Browar w Tychach

22.05.2002

"Znają pokolenia tę śląską tradycję piw tyskich warzenia, picia i chwalenia" - wierszował anonim już w XVIII w. Dziś nawet dumni Czesi po zwiedzeniu browarów degustują tyskie piwa i nie grymaszą.
Historycy przyjmują, że browar w Tychach założono w 1629 r.: "Ten folwark posiada znaczne prawo piwowarskie, można tu co tydzień piwo warzyć, przynosi przeto znaczną korzyść. Przytem słodownia, browar wraz z miedzianem kotłem i wszelkimi naczyniami warzelni może być bardzo dobrze wykorzystany także dla bydła i innych potrzeb" - brzmi zapis w urbarzu (księga spraw gruntowych) Państwa Pszczyńskiego. Tyskie Browary Książęce są jedynym polskim zakładem produkcji piwa, który może się poszczycić tak długą nieprzerwaną działalnością.

Przez ponad 200 lat zakład należał do rodziny Promniców, baronów z Pszczyny. Już wtedy nie ograniczano się do sprzedaży piwa w miejscu warzenia, lecz wysyłano je beczkami m.in. do zamku książąt pszczyńskich. Warzono trzy rodzaje piwa: beczkowe, drożdżowe i stołowe. Przy browarach funkcjonował warsztat bednarski, uprawiano jęczmień i chmiel.

Podziemny rurociąg

Gdy w 1861 r. browary przeszły w ręce książąt Hochbergów, zaczęły rozkwitać. Miłośnik piwowarstwa Jan Henryk XI kupił nowoczesne maszyny i wybudował sztuczną chłodnię i fermentownię. Z czasem Książęce "połknęły" konkurencję - działający w Tychach od 1897 r. Browar Obywatelski - nabywając większość jego akcji.

Wojna odcisnęła na tyskich browarach swoje piętno - zostały zaniedbane i niedoinwestowane. Po wojnie utworzoną w 1939 r. spółkę akcyjną Browary Książęce upaństwowiono. Musiało minąć pół wieku, by stały się znowu firmą prywatną.

Przed sześciu laty większość akcji browarów tyskich wykupiły Euro Agro Centrum SA oraz The South African Breweries Ltd. Zbudowano centrum obsługi klienta oraz nowoczesną rozlewnię, do której piwo tłoczy... podziemny rurociąg. Z całkowicie zautomatyzowanej linii rozlewniczej w ciągu godziny schodzi 60 tys. butelek.

Po trzech latach Browary Tyskie połączyły się z Browarami Wielkopolskimi Lech w Kompanię Piwowarską SA z siedzibą w Poznaniu.

Degustacja w piwniczkach

Dziś na 21 ha powierzchni produkcyjnej browarów, w zabytkowych, uroczych budynkach otoczonych zielenią, piwo warzone jest w trzech sterowanych komputerowo warzelniach. Jedna z nich pamięta początki zakładu. - Turyści zachwycają się, że miedziane kotły i kadzie z 1615 r. ciągle są sprawne - wyjawia Małgorzata Walędzińska z działu PR. Na zorganizowane grupy (przynajmniej 10-osobowe) czekają wytrawni przewodnicy. - Zadowolą i dociekliwych studentów, którzy wypytują o tajniki produkcji, i zauroczonych browarami Francuzów, którzy już kilkakrotnie wracali do Tychów - zapewnia Małgorzata Walędzińska. Popularne są wycieczki szkolne. Niestety, dzieci nie mogą skorzystać z ostatniego punktu programu, czyli degustacji. Piwem można się raczyć w zabytkowych piwnicach, albo w ultranowoczesnym wnętrzu firmowego pubu.

Smak na pół roku

W 1998 r. na Festiwalu Piw Polskich Tyskie Gronie zostało uhonorowane godłem promocyjnym Teraz Polska. Jasne, typu pilzneńskiego, tak jak pozostałe rodzaje (Książęce i Mocne), warzone jest na krystalicznie czystej, bogatej w sole mineralne wodzie ze źródeł Gronie.

Z warzelni piwo trafia do fermentowni - tych ogromnych silosów, które widać z ulicy. Dostaje dawkę drożdży (Książęce mają własną hodowlę) i po dwóch tygodniach rozpoczyna miesięczny odpoczynek - leżakuje, nasyca się dwutlenkiem węgla, nabiera smaku i koloru. Przed rozlaniem do butelek (ciemnych, żeby chronić napój przed światłem), puszek (aluminium nadaje się do powtórnego przetworzenia) i kegów jest jeszcze filtrowane, by pozbyć się osadów, nabrać klarowności i zwiększyć trwałość. W Tychach piwo filtruje się czterokrotnie i dodaje witaminę C, dlatego smaczne jest przez pół roku. Kegi skonstruowano tak przemyślnie, by nikt nie mógł "ochrzcić" wodą złotego napoju, który nalewa się do kufli. Nim trafi do klienta, przechodzi przez języki specjalistów od smaku.

Zwiedzanie browaru jest na razie darmowe. Zgłoszenia z dwutygodniowym wyprzedzeniem (tylko zorganizowane grupy turystów) przyjmuje Małgorzata Walędzińska w godz. 8-16 pod nr. tel. 0-32 327 84 15.
Gazeta Wyborcza

Małgorzata Goślińska, wig