Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Anstadtowie

23.08.2008
Anstadtowie Anstadtowie

O Anstadtach w Łodzi wiadomo. To jedyna fabrykancka rodzina, która ma w Łodzi swoją ulicę - łączącą Pomorską z Północną. Tak naprawdę Anstadtowie sami ją sobie wybudowali, by można było dojeżdżać do ich parku Helenów.

Karol Gottlob Anstadt pochodził z Saksonii, urodził się w 1801 roku. W poszukiwaniu pracy dotarł najpierw do Turku, gdzie w 1836 roku założył drukarnię tkanin. Po siedmiu latach przeniósł się jednak do Łodzi, która wyraźne nabrała rozpędu jako ośrodek włókienniczy, i uruchomił drukarnię białego perkalu przy ul. Średniej 34 (dzisiejsza ul. Pomorska). W latach 60. XIX wieku Europa przeżywała kryzys spowodowany wojną secesyjną w Ameryce. W tym czasie dużo całkiem dobrze funkcjonujących dotąd łódzkich fabrykantów straciło majątki. Wiele zakładów wykonujących dla nich zlecenia zbankrutowało. Anstadt postanowił zmienić branżę, tym bardziej że nie wytrzymywał konkurencji z większymi drukarzami. Postanowił zająć się browarnictwem. Na pewno wpływ na tę decyzję mieli jego dorośli synowie. Być może nawet nie on był głównym motorem działań. Był już wtedy grubo po sześćdziesiątce. W każdym razie w 1867 roku wybudował przy ul. Średniej (dzisiejsza ul. Pomorska) pierwszy budynek przemysłowy browaru - warzelnię. Zakład wspaniale się rozwijał i wciąż był rozbudowywany. Jego twórca zmarł w 1874 roku i został pochowany na starym cmentarzu. Żona Karola - Teresa z domu Nietsche - spoczęła obok niego w 1887 roku. Anstadtowie mieszkali najpierw w domu sukienniczym przy ul. Północnej 18, potem w skromnym domu wybudowanym w latach 60. XIX wieku przy ul. Średniej 34. Tam, gdzie wcześniej znajdowały się ogrody. Mieli pięciu synów: Karola, Fryderyka, Ludwika, Zenona i Aleksandra, oraz dwie córki: Amalię (żona Janusza Handke) i Teresę (żona Roberta Moenke). Synowie kontynuowali rodzinny biznes.

Ludwik, Zenon i Fryderyk

Najbardziej znanym następcą Karola był Ludwik. To on stanął na czele rodzinnej firmy jako dyrektor techniczny i on głównie zajmował się rozbudową przedsiębiorstwa. Stawiane były kolejne budynki: magazyn, słodownia, stajnie, domy dla robotników. Zabudowania sięgały aż do rzeki Łódki. Browar Anstadtów był stale modernizowany. Kupowano coraz nowocześniejsze maszyny. Anstadtowie produkowali piwo w najwyższym gatunku, m.in. bawarskie i pilzneńskie, które - co potwierdzały liczne nagrody - nie ustępowały oryginałom. Ludwik był świetnie zorientowany w sprawach produkcyjnych, miał też żyłkę do interesów. W 1881 roku był inicjatorem utworzenia parku w dolinie rzeki Łódki, który od imienia jego żony - Heleny z domu Nestler, dostał nazwę Helenów.

Zenon zajmował się w rodzinnym przedsiębiorstwie sprawami handlowymi, a był niezwykle operatywny. Browar Anstadtów miał składy piwa w różnych miastach Polski, także w Wilnie i w Warszawie. W Łodzi prowadził kilka lokali, gdzie handlował złotym trunkiem własnej produkcji: przy Nowym Rynku 2, ul. Piotrkowskiej 151, Głównej 50, Konstantynowskiej 13. Rynek zbytu zapewniały mu liczne imprezy organizowane w Helenowie, gdzie była także restauracja i pijalnia piwa.

