Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Browar pełen obietnic

27.06.2002

Firma, mimo że od trzech lat jest w upadłości, sprzedaje coraz więcej piwa. Sytuacja prawna pozwala na to do końca września.
Ostatniego września syndyk masy upadłościowej w Browarach Górnośląskich SA, Zbigniew Suliga powinien powiesić kłódkę na bramie i rozpuścić załogę, która jest już na wypowiedzeniu. Sytuacja jest o tyle nietypowa, że przedsiębiorstwo pierwsze półrocze może zaliczyć do bardzo udanych pod względem wzrostu produkcji. Dość powiedzieć że w maju sprzedano ponad 25 tysięcy hektolitrów piwa, co w porównaniu z majem ubiegłego roku daje wzrost o 80 procent! Gatunki piwa rodem z Zabrza udanie konkurują na rynku nawet ze znanymi od lat produktami.
Możliwości sprzedaży są jeszcze większe, ale piętą Achillesową jest w tej chwili przestarzała warzelnia i brak tzw. tankofermentorów. Po niezbędnych inwestycjach browar mógłby sprzedawać rocznie około 500 tys. hl piwa. Niestety syndyk nie może rozbudowywać zakładu w sytuacji, gdy jest on zadłużony na ponad 68 milionów złotych.
— Moim zadaniem jest znalezienie kupca na browar i to robię — podkreśla przy każdej okazji Zbigniew Suliga. — Kilka ogłoszonych przetargów nie przyniosło rezultatu, dlatego w tej chwili obniżono cenę do 16 milionów złotych. Chętnych wciąż nie ma. Nie znaczy to, że do nie zaglądają do browaru różni ludzie ze swoimi „zbawczymi” planami jego uzdrowienia.
Niebezpieczeństwo, że przedsiębiorstwo przejmie jakaś podejrzana spółka zawsze istnieje. Myślą o tym również sami pracownicy BG:
— Szczególnie boimy się tych, którzy dbając o własny interes chcą przejąć firmę za bezcen wspierając się hasłami o jej ratowaniu. Groźne mogą być osoby, które doprowadziły do upadłości przedsiębiorstwa, a dzisiaj chcą je ratować.
Z inicjatywy załogi powstał ostatnio pomysł utworzenia w BG spółki wierzycielskiej, która pozwoliłaby na przedłużenie działalności, jak najbardziej przecież rentownej firmy, a zarazem zabezpieczyło interesy wierzycieli. Ważna jest także zmiana reprezentanta browaru, który według wszelkich znaków na niebie i ziemi pracuje w… konkurencyjnej grupie browarów. Takie działania wymagają jednak wsparcia m.in. ze strony Ministerstwa Finansów i Skarbu Państwa. Dlatego wczoraj w zabrzańskiej firmie odbyło się spotkanie przedstawicieli załogi z reprezentantami instytucji państwowych, posłami, senatorami. Obecne były również lokalne władze. Najwięcej zainteresowania losem przedsiębiorstwa wykazali senator Jerzy Markowski i poseł Wacław Martyniuk. Senator Markowski zapowiedział, że ma nawet swój pomysł na uratowanie browaru, ale nad koncepcją muszą jeszcze popracować prawnicy. Nie zamyka jednak drzwi swojego gabinetu przed syndykiem, który w przyszłym tygodniu wybiera się do Warszawy, by tam zaprezentować aktualną sytuację zabrzańskiej firmy.
Wczorajsze spotkanie z posłami, senatorami przedstawicielami władz wojewódzkich i miejskich odbyło się szczelnie zamkniętymi dla dziennikarzy drzwiami. Tzw. doradcy prasowi, jeżeli rzeczywiście mają na celu dobro przedsiębiorstwa powinni podpowiedzieć załodze, że próba zainteresowania możnych tego świata losem 170 zagrożonych miejsc pracy powinna odbyć się w blasku reflektorów, gdyż wtedy łatwiej jest wyborcom, właśnie przy pomocy żurnalistów, rozliczyć zasiadające w Sejmie, Senacie lub Radzie Miejskiej osoby, z ewentualnych deklaracji i obietnic.
Z sytuacją browaru zapoznali się senatorowie, posłowie oraz lokalne władze.
Dziennik Zachodni

(wag)