Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Bezrobotni złożyli stos podań o pracę

03.07.2002

Zapowiedź otwarcia ciechanowskiego browaru, który został niedawno kupiony przez kilku warszawskich biznesmenów sprawiła, że w zakładzie złożono kilkaset podań z prośbą o przyjęcie do pracy. Choć jeszcze nie wznowiono produkcji, kierownictwo zakładu narzeka na "nieuczciwą" konkurencję ze strony jednego z hurtowników.
Tadeusz Jakubiak, prezes spółki Browar "Gambrynus" w Ciechanowie twierdzi, że zainteresowanie bezrobotnych przyjęciem do pracy w tym zakładzie jest ogromne. Do końca ubiegłego tygodnia złożono ok. 600 podań.
- Aż serce się kraje, gdy się je czyta. Nie zdążyliśmy jeszcze wszystkich przejrzeć. Naborem pracowników zajmuje się 3-osobowa komisja. Pierwszeństwo mają osoby, które już tu pracowały. Niektóre z nich mają wieloletnie doświadczenie, dlatego chcemy to wykorzystać. Do pracy w browarze zgłaszają się nawet bezrobotni z wyższym wykształceniem. Problem w tym, że w biurze potrzebowaliśmy jedynie księgowych. Teraz będziemy zatrudniać pierwszych pracowników fizycznych - wyjaśnia nasz rozmówca.
Uruchamianie browaru potrwa kilka tygodni. Gdy już to nastąpi, produkcja nie od razu ruszy pełną parą.
Na szczęście Austriacy nie zdemontowali żadnych urządzeń, stąd nie ma potrzeby ponoszenia dużych nakładów.
Nowi szefowie zakładu cieszą się z faktu, że jest on w dobrym stanie technicznym. Daje się zauważyć, iż poprzednie kierownictwo dbało o unowocześnienie browaru. Dzięki temu przestał on być trucicielem. Poprawiła się także jakość piwa.
Zanim spółka rozpoczęła wznawianie produkcji, musiała najpierw zarejestrować działalność gospodarczą.
- Docelowo chcemy wytwarzać rocznie ponad 120 tys. hektolitrów piwa. Takie są maksymalne moce produkcyjne zakładu. Zaczniemy skromnie, od 20 tys. litrów. Na razie na potrzeby rynku lokalnego - twierdzi prezes.
Stopniowe zwiększanie ilości wytwarzanego napoju oznaczać będzie zwiększenie stanu zatrudnienia. Toteż nie od razu - tak jak powszechnie sądzono - pracę znajdzie tu ok. 50 osób. Na starcie pracujących w zakładzie będzie o połowę mniej.
Zanim z browaru wyjadą pierwsze ciężarówki z piwem, kierownictwo firmy zamierza uporać się - jak twierdzi - z... nieuczciwą konkurencją. Chodzi o jednego z hurtowników, który używa bardzo podobnych etykiet do tych, które widniały na piwie produkowanym w miejscowym browarze.
- Naszym zdaniem jest to podszywanie się pod popularną markę piwa z ciechanowskiego zakładu. Jeśli takie praktyki nadal będą się powtarzać wystąpimy na drogę sądową. Wielu klientów wciąż uważa, że kupuje ciechanowskie piwo. Nie ukrywam, że po tym wszystkim nie będzie nam łatwo odbudować ich zaufanie - twierdzi prezes "Gambrynusa".
- Uważam, że powinni nam podziękować za to, że w wyniku naszej działalności piwo "Wyborne", bo o nim mowa, było wciąż na rynku. Gdy zamknięto ciechanowski browar, sprawdziliśmy w Urzędzie Patentowym i okazało się, że znak ten nie był zastrzeżony. To na tej podstawie opatentowaliśmy własny znak, toteż wszystko jest zgodnie z przepisami. Uważamy, że o nieuczciwej konkurencji nie można mówić tym bardziej, że w tym okresie ciechanowski zakład nie funkcjonował. Nowi jego właściciele powinni po prostu zwrócić się do mnie osobiście i na pewno znaleźlibyśmy jakieś rozwiązanie - stwierdził szef firmy, którą posądza się o nielegalne praktyki.

Tygodnik Ciechanowski

RN