Park Anstadtów stał się z czasem obowiązkowym miejscem, gdzie trzeba było się pokazać, by udowodnić, że należy się do odpowiedniej klasy. Bywali tam głównie przedstawiciele bogatej łódzkiej burżuazji. Wieloletnie spory o przedłużenie ul. Północnej z bezpośrednim sąsiadem Robertem Biedermannem skończyły się fiaskiem, więc Anstadtowie wytyczyli własną drogę łączącą ul. Pomorską z parkiem. To właśnie w tym miejscu jest dziś ulica nosząca imię twórcy browaru. Była to wspaniała zadrzewiona aleja, którą podjeżdżały do parku eleganckie dorożki. Zenon Anstadt należał do konsorcjum tramwajowego i postarał się, by doprowadzić do Helenowa jedną z linii tramwajowych.

Od 1888 roku właścicielami Towarzystwa Akcyjnego Browaru Parowego Sukcesorów K. Anstadta było pięcioro dzieci Karola Anstadta oraz jego wnuk Piotr Leopold i mąż starszej z sióstr Juliusz Handke, który w 1900 roku został prezesem firmy. Ludwik Anstadt (choć nadal pozostawał udziałowcem rodzinnego biznesu) wybudował wtedy własny browar przy dzisiejszej ul. Sędziowskiej. W parku stanęła jego willa. Niedługo jednak się cieszył samodzielnością. Zmarł w 1902 roku (jego grób jest na starym cmentarzu). Przedsiębiorstwem kierował potem syn Karol Ludwik. Współwłaścicielkami były też dwie córki: Helena Stefania i Maria Teresa.

Zenon Anstadt wybudował własny browar w Zduńskiej Woli. Zmarł w 1914 roku i tam jest pochowany. Jego żoną była Helena Lemm i mieli troje dzieci: Karola Gustawa, Oskara i Ellę Małgorzatę. Ich potomkowie nadal mieszkają w Polsce.

Fryderyk, który formalnie cały czas był w zarządzie spółki, przez całe życie był bardzo chory i blisko 40 lat spędził na wózku inwalidzkim. Zmarł bezpotomnie w 1911 roku, jest pochowany na starym cmentarzu.

Ktokolwiek wie

W okresie międzywojennym zakład rodzinny przy ul. Pomorskiej prowadzony przez potomków Karola Anstadta (m.in. Jadwigę Handke) dostał dodatkową nazwę: Browar i Fabryka Kwasu Węglowego Sukcesorów K. Anstadta. Funkcjonował też w czasie II wojny światowej, a jego właściciele podpisali volkslisty. Najprawdopodobniej w 1945 roku opuścili Polskę.

O wnukach i prawnukach łódzkich Anstadtów współcześnie niewiele wiadomo, tylko tyle, że niektórzy potomkowie nadal żyją w Polsce. Może się odezwą?

Jeśli ktoś z państwa posiada jakiś kontakt z krewnymi rodziny fabrykantów, fotografie lub pamiątki, prosimy o listy z dopiskiem "Fabrykanci" na adres: "Gazeta Wyborcza", ul. Sienkiewicza 72, 90-318 Łódź lub e-mail: joanna.podolska@lodz.agora.pl

Korzystałam z książki Leszka Skrzydły "Rody fabrykanckie II", Oficyna Bibliofilów, Łódź 2000, i artykułu Mirosława Jaskulskiego: "Browar Karola Anstadta w Łodzi (1867-1914)".

Spacery

Dziś spotykamy się o godz. 10 przy ul. Pomorskiej 34/36, by powędrować szlakiem Anstadtów. Na naszej trasie nie tylko rodzinny browar, ale też piękny park w Helenowie. O przemianach przedsiębiorstwa usytuowanego nad rzeką Łódką opowie ze mną Agnieszka Karczewska z Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków. Za tydzień, w sobotę i niedzielę, zapraszamy na ostatnie wakacyjne spacery szlakiem łódzkich fabrykantów. W sobotę pójdziemy na stary cmentarz przy ul. Ogrodowej, w niedzielę na cmentarz żydowski przy ul. Brackiej. Zapraszamy!

 

 

Fot.Radosław Jóźwiak / AG

Joanna Podolska, Gazeta Wyborcza Łódź