Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Bo kościół był za blisko?

15.11.2007

Toruń. - Chciałem napić się piwa i niestety, nie podano mi - żali się nasz Czytelnik. - Słyszałem, że to z powodu zbyt bliskiego sąsiedztwa Jezuitów. Klienci popularnej toruńskiej restauracji zastanawiają się, dlaczego lokal ma szlaban na alkohol.

Ci bywalcy "Manekina“, którzy chcą umilić sobie wieczór przy kuflu piwa, rozczarują się. Od niedawna ten chętnie odwiedzany lokal na Rynku Staromiejskim nie podaje alkoholu. Nikt nie wie, skąd ta nagła zmiana. "Manekin“ znajduje się między dwoma kościołami: św. Ducha, zwanym kościołem Jezuitów i kościołem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Wiadomo, że istnieje przepis, który zakazuje serwowania alkoholu w odległości mniejszej niż 50 metrów od miejsc takich jak kościoły. Klienci nie są zadowoleni z takiego obrotu spraw.
- Słyszałam, że to przez kościół i nie rozumiem tego - denerwuje się stała bywalczyni "Manekina“. - Tu nie można, bo za blisko kościoła, a pod kościołem można? To znaczy, że pijak nie może pić pod kościołem, ale musi odliczyć 50 metrów?!
- Skoro w "Manekinie“ nie wolno, to co z pozostałymi lokalami na Starówce? - pytają klienci. - Jeśli tak dalej będzie, to zamkną wszystko.
Piotr Ochocki, kierownik "Manekina“ na Rynku Staromiejskim, uspokaja, że położenie restauracji nie ma tu nic do rzeczy.
- Nie sprzedajemy alkoholu, ponieważ skończyła nam się koncesja - wyjaśnia. - Mieliśmy drobny problem z kompletowaniem dokumentacji, ale teraz czekamy już tylko na przedłużenie koncesji.
Nie da się jednak ukryć, że odległość między "Manekinem“ a kościołami już na pierwszy rzut oka jest mniejsza niż przepisowe 50 metrów. Jak to wygląda w świetle prawa?
- Uchwała Rady Miasta wymienia tzw. obiekty zastrzeżone, w pobliżu których nie można sprzedawać alkoholu - mówi Krzysztof Kisielewski, dyrektor wydziału ewidencji i rejestracji. - Są to m. in. miejsca kultu, szkoły, budynki wymiaru sprawiedliwości. W przypadku kościołów, jeśli odległość między nimi a lokalami, gdzie podaje się alkohol, wynosi mniej niż 50 metrów, potrzebna jest opinia proboszcza.
Piotr Ochocki pozostawia to bez komentarza.
- Mogę powiedzieć tylko tyle, że otrzymaliśmy zgodę Jezuitów - mówi. - Powtarzam, problem nie tkwi w lokalizacji.
Krzysztof Kisielewski twierdzi, że wniosek o koncesję dla "Manekina“ nie wpłynął. Kierownik "Manekina“ zapewnia zaś, że wniosek złożył.
- Jeśli skończyła się koncesja i lokal nie sprzedaje alkoholu, chwała mu za to - mówi. - Czas składania wniosków o przedłużenie skończył się jednak z końcem października. A wniosku z "Manekina“ nie widzę. Może zapomnieli o terminie.
Kierownik restauracji na Rynku Staromiejskim nie obawia się jednak, że przez opóźnienie w otrzymaniu przedłużenia koncesji spadnie liczba klientów.
- Jesteśmy przede wszystkim jadłodajnią, a nie pijalnią - mówi Piotr Ochocki. - Po liczbie klientów widzimy, że nasza restauracja cieszy się dużą popularnością. Zakaz sprzedaży alkoholu niczego by nie zmienił.

Karina Bonowicz, Gazeta Pomorska